Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

30.12.15 Dziennik- Lekarz

Hej :) W dzisiejszy dzień obudziłem się koło godziny 10 w sumie ze spokojem, bez bólu głowy.  Zatoki mi odpuściły chwilowo, na 14:40 jestem umówiony do lekarza rodzinnego w związku z powyższym zobaczymy co przepisze. Co do kondycji to podniosłem się całkiem nieźle ponieważ normalnie mogłem wstać. Miałem dosyć siły żeby się podnieść, choć co do tego mojego chodzenia według mnie jest OK ale jak patrzę z boku na całokształt to pozostawia wiele do życzenia ale i tak jest lepiej niż było. Śniadanie classic albo inaczej standard- papka brokułowo kalafiorowa zalana kawą.  Jeśli chodzi o kolejne posiłki to standardowe jedzenie tyle że dozwolone czyli bez nabiału i bez glutenu. Co do wizyty u doktora to przepisał różne rodzaje tabletek jedyne na opuchnięty nos a raczej na błonę śluzową nosa a drugie na nacieki w gardle. Wszystko zażywać trzy razy dziennie. Dodatkowo dostałem skierowanie do chirurga oraz na USG oraz morfologie krwi plus badanie krwi pod kątem  PSA. Wsz...

29.12.15 Dziennik- Zatoki

Hej :) Tak, zatok ciąg dalszy. Wstałem z mega ciężką głową mimo że byłem wyspany. Dzwoniłem przed chwilą do lekarza. Umówiony jestem na jutro zobaczymy co mi powie i przepisze na te cholerne zatoki. Nie może tak być że przeszkadza mi to we właściwym funkcjonowaniu. Co do wstania z łóżka gdyby nie zatoki było by lepiej ale i tak całkiem nieźle mi poszło. :) Na śniadanie tradycyjnie zjadłem kalafior z brokułem i zalałem to kawą. Na obiad żeberko wieprzowe i kapusta kiszona gotowana. Mam zamiar wprowadzić sobie też jajo jedno dziennie tak zwany kogel mogel. Nie wiem czy nie przesadzę bo cholesterol i tak dalej ale zobaczymy podobno jest wskazane. W prawdzie mija się z tym co pisze w swojej książce doktor Walls bo tam nie ma jaja. Zobaczymy. Gimnastyka, tradycyjnie trenuję codziennie. Dzisiaj jeszcze nie ćwiczyłem ale zaraz się zabieram. Co do wczorajszego dnia to miałem przykry incydent. Byłem jakiś taki dziwny, słaby. Chciałem się przemieścić w kuchni. Przejść jakości w bo...

28.12.15 Dziennik- Kolejny zwykły dzień

Hej:) Tak, dziś kolejny zwykły dzień. Obudziłem się około godziny 9 rano. Nie ukrywam że z bólem głowy ale i takie dni też były. Dobrze że zatoki nie dokuczały. Wstałem, wypiłem sobie zblendowanego grejpfruta, zjadłem śniadanie, wypiłem kawę. Siedząc przy stole w kuchni słyszę że sypie się szkło. Zapomniałem że dziś miało być zbierane właśnie szkło... Szybko się ogarnąłem. Zabrałem kubeł z piwnicy i co mi się udało znaleźć, co było w zasięgu ręki, gdzie nie musiałem się przedzierać poszło do kubła i na zewnątrz. Przyznam się Wam, że myślałem że jestem w dobrej formie. Okazało się że byłem gotowy, w  sensie zmęczony jak zajechałem kubłem do piwnicy. Myślałem że młodzi się ogarną i trochę pomogą ale niestety nie. Miałem problem ale Justyna kubeł wystawiła. Mam nadzieję że nie za późno.  Teraz leżę, odpoczywam. Choć nie wiem po czym. Tyle co zdążyłem zrobić nie powinno mnie tak zmęczyć. Ale widocznie coś musi wisieć w powietrzu. Od niedawna klikam na FB, bądź rozma...

Życie z SM. Bałem się wyjść do ludzi, a wróciłem z nową motywacją

Obraz
Życie z SM. Bałem się wyjść do ludzi, a wróciłem z nową motywacją Podsumowanie Czasami największą przeszkodą nie są objawy SM, ale nasze własne obawy. W święta przekonałem się, że mimo stwardnienia rozsianego nadal mogę robić rzeczy, których wcześniej się bałem. Ten jeden wyjazd dał mi więcej motywacji niż niejedna rozmowa. Po świętach i po obżarstwie Witajcie Kochani. 🙂 Święta minęły szybko. Jak co roku nie obyło się bez dobrego jedzenia i małego obżarstwa. Kiedy rano wszedłem na wagę, zobaczyłem 88 kilogramów. Nie ukrywam, że trochę się rozczarowałem. Z drugiej strony przypomniałem sobie poprzednie lata. Wtedy przyrost wagi po świętach bywał znacznie większy. Tym razem nie było aż tak źle. Można powiedzieć, że wyszedłem z tego obronną ręką. Nieprzespana noc i zaskakująco dobry dzień Dzisiaj wstałem około godziny 9:00. Noc nie należała do najlepszych. Kilka razy musiałem wędrować do toalety z powodu pęcherza. Osoby chore na stwardnienie rozsiane często wiedzą, o czym mówię. Problemy ...

