Szczęście przy SM. Dlaczego spokój i dobry humor pomagają mi lepiej funkcjonować?
📅 Data: 18.02.2016
Szczęście przy SM. Dlaczego spokój i dobry humor pomagają mi lepiej funkcjonować?
Podsumowanie
Coraz częściej łapię się na tym, że jestem po prostu szczęśliwy. Przy stwardnieniu rozsianym to nie jest drobiazg, bo spokój, brak nerwów i dobre nastawienie naprawdę potrafią zmienić cały dzień. U mnie przekłada się to nawet na chodzenie, siłę i większą wiarę w siebie.
Nie martw się, bądź szczęśliwy
Hej Kochani :)
A ja jak zwykle ostatnio szczęśliwy.
Powiem Wam, że coraz częściej łapię się na tym, że działa u mnie takie podejście:
Don’t worry, be happy.
Nie martw się, bądź szczęśliwy.
Kiedyś była taka piosenka. Nie pamiętam dokładnie, kto ją śpiewał, ale sama myśl została mi w głowie.
I wiecie co?
Coś w tym jest.
Bo niedopuszczanie do nerwów, szukanie spokoju i szczęścia w codziennym życiu naprawdę pomaga. Nie tylko w głowie, ale też w ciele.
Mam wrażenie, że lepiej funkcjonuję.
Lepiej chodzę.
Jestem silniejszy.
I nie wydaje mi się, żeby to była tylko gimnastyka.
Spokój też może być częścią rehabilitacji
Przy stwardnieniu rozsianym człowiek często myśli głównie o ćwiczeniach, lekach, rehabilitacji, badaniach i objawach SM.
A ja coraz bardziej widzę, że głowa też ma znaczenie.
Jeśli jestem zdenerwowany, spięty, zły albo przygnębiony, ciało szybko to pokazuje.
Nogi robią się cięższe.
Równowaga słabsza.
Człowiekowi mniej się chce.
A kiedy jestem spokojniejszy i bardziej pozytywny, to jakoś łatwiej ruszyć dalej.
Nie mówię, że szczęście leczy SM.
Nie jestem lekarzem i nie udaję, że znam odpowiedź na wszystko.
Piszę tylko o tym, co widzę u siebie.
A u mnie dobry humor naprawdę robi robotę.
Dzień zaczął się zwyczajnie
Ten wpis robię do wczorajszego dnia, bo trochę się działo.
Wstałem o godzinie 6:30.
Tradycyjnie łazienka, kawa, śniadanie, sprawdzenie poczty e-mail i jedna partia pasjansa.
Później była gimnastyka.
I tutaj muszę powiedzieć jedno:
dałem czadu.
Ćwiczenia znowu zajęły mi około półtorej godziny, ale dałem radę bez większego problemu.
To daje ogromną satysfakcję.
Bo kiedy człowiek żyje z SM i wie, że jeszcze jakiś czas temu wiele rzeczy było trudniejszych, to taka gimnastyka nie jest tylko gimnastyką.
To jest dowód, że jeszcze coś mogę.
Że ciało, mimo choroby, nadal odpowiada.
Że nie wszystko jest stracone.
Małe zwycięstwa budują większą siłę
Po gimnastyce postanowiłem pójść do kuzynki na kawę.
Niby zwykła rzecz.
Ale dla mnie takie zwykłe rzeczy mają znaczenie.
Wyjść.
Przejść kawałek.
Spotkać się.
Wrócić.
To są małe zwycięstwa, które budują większą siłę.
Kiedyś na moim blogu opisywałem, jak to się wszystko zaczęło i jak wyglądały moje pierwsze objawy SM:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html
Dzisiaj, po tylu latach, takie zwykłe wyjście na kawę też jest dla mnie czymś ważnym.
Może ktoś zdrowy tego nie zrozumie.
Ale osoby z SM pewnie dobrze wiedzą, że czasami nawet zwykły spacer może być sukcesem.
Angielski idzie opornie, ale idzie
Po powrocie sprawdziłem jeszcze pocztę i pouczyłem się słówek z angielskiego.
No i tutaj powiem Wam szczerze — łatwo nie jest.
Około 40 słówek już potrafię.
Ale kolejne 20 to dosłownie jakiś horror.
Idzie mi to opornie.
Ale i tego się nauczy Misiu.
Czyli ja :)
Bo przecież nie muszę wszystkiego robić idealnie.
Ważne, że robię.
Ważne, że próbuję.
Ważne, że nie stoję w miejscu.
Chcę się sprawdzić w pracy
Przy tej mojej obecnej kondycji zaryzykuję też i złożę papiery do dużej firmy meblowej.
Brzmi poważnie, prawda?
Duża firma meblowa.
Muszę się sprawdzić.
