Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Niedziela, znajomi i niepokój o rzut SM. Gdy chodzenie znowu się pogarsza

Obraz
📅 Data: 31.01.2016 Niedziela, znajomi i niepokój o rzut SM. Gdy chodzenie znowu się pogarsza Podsumowanie Niedziela była całkiem przyjemna, ale w tle cały czas siedzi niepokój. Problemy ze wzrokiem, chodzenie wężykiem i brak czucia w lewej stopie sprawiają, że zaczynam się zastanawiać, czy to nie kolejny rzut stwardnienia rozsianego. Spokojny początek niedzieli Dzień zaczął się klasycznie. Najpierw natura dała znać, że czas wstawać. Później kawa, komputer i sprawdzenie poczty. Tak zeszło mniej więcej do godziny dziesiątej. Po dziesiątej pojechaliśmy do mamy, a później do kościoła i na obiad. Ja do kościoła nie poszedłem. Nie byłem w formie. Było mi za zimno i zwyczajnie nie czułem się na siłach. Może muszę do tego jeszcze dorosnąć. Obiad, rozmowy i trochę normalności Zostałem z bratem, który kończył robić obiad. Przygotował eksperymentalny omlet jajeczno-kaczkowo-makaronowy z solą, pieprzem, chili, oregano i innymi przyprawami. Według mnie to nie był omlet, tylko raczej omlecik. Miał ...

Nagle przestałem widzieć połowę zegara. Czy to kolejny rzut SM?

Obraz
📅 Data: 30.01.2016 Nagle przestałem widzieć połowę zegara. Czy to kolejny rzut SM? Podsumowanie Dzień zaczął się całkiem zwyczajnie, ale w jednej chwili wszystko się zmieniło. Podczas obiadu zauważyłem, że nie widzę części tarczy zegara, a uchwyty mebli stały się niemal niewidoczne. Po godzinie wszystko wróciło do normy, jednak niepokój pozostał. Zwyczajny początek dnia Dzień rozpocząłem zgodnie z planem o godzinie 6:30. Kawa, śniadanie, sprawdzenie poczty elektronicznej i nauka słówek z języka angielskiego. Później wstała Justyna, ogarnęliśmy codzienne sprawy i pojechaliśmy po drewno, które czekało już od ubiegłego lata. Nic nie zapowiadało, że ten dzień będzie różnił się od innych. Objaw, który mnie przestraszył Po południu siedziałem przy obiedzie. Siostra ugotowała zupę, która całkiem nieźle smakowała. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego dawno nie doświadczyłem. Spojrzałem na zegar. Najpierw gorszym okiem. Później lepszym. I nagle zauważyłem, że nie widzę wskazówek. Mało tego...

Warzywa zadziałały. Koniec z zaparciem, ale pojawił się inny niepokój przy SM

Obraz
📅 Data: 19.01.2016 Podsumowanie Warzywa zadziałały. Koniec z zaparciem, ale pojawił się inny niepokój przy SM Po ośmiu dniach problem z wypróżnianiem w końcu się skończył. Warzywa wróciły do mojego jadłospisu i wygląda na to, że organizm bardzo tego potrzebował. Niestety pojawiły się też objawy, które budzą mój niepokój i każą mi zastanawiać się, czy nie zbliża się kolejny rzut SM. Koniec ośmiodniowej gehenny Dzień rozpoczął się jak zwykle. Kawa, śniadanie i tym razem ponownie papki warzywne. Powiem Wam szczerze, że warzywa potrafią czynić cuda. Może to zasługa szpinaku, może większej ilości zielonych warzyw, a może po prostu organizm dostał to, czego mu brakowało. Najważniejsze jest jednak to, że problem z zaparciem się skończył. Po ośmiu dniach w końcu wróciło wszystko do normy. Przez ostatnie dni coraz częściej zastanawiałem się, jak duży wpływ na samopoczucie mogą mieć jelita oraz sposób odżywiania. Dzisiaj mam wrażenie, że dostałem część odpowiedzi. Młodszy Komandos i śniadanie d...

