Huśtawka nastrojów przy SM. Jeden dzień, który wystawił mnie na próbę

📅 Data: 01.02.2016

Huśtawka nastrojów przy SM. Jeden dzień, który wystawił mnie na próbę

Podsumowanie

Czasami dzień zaczyna się świetnie, a kilka godzin później człowiek ma ochotę wszystko rzucić. Tak właśnie wyglądał mój dzisiejszy dzień. Była gimnastyka, spacer, dobre wiadomości od przyjaciół, ale też stres, nerwy i huśtawka nastrojów, którą dobrze znają osoby żyjące ze stwardnieniem rozsianym.




Dzień zaczął się naprawdę dobrze

Pobudka była około szóstej rano.

Łazienka, śniadanie, kawa.

Później sprawdziłem pocztę elektroniczną i zrobiłem coś, czego dawno nie robiłem tak wcześnie.

Poranną gimnastykę.

Mimo że w domu było zaledwie 16 stopni, ćwiczenia poszły mi całkiem nieźle.

Dwa tygodnie temu, a może nawet dawniej, ostatni raz ćwiczyłem tak wcześnie.

Dzisiaj organizm współpracował.

Jeszcze zostały ćwiczenia z piłką na wieczór, ale już rano miałem poczucie, że zrobiłem coś dobrego dla siebie.

Od dobrego humoru do złości

Najciekawsze było to, jak szybko zmieniał mi się nastrój.

Wstałem wypoczęty.

Humor był niezły.

Ale długo to nie trwało.

Za chwilę coś mnie zdenerwowało i ciśnienie od razu poszło w górę.

Później spacer do cioci.

Powrót.

Internet.

Obieranie ziemniaków.

Wszystko szło swoim rytmem.

Aż do momentu, gdy młodszy Komandos wrócił ze szkoły godzinę wcześniej.

Miał wrócić o 14:30.

Tymczasem pojawił się już po 13:30.

„Bo pani powiedziała, że nie muszę zostawać na dodatkowej matematyce”.

No i wtedy zaczęło się gotowanie obiadu w ekspresowym tempie.

Tata, kiedy będzie obiad?

Ledwo ziemniaki zostały wstawione, a po piętnastu minutach usłyszałem:

„Tata, kiedy będzie w końcu obiad?”

Przyznam szczerze.

W takich momentach cierpliwość bywa wystawiana na próbę.

Później wrócił starszy syn.

Przyszła też Justyna.

I znów pojawiły się kolejne sprawy do rozwiązania.

Dzień był zimny, mokry i jakiś taki ciężki.

Czasami wszystko nakłada się na siebie jednocześnie.

Sąsiedzi i przyjaciele dają nadzieję

Na szczęście były też dobre chwile.

Humor poprawiła mi sąsiadka Ilona.

Przyszła po ulotki.

Wzięła kilka sztuk dla siebie i znajomych.

Powiedziała, że chce wpisać mnie do swojego PIT-u.

To naprawdę miły gest.

Później zadzwonił Rafał.

Ten sam Rafał, o którym pisałem we wczorajszym wpisie.

Pracowaliśmy razem przez dziewięć lat.

Powiedział, że rozdał około pięćdziesięciu ulotek w zakładzie pracy.

Zostało mu jeszcze około trzydziestu.

Pytał, czy może zostawić część w urzędzie skarbowym.

Takich ludzi się nie zapomina.

Jak to mówią:

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Życie z SM uczy pokory

Przez lata życia ze stwardnieniem rozsianym przekonałem się, że człowiek nie zawsze poradzi sobie sam.

Kiedy wiele lat temu pojawiły się pierwsze objawy SM, nie przypuszczałem, jak bardzo zmieni się moje życie.

Opisywałem to tutaj:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

Później przyszła diagnoza:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

A następnie leczenie i pierwsze zastrzyki:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

Dzisiaj wiem jedno.

Obok rehabilitacji i leczenia ogromne znaczenie mają ludzie.

Rodzina.

Przyjaciele.

Sąsiedzi.

Osoby, które pamiętają o Tobie wtedy, gdy jest trudno.

Każda pomoc ma znaczenie

Wiem, że mój blog czytają również osoby mieszkające za granicą.

Dlatego chciałbym podziękować wszystkim, którzy wspierają mnie dobrym słowem, udostępnieniem wpisów czy pomocą finansową.

Każda złotówka przybliża mnie do większej samodzielności.

Do częstszej rehabilitacji.

Do usuwania barier architektonicznych.

I do dalszej walki o sprawność.

Na zakończenie

Dzisiejszy dzień był jak prawdziwa huśtawka.

Trochę radości.

Trochę nerwów.

Trochę zmęczenia.

Trochę nadziei.

Ale wieczorem, gdy patrzę na wszystko z dystansu, zostaje przede wszystkim wdzięczność.

Za ludzi, którzy pomagają.

Za rodzinę.

Za przyjaciół.

I za to, że mimo SM nadal mogę walczyć o lepsze jutro.

Pytanie do Czytelnika

Czy Wy również macie osoby, które potrafią poprawić Wam humor nawet w najgorszy dzień?




CTA

Jeśli interesuje Cię prawdziwe życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań ze mną i zajrzyj do kolejnych wpisów na blogu.

Wsparcie

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

Można mnie również wspierać poprzez Fundację Avalon.

Za każdą pomoc serdecznie dziękuję.

Meta opis SEO

Huśtawka nastrojów przy SM, poranna gimnastyka, wsparcie przyjaciół i codzienna walka ze stwardnieniem rozsianym.

Alternatywne tytuły

  1. Huśtawka nastrojów przy SM

  2. Jeden dzień, wiele emocji i życie ze stwardnieniem rozsianym

  3. Gdy przyjaciele dają więcej siły niż leki

  4. Stres a SM. Jak wyglądał mój dzisiejszy dzień

  5. Życie z SM i ludzie, na których mogę liczyć

Hashtagi

#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #ObjawySM #RehabilitacjaSM

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres