Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

28.02.16 Dziennik- 4 pelny weekend lutego za nami

Hej :) Tak kochanie czwarty pełny weekend lutego za nami Dlaczego o tym znowu wspominam Ano dlatego że pełne 4 weekendy w lutym zdarzają się bardzo rzadko raz na kilkadziesiąt lat Klej do rzeczy Wczoraj była niedziela i całkiem nieźle oraz szybko zleciała Dziś rano byłem pierwszy na nogach cała reszta domowników spała Jaja kawa śniadanie komputer poczta elektroniczna partia pasjansa który mi wyszedł całkiem nieźle ponieważ nie skończyłem na czterystu punktach tylko prawie na tysiącu Od wczoraj też zacząłem intensywniej uczyć się języka angielskiego i powiem wam mam nawet efekty opanowałem prawie 100 słówek gdzie w osiemdziesięciu zrobiłem tylko jeden błąd Obiad Mieliśmy o godzinie 1100 A na obiad były ziemniaki surówka sos schabowe uraz mięso mielone zawijane w HBO czy takie mo...

27.02.16 Dziennik- towarzysko

Hej :) Tak dzisiaj koniec soboty wyjątkowej soboty ponieważ to już czwarta sobota w miesiącu lutym to się zdarza raz na kilkadziesiąt lat jeśli nie kilkaset W sumie to pełny czwarty weekend miesiąca lutego Dzień rozpocząłem dosyć późno bo wyjątkowo wstałem o godzinie 9 00 Ogólnie rzecz biorąc jak na wyjątkowość czwartej soboty w lutym jest nudno przynajmniej dla mnie nie biorąc pod uwagę wejścia do cioci na kawę i wyjazdu na urodziny szwagra urodziny wróciliśmy przed godziną w sumie było fajnie pyszne jedzonko super Dzisiejszy dzień postanowiłem odpuścić jeśli chodzi o gimnastykę ponieważ w Kępnie na rehabilitacji dosyć ostro dostaje popalić Więc niech mięśnie i organizm sobie odpocznę Za kilka minut rozpoczyna się niedziela czwarta niedziela lutego i twardy ...

26.02.16 Dziennik-Połowa rehabilitacji

Hej :) Tak, dziś piąta godzina rehabilitacji z dziesięciu czyli jeszcze 5 dni przede mną. Powiem Wam że dziś miałem jakiś lepszy dzień przynajmniej od rana wstałem przyzwoicie, zasuwałem jak nowo narodzony. W każdym razie tak się czułem co potwierdziła też Agnieszka. Widziała jak schodzę po schodach pojechałem na rehabilitację, była w szoku. Była też zdziwiona jak wyszedłem z budynku po rehabilitacji ponieważ nogi miały co robić miałem zachwianą równowagę. W sumie wszystko wróciło do normy. Ale wracając do rehabilitacji tym razem była Oliwia. Zacząłem od jazdy na rowerze stacjonarnym. Kurcze fajna fura, raczej fajnie się na tym jechało.  Jest to rower jakoś inaczej skonstruowany ma koło zamachowe czy coś w tym stylu. Nie wiem jak jest spowolniony czy jak jest nakładane obciążenie ale wiem że fajnie się na tym jechało a nie tak jak na tym rowerku który mam w  domu. Ten rower to nieporozumienie . Poza tym były ćwiczenia na leżąco Fajne było to w którym musiałem ku...

25.02.16 Dziennik- Inna rehabilitantka

Hej :) Co do mojego wstawania i poranka to już pisać nie będę ponieważ to jest już oklepane i standardowe dla każdego dnia. Dziś na rehabilitację pojechałem z siostrą. Na miejscu okazało się że nie ma Oliwii na sali. Później dowiedziałem się że dziewczyny chodzą rehabilitować pacjentów w szpitalu. Oliwii wprawdzie nie było ale była inna dziewczyna, która dała mi w kość. Cholera dlaczego tak jest że są ludzie do których mogą mówić jak do słupa a słup stoi jak d*** Mam na myśli to że są tacy którzy mogą się powtarzać i powtarzać bez końca, myśleć co robisz po prostu musisz to inaczej i to nie dociera do głowy. Są tacy, którym wystarczy że powiedzą raz i idzie w pięty. Na przykład daleko nie przymierzając rehabilitantka, która mnie obsługiwała zamiast Oliwii albo psiapsiółka Marzena z Wrocławia ta jak już coś powie to no naprawdę równie dobrze jakby w pysk strzeliła A ona tylko mówi. Idzie w pięty naprawdę. Południe i popołudnie standard, tradycja- TV i karty.  Zap...