28.01.16 Dziennik- Męski Dzień

Obraz
📅 Data: 28.01.2016 Planszówki, ćwiczenia i życie z SM. Takie dni dają mi siłę Podsumowanie Nie każdy dzień musi być pełen wielkich wydarzeń, żeby był wartościowy. Czas spędzony z dziećmi, trochę ruchu i ćwiczenia przy stwardnieniu rozsianym przypomniały mi, jak ważne są małe chwile w codziennym życiu z SM. Czasem zwykły dzień jest najlepszy Dzisiaj postanowiłem nie rozpisywać się o tym, jak zaczynam dzień, bo zwykle wygląda on podobnie. Wykorzystałem jednak fakt, że nie ma śniegu i nie jest ślisko. To dla mnie ważne, bo przy problemach z poruszaniem się każda taka okazja jest na wagę złota. Rano sprawdziłem pocztę e-mail, później poświęciłem trochę czasu na naukę angielskiego. Właściwie bardziej na naukę nowych słówek niż samego języka. Koło godziny jedenastej zrobiłem śniadanie młodszemu Komandosowi, a później postanowiłem przejść się do kuzynki na kawę. Ruch zawsze się przyda. Zwłaszcza przy stwardnieniu rozsianym. Wspólny obiad i rodzinne chwile Po powrocie z kawy razem z młodym ob...

8 dni bez wypróżnienia. Czy jelita mogą wpływać na samopoczucie przy SM?

Obraz
27,01,2015 8 dni bez wypróżnienia. Czy jelita mogą wpływać na samopoczucie przy SM? Podsumowanie Niby zwyczajny dzień, ale jedna rzecz nie daje mi spokoju. Od ośmiu dni nie mogę normalnie się wypróżnić i zaczynam się zastanawiać, jak bardzo jelita mogą wpływać na codzienne funkcjonowanie przy stwardnieniu rozsianym. Czy to tylko problem trawienny, czy coś, co może odbijać się również na samopoczuciu, energii i chodzeniu? To kolejny dzień życia z SM, w którym więcej pytań niż odpowiedzi pojawia się w mojej głowie. Kiedy waga mówi co innego niż ludzie Muszę zacząć od informacji, o której zapomniałem napisać wczoraj. Byłem u mamy i wszedłem na wagę. Wiecie co? Moja fizjoterapeutka Oliwia praktycznie przy każdej wizycie mówi, że schudłem. Tymczasem waga pokazała 89 kilogramów. I bądź tu człowieku mądry. Z jednej strony słyszę, że wyglądam na szczuplejszego. Z drugiej mam problem z dopięciem niektórych spodni. Waga też nie pokazuje spadku masy ciała. Zacząłem się więc zastanawiać, czy przyp...

26.01.16 Niby nic, a jednak niepokój. Czy to kolejny rzut SM?

Obraz
Tak 😊 „Niby nic” ma klimat, ale pod SEO i emocje lepiej byłoby go trochę rozwinąć. Propozycje: Niby nic, a jednak niepokój. Czy to kolejny rzut SM? Chodzę wężykiem. Zimno, niepokój i życie ze stwardnieniem rozsianym Niby zwykły dzień, a głowa pełna obaw o SM Gdy pojawia się niepokój. Jeden objaw potrafi zmienić cały dzień Czy to przez zimno, czy przez SM? Mój dzisiejszy niepokój Najbardziej pasuje mi: Niby nic, a jednak niepokój. Czy to kolejny rzut SM? Bo właśnie o tym jest ten wpis. Niby zwyczajny dzień, spacer do kuzynki, kawa, chłód w domu, a w tle pojawia się lęk związany z nowym objawem i pytanie, czy choroba znowu daje o sobie znać. Widzę też jeden mocny temat przewodni tego wpisu: nie sam objaw, ale niepewność, którą wywołuje SM . To właśnie ten fragment najbardziej przyciąga uwagę czytelnika. A sam tekst jest całkiem naturalny i autentyczny. Nie kombinowałbym za bardzo. 👍 Przy okazji pamiętaj, że w tekście masz datę „ drugiego lutego ”, a jesteśmy w czerwcu, więc sprawdź, cz...

