Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2017

Rehabilitacja przy SM daje mi nadzieję. Zaczynam znowu wierzyć, że będzie lepiej

Obraz
16,10,2017 Rehabilitacja przy SM daje mi nadzieję. Zaczynam znowu wierzyć, że będzie lepiej Podsumowanie Jeszcze niedawno wydawało mi się, że stoję w miejscu. Dziś coraz częściej widzę małe oznaki poprawy. Rehabilitacja przy stwardnieniu rozsianym zaczyna przynosić efekty, a ja powoli odzyskuję wiarę, że wszystko jest jeszcze możliwe. Dziś znowu przyjeżdża rehabilitantka Witajcie 😊 Dziś ponownie odwiedzi mnie rehabilitantka. I wiecie co? Naprawdę się z tego cieszę. Choć z drugiej strony powinienem się chyba trochę bać. 😄 Po ostatnich ćwiczeniach byłem konkretnie zmęczony, a plecy przez kilka dni przypominały mi o sobie przy każdym ruchu. Najbardziej bolał odcinek lędźwiowy. Nie wiem jednak, czy winne były same ćwiczenia, przeprosty, czy może sposób, w jaki obecnie chodzę. Przy SM czasami trudno jednoznacznie wskazać przyczynę bólu. Nagrałem swój chód Postanowiłem zrobić mały eksperyment. Ustawiłem aparat fotograficzny i nagrałem krótki film. Szału pewnie nie robi. 😄 Choć mogę być ta...

Rehabilitacja przy SM przynosi efekty. Waga spada, a ćwiczenia stają się łatwiejsze

Obraz
Rehabilitacja przy SM przynosi efekty. Waga spada, a ćwiczenia stają się łatwiejsze 10,10,2017 Podsumowanie Jeszcze kilka miesięcy temu nie spodziewałbym się takich zmian. Rehabilitacja przy stwardnieniu rozsianym zaczyna przynosić efekty, a dodatkowo waga systematycznie spada. To wciąż małe kroki, ale właśnie z takich małych kroków składa się walka o sprawność. Kolejna godzina rehabilitacji za mną Cześć Kochani 😊 Kolejna godzina rehabilitacji już za mną. I muszę Wam powiedzieć, że było naprawdę dobrze. Powtarzaliśmy część ćwiczeń, które wykonywałem podczas wcześniejszych spotkań. W teorii były to dokładnie te same zadania. W praktyce okazało się jednak, że tym razem wykonywałem je znacznie lepiej. Przynajmniej tak twierdzi pani Agata. 😄 Ja oczywiście podchodzę do tego trochę ostrożniej. Jak to mówię — do doskonałości jeszcze bardzo daleka droga. Mimo wszystko miło usłyszeć, że postępy są widoczne. Tydzień temu a dziś – jak dzień do nocy Najbardziej zaskoczyły mnie słowa rehabilitant...

Nowa rehabilitantka przy SM. Dawno nikt nie zrobił na mnie takiego wrażenia

Obraz
Nowa rehabilitantka przy SM. Dawno nikt nie zrobił na mnie takiego wrażenia 04,10,2017 Podsumowanie Czasami trafiamy na ludzi, którzy od pierwszego spotkania budzą zaufanie. Tak właśnie było w przypadku mojej nowej rehabilitantki. Po kilku tygodniach współpracy widzę nie tylko profesjonalizm, ale również zaangażowanie, które daje dodatkową motywację do walki ze stwardnieniem rozsianym. Nowa osoba na mojej drodze Hej 😊 Dawno nie pisałem. Wspominałem Wam już o nowej rehabilitantce? Jeśli tak, to dziś chciałbym napisać o niej trochę więcej. Powiem szczerze, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie. I nie chodzi tutaj wyłącznie o pierwsze wrażenie czy sympatyczny charakter. Najbardziej imponują mi jej umiejętności, wiedza i podejście do pacjenta. Jest inteligentna, uśmiechnięta, potrafi żartować, ale jednocześnie jest bardzo konkretna i wymagająca. Kiedy trzeba pochwalić — chwali. Kiedy trzeba zmotywować do cięższej pracy — robi to bez wahania. Profesjonalizm od pierwszego spotkania Pani Agata...

Dwa lata bez rzutu SM i nowa rehabilitantka. To daje mi nadzieję 03,10,2017

Obraz
Dwa lata bez rzutu SM i nowa rehabilitantka. To daje mi nadzieję 03,10,2017 Podsumowanie Minęły już dwa lata od ostatniego rzutu stwardnienia rozsianego, który posadził mnie na wózku. To dla mnie ważna rocznica i powód do radości. Choć mam wrażenie, że choroba nadal powoli postępuje, to jednocześnie pojawiła się nowa rehabilitantka i nowa motywacja do dalszej walki o sprawność. Dwa lata od ostatniego rzutu Hej! 😊 Jak zauważyliście, dawno nic nie pisałem. Muszę Wam się pochwalić, że minęły już dwa lata od ostatniego rzutu stwardnienia rozsianego, który posadził mnie na wózku. Nie będę jednak ponownie opisywał samego rzutu. Jeśli ktoś chciałby przeczytać o tamtym okresie, wystarczy cofnąć się do wpisów z września 2015 roku. Powiem tylko jedno. Bardzo się cieszę, że przez te dwa lata nie pojawił się kolejny rzut. Już nie żyję w ciągłym strachu Rok temu wyglądało to zupełnie inaczej. Wręcz chorobliwie obserwowałem swój organizm i próbowałem wychwycić każdy sygnał, który mógłby świadczyć o...