24.02.16 Dziennik- Wykończony

Obraz
Hej :) Tak dziś mamy środę 24 lutego. Dzień tradycyjnie rozpoczyna się od podniesienie tyłka z łóżka, kawy i śniadania. Dziś znowu dzień zapowiada się dosyć pracowicie. Na rehabilitację pojechałem z siostrą. Dziś dla odmiany dostałem trochę popalić. Głównie ćwiczenia na leżąco, były jakieś też stojące ale wszystkie były ukierunkowane, skupiające się na nogach. Ledwie wyszedłem z sali, że już o dojściu do auta nie wspomnę. Ale jakby nie patrzeć, nie chodzę tam po to, żeby mnie głaskali tylko żeby stanąć na nogi. Mam plan złożyć w przyszłym tygodniu curriculum vitae w jednym z dużych lokalnych firm. Może się uda, może się znajdzie dla mnie zajęcie ale muszę być jak najbardziej na chodzie. Po powrocie z Kępno pobuszowałem trochę w internecie, obrałem ziemniaki, przygotowałem do gotowania.  A w południe przyjechał do mnie znajomy na ploty. W międzyczasie ugotowałem ziemniaki i szykowałem się do wyjazdu na tomograf do Namysłowa. O tym już wspominałem że zadziwiające jes...

23.02.16 Dziennik - Rehabilitacja dzień 2 i nerwy

Hej ;) Tak, już ochłonąłem ale do czego zmierzam albo raczej zacznijmy od początku.  Pobudka standardowo godzina szósta, później kawa, śniadanie, poczta e-mail i partyjka pasjansa. Następnie wyjazd do Kępna, do szpitala na rehabilitację. Sama rehabilitacja jak zwykle bardzo szybko minęła ale i pracowicie. W sumie do Kępna pojechałem z Justyną i z młodszym komandosem. Musiała iść z młodym do ortopedy zobaczyć co się dzieje, że bolą go pięty i ma jakieś dziwną narośl na piątej kości obu stóp. Ogólnie nerwa złapałem gdy byłem już po gimnastyce. Justyna powiedziała że auto stoi na placu, jest niedaleko. Zapomniała dodać że tam zdrowy ma co robić żeby przejść między kałużami. Na ten plac potrzebna była by amfibia. Ogólnie to po skończonej rehabilitacji zadzwoniłem do niej zapytać gdzie jest, jak długo jeszcze i gdzie stoi samochód. Powiedziała, że auto jest blisko, niedaleko a ona była już u lekarza ale poszła zrobić RTG młodemu i teraz wraca do gabinetu. Jako że auto był...

22.02.16 Dziennik - Rehabilitacja dzień 1

Obraz
Hej ;) Tak, obudziłem się o siódmej. No w sumie trochę przed siódmą, nie czułem się za dobrze ponieważ zaczęły mi doskwierać zatoki. Poranek jak co dzień, wyzwała mnie natura, później śniadanie, kawa, internet, poczta e-mail no i klasycznie partyjka pasjansa na dobry początek dnia. O godzinie ósmej zadzwonił do mnie brat, że bratowa już wyjechała po mnie by zabrać mnie do Kępna na rehabilitację. Swoją drogą zapomniałem Wam wczoraj napisać, że nie miałem z kim jechać na rehabilitację ponieważ siostra musiała być w pracy. Wspomniałem Wam wcześniej że jest trychologiem i ma gabinet w Kaliszu w Medix . www.trycholog.kalisz.pl. Umówiłem się z bratem, zatelefonowałem do niego w niedzielę czy mógłby mnie zawieść na rehabilitację. W sumie powiedział że coś mu wypadło ale zapyta Agnieszkę czy by mnie zawiozła i zaraz do mnie oddzwoni. Ostatecznie Agnieszka się zgodziła i była po mnie o godzinie ósmej, może pięć po ósmej. Pojechaliśmy, odwiozła mnie pod same drzwi. Nawet pomogła wysią...

21.02.16 Dziennik- Rodzinnie

Hej ;) Dziś niedziela 21 lutego 2016 roku. Dzień wyglądał nieciekawie jakoś tak nudno się w ogóle zaczął. Obudziłem się chyba była godzina ósma, tradycyjnie przez to że wezwała mnie natura. W nocy także nie była dla mnie łaskawa bo obudziłem się około godziny trzeciej nad ranem, musiałem wstać, siła wyższa. Takiej niedzieli nic nie zapowiadało, że będzie jakaś przyzwoita choć później okazała się całkiem niezła. Jak już wcześniej wspomniałem wstałem z łóżka o godzinie ósmej.  Zawinąłem się do łazienki, później do kuchni. Tutaj kawa, jakieś delikatne śniadanie, komputer- to już klasyczny scenariusz no i sprawdzenie poczty elektronicznej oraz partia w pasjansa. Obejrzałem jakiś film na cda.pl to był film pod tytułem "50 pierwszych randek" z Adamem Sandlerem w roli głównej. Fajny romantyczny film opowiadający o miłości, akurat takie lubię.  Nie pamiętam imienia i nazwiska aktorki chyba Drew Barrymore ale grali też później razem w filmie "Rodzinne rewolucje...

20.02.16 Dziennik- Towarzysko

Hej :) Tak, tradycyjnie wstałem wcześnie, tradycyjnie poczta e-mail oraz gra w pasjansa na punkty. Natomiast śniadanie zjadłem o godzinie 10. Dziś sobota więc tym razem w sobotę przyjechała rehabilitantka trochę mnie wymęczyła dziś były bardziej ćwiczenia z pnf. Następnie zjadłem jakiś obiad zarejestrowałem się na dwóch portalach do wypełniania ankiet i pojechaliśmy na kawę popołudniową do mamy. Wróciliśmy nieco szybciej ponieważ moje komandosy chciał iść na trening piłki nożnej. Niech grają mają zajęcie a nie tylko komputer, komórka, komputer, komórka i TV. Zajęcia piłki nożnej prowadzi wychowawca młodszego syna Pan Grzegorz Kapica. Osiągnięć młodzi sportowcy w sumie nie mają ale chociaż satysfakcja jest. No pan Grzegorz też zgłosił ich ogólnie wszystkich, całą swoją drużynę Dolly Deichmann we Wrocławiu Radochę chłopaki mieli nieziemską chodź z medalem jako takim nie wrócili czyli turnieju nie wygrali ale jak na 30 drużyn, które biorą udział zawsze albo inaczej nigdy na ost...

19.02.16 Dziennik- Krew

Obraz
Hej :) Tak Kochani dziś tradycyjnie wstałem godzina szósta ale nie będę się rozpisywał na ten temat  ciągle jedno i to samo. Dzień ogólnie minął przyzwoicie choć nie zapowiadał się tak dobrze. Od rana gimnastyka i kawa, nie mogłem zjeść śniadania ponieważ miałem zrobić badanie krwi pod kątem poziomu kreatyniny. Nie wiem jeszcze jak wyszło badanie ale podejrzewam że OK. Poziom kreatyniny robiłem ponieważ wymagają tego przed tomografem komputerowym, który będę miał w środę. Tak propo badania TK jamy brzusznej sam jestem w szoku ponieważ na NFZ czeka się tylko trzy tygodnie w Namysłowie. A we Wrocławiu w ubiegłym roku zeszło dwa i pół miesiąca czyli 10 tygodni. Zobaczymy czy wynajdą tego tłuszczaka w nadnerczu czy nie. A wracając do gimnastyki poszło mi całkiem nieźle nawet po gimnastyce potrafiłem chodzić prawie normalnie. No ogólnie daję radę. Poza tym nie zwracałem na to uwagi aż do dzisiaj. Muszę Wam powiedzieć że jak do tej pory od ostatniego rzutu miałem probl...

18.02.16 Dziennik- Trycholog

Hej ;) A ja jak zwykle szczęśliwy, ostatnimi czasy coraz częściej. Powiem Wam że to pomaga Don't wory be HAPPY. To tak jak w piosence, kiedyś tam, jakiegoś zespołu, nie pamiętam kto to śpiewał nie martw się bądź szczęśliwy. Wiecie że niedopuszczanie do stanu nerwowego oraz szukanie szczęścia to już nawet znalezienie szczęścia, tak w życiu codziennym jaki w miłości (no w to drugie to akurat jeszcze do niedawna sam nie wierzyłem). To sprawia że lepiej funkcjonuje, lepiej chodzę, jestem silniejszy. No to chyba nie tylko przez gimnastykę. Czuję się ogólnie lepiej. Ten wpis robię sobie do wczorajszego dnia, bo wczoraj się działo jeszcze. Ale zacznijmy od początku. Wstałem o godzinie szóstej trzydzieści, tradycyjnie łazienka, kawa, śniadanie, sprawdzenie poczty e-mail oraz jedna partia pasjansa a później jeszcze gimnastyka. Co do tego ostatniego powiem Wam jestem zadowolony, dałem czadu. Fakt że gimnastyka zajęła mi znowu około 1,5 godziny ale za to bez problemu dałem radę. ...