Nowe wyzwanie zawodowe i gorszy dzień z SM. Kiedy organizm mówi „stop”

Obraz
📅 Data: 25.01.2016 Nowe wyzwanie zawodowe i gorszy dzień z SM. Kiedy organizm mówi „stop” Podsumowanie Są dni, kiedy człowiek ma głowę pełną planów, a ciało mówi zupełnie co innego. Tak właśnie wyglądał mój dzisiejszy dzień ze stwardnieniem rozsianym. Z jednej strony pojawiła się nowa szansa zawodowa związana z pomocą osobom poszkodowanym, z drugiej – zmęczenie, ból pleców i problemy z chodzeniem przypomniały mi, że życie z SM potrafi zaskakiwać. Nowa możliwość pomagania ludziom W końcu dotarły do mnie materiały i informacje dotyczące współpracy z kancelarią odszkodowawczą. Moim zadaniem będzie docieranie do osób poszkodowanych oraz pomoc w skompletowaniu niezbędnej dokumentacji. Chodzi między innymi o: wypadki komunikacyjne, wypadki przy pracy, błędy medyczne, odszkodowania rolnicze, wypadki w gospodarstwach rolnych. Jestem swojego rodzaju łącznikiem pomiędzy osobą poszkodowaną a kancelarią. Podoba mi się szczególnie jedna rzecz. Nawet jeśli kancelaria nie podejmie się prowadzenia sp...

Koniec z COPAXONE. Czy dobrze zrobiłem rezygnując z programu leczenia SM?

Obraz
📅 24.01.2016 Koniec z COPAXONE. Czy dobrze zrobiłem rezygnując z programu leczenia SM? Podsumowanie Dzisiejszy dzień był spokojny, ale dał mi sporo czasu na przemyślenia. Od kilku dni zastanawiam się nad decyzją o zakończeniu programu leczenia COPAXONE. Psychicznie czuję się lżej, choć fizycznie większej różnicy jeszcze nie zauważam. Wracają też tematy diety, problemów jelitowych i kolejnych badań, które czekają mnie w najbliższych tygodniach. Niedziela jak zwykle Hej ;) Dzień jak zwykle, tylko że niedziela. Poranek rozpoczął się standardowo. Ogarnianie. Śniadanie. Kawa. Później trochę nudy aż do obiadu. Po obiedzie pojechałem do mamy na kawę. A od mamy ruszyliśmy na imieniny bratowej. I tam już trochę czasu zeszło. Psychicznie jest mi lżej Od środy, czyli od dnia rezygnacji z programu leczenia COPAXONE, czuję się jakby lżej. Przynajmniej psychicznie. Fizycznie raczej nie widzę jeszcze większej różnicy. Ale głowa jest spokojniejsza. Nie ukrywam, że długo myślałem o tej decyzji. Czy pr...

Rehabilitacja z Oliwią, biodra i pijacki chód. Postępy naprawdę widać

Obraz
📅 23.01.2016 Rehabilitacja z Oliwią, biodra i pijacki chód. Postępy naprawdę widać Podsumowanie Dzisiejszy dzień kręcił się głównie wokół rehabilitacji. Oliwia znowu mnie solidnie zmęczyła, ale właśnie takie treningi pokazują, że coś idzie do przodu. Były ćwiczenia nóg, brzucha, rąk, piłka, taśma DYNABAND i chodzenie po pokoju z kontrolą bioder. Poranek bez wielkich niespodzianek Hej ;)) Wstałem trochę po godzinie 8:00. Ogarnąłem się. Zjadłem śniadanie. Zrobiłem kawę. Standardowo sprawdziłem pocztę e-mail, a potem czekałem już na fizjoterapeutkę Oliwię. Wiedziałem, że lekko nie będzie. I nie było. Oliwia znowu mnie zmęczyła Dzisiejsza rehabilitacja skupiła się głównie na nogach. Ale nie tylko. Były też ćwiczenia na mięśnie brzucha, chyba skośne, jeśli dobrze zapamiętałem. Były ćwiczenia rąk. Były ćwiczenia nóg. Była piłka. Była taśma DYNABAND. Czyli pełny zestaw atrakcji. Trochę mnie to zmęczyło, ale jak zwykle mi się podobało. Bo ja lubię czuć, że coś robię. Że nie siedzę bezczynnie....