Myślę, że dam radę.
Jestem dobrej myśli.
Oczywiście wiem, że przy SM trzeba mierzyć siły na zamiary. Ale nie chcę też z góry zakładać, że się nie uda.
Bo jeśli ciągle będę mówił sobie „nie dasz rady”, to nigdy się nie przekonam.
A może właśnie dam?
Od poniedziałku rehabilitacja w Kępnie
Od poniedziałku będę miał rehabilitację w szpitalu w Kępnie.
Ma potrwać dwa tygodnie.
Największy problem to dojazd, ale jakoś sobie poradzę.
Tak sobie myślę, że później może być już tylko z górki.
Rehabilitacja przy SM jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby się nie zamykać w głowie.
Bo ciało ćwiczy na sali.
A głowa ćwiczy każdego dnia.
Trochę codzienności i trochę śmiechu
Później obrałem ziemniaki i ugotowałem.
Między innymi też zareklamowałem w poście środek na wypadanie włosów.
No i trochę mi się za to wieczorem oberwało.
Dlatego od razu dopowiem.
Nie wiem, jaką skuteczność ma ten konkretny preparat. Wiem natomiast, że w Kaliszu jest trycholog, czyli specjalista od włosów.
Z tego, co mi wiadomo, pierwsza wizyta z badaniem może być darmowa, ale głowy nie dam. Zawsze można zadzwonić i zapytać.
Adres:
Kalisz, ul. Majkowska 13a
Przychodnia MEDIX, nowy budynek
II piętro, gabinet 17
Telefon: 533 552 897
E-mail: gabinet@trycholog.kalisz.pl
Strona: www.trycholog.kalisz.pl
Gdybym sam źle czuł się bez włosów, pewnie bym skorzystał.
Ale ja bez włosów czuję się całkiem dobrze.
Przynajmniej jeden problem mniej :)
Wieczór, piec i Kuchenne rewolucje
Reszta dnia minęła już spokojniej.
Film na CDA.
Rozpalenie w piecu, bo zrobiło się zimno.
Później trochę telewizji.
Między innymi Kuchenne rewolucje Magdy Gessler.
Odcinek był jednak trochę nudny, bo Magda niczym nie rzucała i nikogo brutalnie nie oceniła.
No cóż.
Nie każdy dzień musi mieć fajerwerki.
Czasami wystarczy spokój.
Szczęście nie zawsze jest wielkie
I chyba właśnie o to chodzi.
Szczęście nie zawsze musi oznaczać coś wielkiego.
Czasami szczęściem jest to, że zrobiłem gimnastykę.
Że poszedłem na kawę.
Że nauczyłem się kilku słówek.
Że mam plan.
Że od poniedziałku ruszam z rehabilitacją.
Że mimo SM nadal próbuję.
Kiedyś opisywałem też moją diagnozę stwardnienia rozsianego i pierwsze trudne momenty:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html
Dziś patrzę na to wszystko inaczej.
Nie przez pryzmat końca.
Tylko przez pryzmat walki, doświadczenia i kolejnych małych kroków.
Zakończenie
Na dziś to wszystko Kochani.
Coraz bardziej wierzę, że szczęście, spokój i pozytywne nastawienie mają większe znaczenie, niż kiedyś myślałem.
Nie zastąpią leczenia.
Nie zastąpią rehabilitacji.
Ale mogą pomóc człowiekowi wstać rano i powiedzieć:
dobra, lecimy dalej.
Pytanie do Czytelnika
Czy u Was dobry humor i spokój też wpływają na samopoczucie?
CTA
Jeśli interesuje Was moje życie z SM, rehabilitacja, codzienne małe zwycięstwa i zwykłe dni opisane bez udawania, zapraszam do kolejnych wpisów na blogu.
Ważna informacja
Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym.
Nie jestem lekarzem. Nie stawiam diagnoz i nie daję porad medycznych.
To, co działa u mnie, nie musi działać u innych. Jeśli macie problemy zdrowotne albo wątpliwości, skonsultujcie się z lekarzem.
Meta opis SEO:
Szczęście, spokój i dobry humor przy SM. Jak pozytywne nastawienie pomaga mi lepiej funkcjonować, ćwiczyć i walczyć o siebie.
5 alternatywnych tytułów:
Szczęście przy SM. Czy dobry humor naprawdę pomaga?
Don’t worry, be happy — moje życie ze stwardnieniem rozsianym
Spokój, gimnastyka i SM. Dlaczego czuję się coraz lepiej?
Małe zwycięstwa przy SM. Szczęście zaczyna się od codzienności
Jak pozytywne nastawienie pomaga mi żyć ze stwardnieniem rozsianym?
Hashtagi:
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #Rehabilitacja #NiePoddawajSię


Komentarze