17.01.16 Dziennik- Wyjazd

  http://platforma4.instytut.com.pl/browser/tv/0a6b19335c453f5452775ca1f610b16a/z/t Hej Kochani :) A więc tak, dziś standardowo wstałem o godzinie szóstej rano. Problem trochę miałem z utrzymaniem równowagi ponieważ odezwały się zatoki. Kawa, śniadanie mało profesjonalne ale mięsne czyli prawie zdrowe ponieważ to zjadłem kabanosy. Następnie wstawiłem wodę na makaron do spaghetti i w międzyczasie zabrałem się za sprawdzanie poczty email oraz jedną partyjkę pasjansa. Kurczę coś nie mam szczęścia by nabić więcej punktów ostatnimi czasy, jest problemem przekroczyć 400. Ale wróćmy do rzeczowego wyjazdu. W sumie to mówiłem by zdążyć się ogarnąć do przyjazdu siostry. Jechaliśmy do Wrocławia. Właściwie siostra miała do załatwienia swoje sprawy a ja zabrałem się przy okazji załatwić swoją sprawę. Mianowicie musiałem zamknąć rachunek oszczędnościowy. Ogólnie pojechaliśmy do placówki tam gdzie byłem ostatnio ale i tak musieliśmy znaleźć to na mapie, ulice i tak dalej bo trochę Wr...

16.02.16 Dziennik- Sentencja

Obraz
Hej ;) Tak się zastanawiam od czego dziś zacząć post.  Tak myślę że żyje ostatnimi czasy zgodnie z pewną sentencją, która brzmi:  "Nie pozwól by życie przydarzało się tobie to ty przydarz się życiu". Przyznacie że sentencja jest świetna. Według mnie to cała prawda, nie być jak stłamszony liść pod dyktando życia. Lecz samemu robić dyktando życiu to Ty ustalasz zasady jak żyjesz, a nie życie Tobie. Przyznajcie że to wspaniała myśl, sentencja.  Ale co tam zacznijmy od początku wstałem klasycznie godzina szósta. Później kawa, śniadanie, e-mail, poczta oraz jedna partia pasjansa. W sumie to ta gra mnie wciąga, to też tak trochę można porównać do Totolotka. Nigdy nie wiesz jaką kartę odkryjesz jest jedynie ta różnica że masz większe szanse na to że ułożysz, że zdejmiesz wszystkie karty. Masz tutaj bardzo duże prawdopodobieństwo do wygrania niż w Totolotka 1 do 12 milionów. Dobrze że darmowa partia pasjansa jest tylko jedna dziennie bo pewnie chciałbym pobijać ...

15.02.16 Dziennik- Suplement diety

Hej ;)) Dzisiejszy dzień całkiem fajnie mi się udał. Wstałem o godzinie szóstej trzydzieści. Tradycyjnie wywołanie natura, następnie śniadanie i kawa a później internet sprawdzenie poczty e-mail i moja zabawa układanie pasjansa. W sumie dalej zrobiłem ćwiczenia choć powiem Wam że jestem zaskoczony obrotem sprawy ponieważ po pierwsze ćwiczenia nie pamiętam kiedy tak wcześnie robiłem a po drugie całkiem nieźle je zniosłem. No dałem radę byłem rześki jak WC piker. To znaczy że się nie zmęczyłem pomimo że pierwszy raz popatrzyłam na zegarek jak zaczynałem ćwiczenia a później po zakończeniu ćwiczeń. Okazało się że ćwiczenia zajmują mi średnio albo minimum półtorej godziny dziennie. Co do reszty dnia obrałem kilka ziemniaków ponieważ kopytek było trochę mało. Ugotowałem ziemniaki w międzyczasie pouczyłem się angielskiego. Powiem Wam że coraz fajniej i coraz lepiej te słówka wchodzą mi do głowy. Może dlatego że wałkuje to ciągle. Po wstawieniu i ugotowaniu ziemniaków położyłem się tr...