Męskie popołudnie, planszówka i bunt młodego komandosa

Obraz
  📅 22.01.2016 Męskie popołudnie, planszówka i bunt młodego komandosa Podsumowanie Dzisiaj był zwyczajny, spokojny dzień. Trochę obowiązków domowych, trochę pilnowania pieca, wspólny obiad i próba zorganizowania męskiego popołudnia z chłopakami. Nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale śmiechu i rodzinnych historii nie zabrakło. Poranek przy piecu Hej :) Dziś klasyczny, standardowy dzień. Pobudka o godzinie ósmej. Jak zwykle pierwsze kroki skierowałem do pieca. Trzeba było utrzymać ogień. Powiem Wam szczerze, że ilość spalonego opału nijak ma się do temperatury w domu. Człowiek dokłada i dokłada, a efekt czasem wydaje się niewielki. Ale cóż, zima rządzi się swoimi prawami. Po powrocie na górę umyłem ręce, zrobiłem kawę i coś przekąsiłem. Każdy miał swoje zadanie Plan na dzień był prosty. Chłopaki mieli wyprowadzić psa i przenieść krzesła z piwnicy na piętro. Przynajmniej w garażu zrobiło się trochę więcej miejsca. Ja w tym czasie obrałem ziemniaki. Ogarnąłem kuchnię. Wstawiłem ...

Nowa droga zawodowa. Szkolenie z odszkodowań za mną

Obraz
📅 21.01.2016 Nowa droga zawodowa. Szkolenie z odszkodowań za mną Podsumowanie Dzisiejszy dzień okazał się znacznie ciekawszy, niż zapowiadał się rano. Zatoki dawały się we znaki, głowa była ciężka, a wstawać się nie chciało. Jednak kilka godzin później uczestniczyłem już w szkoleniu online, które może otworzyć przede mną zupełnie nowy rozdział zawodowy. Poranek nie należał do najlepszych Hej :) Poranek był prawie jak zwykle. Prawie. Bo zamiast o ósmej wstałem dopiero o dziewiątej. Jakoś wyjątkowo nie chciało mi się ruszać z łóżka. Znowu dokuczały zatoki. Głowa była ciężka. Takie uczucie, jakby człowiek był niewyspany mimo przespanej nocy. Powiem szczerze, że czasami taki stan potrafi być bardziej męczący niż niejedna choroba. Tłusta lekcja kulinarna Na śniadanie postanowiłem zrobić jajecznicę na boczku. I tutaj popełniłem mały błąd. Najpierw wrzuciłem trochę smalcu. Potem boczek. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że przecież boczek sam w sobie odda tłuszcz. Efekt? Jajecznica wyszła z...

Kliniki, okulista, SM i nogi zajechane na maksa. Ale program mam z głowy

Obraz
📅 20.01.2016 Kliniki, okulista, SM i nogi zajechane na maksa. Ale program mam z głowy Podsumowanie Dzisiejszy dzień był długi, męczący i pełen chodzenia po szpitalnych korytarzach. Była kontrola okulistyczna, tomografia oka, badania krwi, EKG, wizyta w programie leczenia SM i badanie neurologiczne. Nogi dostały porządnie w kość, ale jest też dobra wiadomość — program leczenia mam z głowy. Pobudka o piątej, czyli plan był ambitny Hej Kochani :)) Ale dzisiaj był dzień. Miałem kontrolną wizytę u okulisty po zdjęciu tej zaćmy wtórnej po raz drugi. Do tego miała być tomografia oka prawego i lewego. A jakby tego było mało, dzień wcześniej dobijała się do mnie doktor z programu leczenia SM. Oberwało mi się, że nie byłem 15 stycznia. A ja zwyczajnie przegapiłem termin. Zwykle na klinikach bywałem po 20 stycznia, więc człowiek jakoś tak się nastawił. Żeby to wszystko ogarnąć, musiałem wstać o piątej rano. Oczywiście zaspałem. Kierowca mnie obudził, a właściwie obudziła :) Na szczęście zdążyłem...

Mróz, piec, pies uciekinier i kolejne plany. Życie z SM nie daje nudy

Obraz
📅 19.01.2016 Mróz, piec, pies uciekinier i kolejne plany. Życie z SM nie daje nudy Podsumowanie Dzisiejszy dzień zaczął się wcześnie, zimno i dość nerwowo. Pobudka o siódmej rano, minus dziesięć na zewnątrz, pilnowanie pieca, uciekający pies i ból oka w nocy. Do tego plany nauki języka, gimnastyka, możliwe szkolenie do pracy i jutrzejsza kontrola u okulistki. Pobudka o siódmej Hej ;) Dzisiaj wstałem szybciej niż zwykle. O siódmej rano byłem już na nogach. Nie dlatego, że bardzo chciałem. Natura mnie zmusiła. Raz dwa wskoczyłem w spodnie i pognałem na dół do łazienki. Po drodze odkryłem coś śmiesznego. Na półpiętrze, tam gdzie brakuje wykładziny, zrobiło mi się dziwnie zimno w prawą stopę. Patrzę — idę bez jednej skarpety. No pięknie. Dzień rozpoczęty z przytupem. Minus dziesięć i piec Po ogarnięciu się w łazience postanowiłem już nie wracać do łóżka. Zszedłem tylko sprawdzić piec. Było rozpalone, więc wypadało ogień utrzymać. W kuchni miałem 15 stopni. Na zewnątrz termometr pokazywał ...

Spokojny dzień, wysłane CV i poszukiwanie pracy zdalnej

Obraz
📅 18.01.2016 Spokojny dzień, wysłane CV i poszukiwanie pracy zdalnej Podsumowanie Dzisiaj był jeden z tych dni, kiedy nic wielkiego się nie wydarzyło. Nie było bólu oka, nie było stresu ani niespodzianek. Była za to kawa, warzywa, kilka wysłanych CV i kolejne przemyślenia dotyczące pracy zdalnej. Czasami właśnie takie spokojne dni są najbardziej potrzebne. Noc wreszcie spokojna Hej ;) Tym razem obudziłem się około godziny dziewiątej. Najważniejsze jednak było to, jak minęła noc. A minęła wyjątkowo spokojnie. Bez bólu głowy. Bez bólu oka. Bez problemów z nerwem wzrokowym. Bez stresu. Po ostatnich tygodniach to naprawdę dobra wiadomość. Kawa, warzywa i komputer Po porannej kawie i moich tradycyjnych warzywach usiadłem przy komputerze. Jak zwykle zacząłem przeglądać oferty pracy. Wysłałem kilka CV na stanowiska zdalne. Nie ukrywam, że bardzo chciałbym znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Nie chodzi nawet o wielkie pieniądze. Bardziej o poczucie, że robię coś konkretnego. Że jestem potrz...

Czy ból oka miał swoją przyczynę? I czy powinienem napisać książkę?

Obraz
📅 17.01.2016 Czy ból oka miał swoją przyczynę? I czy powinienem napisać książkę? Podsumowanie Dzisiejszy dzień był spokojny. Trochę odpoczynku, trochę czasu u mamy i kilka nowych przemyśleń. Coraz bardziej przekonuję się, że Oliwia miała rację mówiąc o regeneracji organizmu. Pojawiła się też pewna teoria dotycząca mojego oka. No i jeszcze jedno — podobno mojego bloga czyta się całkiem dobrze. Może więc czas pomyśleć o napisaniu książki? Dzień spokojniejszy niż zwykle Hej ;) Tradycyjnie wstałem trochę później niż planowałem. Tym razem około godziny 9:30. Na początek klasyka. Śniadanie. Kawa. Powolne rozkręcanie organizmu. Później jakoś dotrwałem do obiadu. Tym razem obiad był w domu. A po obiedzie postanowiłem odwiedzić mamę. Godzinka zamieniła się w sześć Plan był prosty. Wpaść na chwilę. Wypić kawę. Posiedzieć godzinkę. Jak zwykle życie miało inne plany. Z godziny zrobiło się około sześciu godzin. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie temperatura. U mamy było gorąco jak cholera. Ja z...