14.02.16 Dziennik- Wieje nudą

Obraz
Hej :) To rozpoczęcie tradycyjnie mojego dnia czyli pobudka godzina szósta. Śniadanie, internet, poczta e-mail, pasjans tradycyjnie jedna gra. Obrałem ziemniaki to była godzina ósma. Obrałem ich tym razem więcej ponieważ stwierdziłem że zrobimy kluski. No nie zrobimy tylko Justyna zrobi. Ziemniaki ugotowałem, w nagrodę jak wstała pierwsze co usłyszałem jak zerknęła do garnka bo był odpalony palnik pod nim to zapytała czy mnie przypadkiem nie pojebało. Zapytałem dlaczego, zrobiłem ziemniaki w sumie więcej ich obrałem i włączyłem bo pomyślałem że zrobimy kluski dziś na obiad. Zaraz się okazało że było za mało mąki ziemniaczanej. Kluski faktycznie dało się układać ale rozłaziły się dziwne były. W sumie już przy tym jak kulała mówiła że nie będzie z tych klusek nic. Powiedziałem by zrobiła kopytka bo do kopytek dodaje się mąkę pszenną. Całego ciasta na kluski nie zużyła tylko połowę a drugą połowę zostawiła do wieczora a wieczorem przygotowała kopytka na jutro. Po obiedzie pojecha...

13.02.16 Dziennik- Roczek

Hej :) Tak dobrze że to nie jest piątek trzynastego ale w sumie nawet gdyby to przezorny już nie jestem a raczej przesądny. Ale kiedyś masakra, niestety byłem. Tak, dzisiaj wielki dzień dla bratanka. No i w sumie dla mnie też jak się później okazało. Ale od początku. Dzień zaczął się rytualnie no prawie rytualnie dlatego prawie raczej ponieważ dla odmiany wstałem o godzinie 5:30. I mimo że wieczór tego nie zapowiadał to miałem trochę problemów z mięśniami. Wszystko ogólnie przez 3 drinki wypite u sąsiada. Trochę też byłem jakby skołowany to znaczy trochę szumiało mi w głowie. Ale i tak w sumie całkiem nieźle ruszyłem tego dnia. Mimo że nogi to bardziej na siłę pracowały. Później tradycyjnie już  zjadłem śniadanie- jajecznica na boczku później w sumie jeszcze w związku z tym dostałem opiernicz bo patelni nie umyłem, trudno. I tak sobie sam korzystam z patelni ostatnimi czasy. Po śniadaniu kawa, internet, e-mail, pasjans sieciowy, trochę też powtórzyłem słówka z a...

12.02.16 Dziennik- Tradycyjnie

Hej :) Kolejny klasyczny poranek pobudka godzina szósta, odprawa dzieci do szkoły. Śniadanie i kawa, sprawdzenie poczty email. Jedna gra dla rozrywki konkretnie to pasjans. Nauka angielskiego słówek. I włączyłem sobie jakiś film na cda.pl. Tradycyjnie gimnastyka, która wyszła mi w sumie całkiem nieźle.  Byłem z siebie zadowolony i muszę Wam szczerze powiedzieć że faktycznie coś się zmienia.  Może to dzięki mojemu nastawieniu, może dzięki temu że ćwiczę. De facto jestem silniejszy, dłużej daję rady schodzić bądź siedzieć. Myślę że pozytywne myślenie, pozytywne nastawienie ma tutaj moc. I niestety trzeba tutaj czegoś więcej niż pomyśleć sobie że dam radę.  Wierzcie mi to nie jest takie proste Tutaj trzeba jednak czegoś więcej. To mniej więcej tak jak już wcześniej wspominałem w którymś z postów ale też mówiła o tym Oliwia. Jak ktoś chce to da radę. A ja chcę. Podobno mam zawzięcie na zdrowie a raczej by być zdrowym. Mówi że są też ludzie którzy są i mają ...

11.02.15 Dziennik- Kondycja

Obraz
Hej :) Tak, rano się obudziłem tak mniej więcej o godzinie 5:30. Jeszcze nie wiedziałem jak ten dzień będzie wyglądał Za oknem dziś zimno, paskudnie, deszcz pada i wieje wiatr jakby głowę chciał urwać. Z łóżka wyszedłem przed siódmą rano. W sumie to nic nie miałem do ogarnięcia bo chłopaki do szkoły się sami ogarnęli, więc luz.  Usiadłem przed komputer, sprawdziłem pocztę, zagrałem w pasjansa. Dziś akurat mi ta gra nie poszła, nie miałem 1000 punktów z haczykiem tylko ledwo 120.  Śniadanie zjadłem, oczywiście moje warzywa. Następnie wysłałem jedną aplikację a raczej aplikowałem na pracę w domu. Postanowiłem wyjść na kawę do kuzynki. Zanim wyszedłem, to się zapowiedziałem.  Czułem się wtedy OK. Gorzej było jak już musiałem wyjść z domu. Czułem że jest coś ze mną nie tak. To znaczy nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa więc poszedłem na kawę tak trochę na siłę.  Kawa tradycyjnie w miłym towarzystwie i powrót do domu. Tutaj znowu się okazało ...

10.02.16 Dziennik - Tym razem gimnastyka z górki

Hej ;)) Tak, dziś jestem szczęśliwy ponieważ gimnastyka przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dzień rozpocząłem tradycyjnie czyli kawa, śniadanie. Tylko tym razem do jedzenia zblendowane warzywa. Następnie sprawdzenie poczty, granie w pasjansa i surfowanie po internecie łącznie z wysłaniem mojego CV na ofertę pracy. Może w końcu i do mnie się szczęście uśmiechnie. Później godzinna gimnastyka, która wyszła tym razem nadzwyczaj świetnie. Jestem bardzo zadowolony z siebie, z tego że dałem radę. Co do dalszej części popołudnia to tym razem na kawie u kuzynki nie byłem. Po południu tak mniej więcej od godziny 14-tej oglądałem TV do godziny 18-tej. Później zagraliśmy w trójkę nowymi kartami. Tym razem nie w 1000 tylko Wyścig Pokoju. Znów godzinka zleciała. W sumie całkiem miło spędzony czas. No a od godziny 20-tej tradycyjnie do godziny 24-tej oglądałem TV. Tu macie jeszcze link z prepara tem zapobiegającym łysieniu: http://nplink.net/ZpZDPVlq   Wersja anglojęz...

SM, ćwiczenia i życie w napięciu – czasami człowiek walczy bardziej z głową niż z ciałem

Obraz
20 SM, ćwiczenia i życie w napięciu – czasami człowiek walczy bardziej z głową niż z ciałem Podsumowanie Przy stwardnieniu rozsianym (SM) nawet zwykły dzień potrafi wyglądać jak mała walka o normalność. Dziś zrozumiałem, że rehabilitacja to nie tylko ćwiczenia i taśmy Thera Band, ale też cierpliwość, dokładność i walka z własną głową oraz stresem. Wstęp Dziś po wczorajszym paskudnym wieczorze obudziłem się około siódmej rano. I wiecie co? Poleżałem jeszcze chwilę. Niby nic wielkiego, ale szczerze mówiąc nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio po przebudzeniu po prostu spokojnie leżałem w łóżku. Przy życiu z SM człowiek często budzi się już zmęczony albo spięty. A dziś było trochę inaczej. Życie z SM i zwykła codzienność Wstałem około ósmej. Kawa. Śniadanie. Sprawdzenie maili. Później chwilę pograłem online na portalu Qassa. To taki portal, gdzie: ogląda się reklamy, zbiera punkty, można dostać jakieś bony albo grosze. Nie są to wielkie pieniądze. Ale co ma robić bezrobotny, niepełnosprawny ...

08.02.16 Dziennik- Nerwowo

Hej :) Dzisiaj pierwszy dzień tygodnia choć z drugiej strony zależy jak kto tydzień rozpoczyna.  Jedni od niedzieli a drudzy od poniedziałku, ja zaczynam od poniedziałku. W sumie to dzień minął całkiem OK, poza jedną paskudną sytuacją wieczorem... Tradycyjnie pobudka godzina szósta rano, kawa, śniadanie.  Na śniadanie dwa jaja na boczku czyli jajecznica według bodajże Jakuba Mauricza o ile dobrze kojarzę. Mauricz to zdaje się trener czy dietetyk sportowców. A może jedno i drugie zdrowe żywienie to podstawa. Według właśnie tego gościa najlepszym posiłkiem na śniadanie jest jajecznica na boczku. Zapewnia ona dużo energii uzupełnia jakieś tam coś, braki w organizmie które powstają w nocy podczas snu. Gimnastyka też poszła całkiem nieźle, wiecie zaczynam ćwiczyć już nie z przymusu ale z tak zwanego nawyku.Zdecydowanie lepiej się czuję, lepiej chodzę, lepiej funkcjonuje.  Fakt, że po gimnastyce mam trochę problem z utrzymaniem się na nogach ponieważ są zmęczone....