26.12.15 Dziennik-Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia

Hej ;) Męczarni ciąg dalszy . Pobudka godzina 10:00 kawa, owoce i przejazd do mamy. Tu, wejście na wagę i 88 kg. Myślałem że będzie gorzej  tzn że dociągnę 90 kg tym bardziej że mam zastój jelitowy i problem z zaparciami. Co do kondycji to powiem Wam że nie pamiętam kiedy ostatnio się tak dobrze czułem . Mam silniejsze nogi w związku z tym chodzę pewniej  i bez strachu że się wywrócę czy potknę. Sukces!!! Tak żartobliwie powiem Wam że podobno przed śmiercią ludziom się poprawia kondycja i samopoczucie. Może i na mnie czas przyszedł??? Co do dzisiaj to mieliśmy zrobić wyjazd do rodziny ale wszyscy. Czyli wyjazd na 2 auta, tyle że zapowiedzieli się goście i nic z tego nie wyszło. W sumie dobrze. Do wieczora jeszcze daleko więc nie wiadomo co się jeszcze wydarzy. Na dziś to wszystko i zapraszam jutro. Pa Pa

25.12.15 Dziennik- Pierwsze Święto

Hej :)) Tak, dziś tradycyjnie wstałem bez problemu.  Mimo że wigilia była w miarę wstrzemięźliwa to i tak pękam w szwach :)) Nawet Mikołaj do mnie przyszedł, dostałem kilka kilogramów owoców południa tj. Grejpfruty Pomarańcze i Mandarynki :)) Na Śniadanie, kawa, owoce południa a po przyjeździe do mamy jakieś ryby. Koło 11:00  pojechaliśmy do teściów na kilka godzin. Zjadłem trochę bigosu i sałatki śledziowej całość popiłem kawą i drinkiem z 50 gram wódki. Od teściów powrót do mamy na życzenie dzieci, później dom. I o 18:00 wyjazd do szwagrostwa gdzie zeszło do godziny 23:00. Wieczór zakończyłem filmem na HBO GO. I odleciałem. Na dziś to wszystko Kochani. Zaprasza Was ponownie jutro.

24.12.15 Dziennik - Upadek

Hej ;)) Dziś Wigilia czas spotkań z rodziną, łamania się opłatkiem i wspólna wieczerza...   Nie cierpię tych bożonarodzeniowych świąt chyba najbardziej. Później wielkanocnych.  Dzień zaczął się całkiem przyzwoicie na chodzie i tak dalej. Fajnie wstałem, wyspałem się. Choć późno zasnąłem bo była gdzieś godzina trzecia nad ranem. Zatoki w dalszym ciągu mi przeszkadzają ale już jest lepiej. Żona pojechała do lekarza ze starszym komandosem. Zapalenie oskrzeli mu się zaczyna kluć, dostał antybiotyk. Później jeszcze na szybkich zakupach tym razem w delikatesach Centrum w Sycowie. Kupili cebulę śledzia do sałatki śledziowej. Ogólnie jest potrzebna na wieczerzę ale przede wszystkim jest i zdrowa. Jak byli w Sycowie ja z młodszym komandosem grałem w planszówkę.  Później poszedłem do piwnicy by rozpalić w piecu bo trochę mi było zimno. W dzień zimno, wieczorem gorąco różnica temperatur też ma na pewno jakiś zły wpływ na zatoki ale mniejsza z tym. Poszedłem do piwn...

23.12.15 Dziennik - poza domem

Hej ;) Tak, dziś obudziłem się tradycyjnie jak ostatnimi czasy z bólem zatok.  Najgorzej było się podnieść ale jak już wstałem to zacząłem funkcjonować. Po pierwsze to tradycyjnie śniadanie w wersji kawa poprzedzona mięsem znaczy kiełbasą. Później poszedłem do cioci, gdzie znowu wypiłem kawę i zjadłem drugie śniadanie czyli bigos. Trochę posiedziałem u cioci i wróciłem do domu.  Powiem Wam że co do chodzenia wczoraj szło mi całkiem nieźle podobnie jak dziś. Gimnastyka oraz fizjoterapeutka Oliwia czynią cuda. No samodyscyplina i kontynuacja gimnastyki  a właściwie ciągłe powtarzanie też mają swój udział. Bez pracy nie ma efektów. Po powrocie wprosiłem się na kawę do sąsiadki Anety. Poprosiła mnie jakiś czas temu (chyba w niedzielę), żeby zainstalować drukarkę do komputera. Z tym zeszło mi trzy godziny zanim został pobrany i zainstalowany program do innej drukarki, prawie identycznej. Różnią się tylko jednym symbolem właściwie literką.  Znalazłem też jej...

22.12.15 Dziennik-Gimnastyka

Obraz
Dzień Dobry Kochani ;)) Dzisiejszy dzień zaczął się nie najlepiej. Obudziłem się z bardzo ciężką głową czyli jednak zatoki. W sumie przed chwilą zaaplikowałem sobie krople do nosa. Już jest lepiej, niewiele ale już coś. Jakoś tak za godzinę już będę funkcjonował. Tak, dziś wzbogaciłem się o kilku nowych znajomych na Facebooku, super. Ziemniaki też już wstawione, mięso zrobione od wczoraj wieczorem.  Teraz robię wpis. Dziś dla odmiany jestem już po gimnastyce. Jeszcze tylko spodziewam się fizjoterapeutki około 15:30. Godzinkę mnie  pomęczy i będzie mi pewnie lepiej. Obstawiam że będę miał nowe ćwiczenia a może i stare powtórzymy. Nie wiem, zobaczymy. Na pewno wiem że PNF mi pomaga, dzięki instruktorce. Poniżej możecie zobaczyć część ćwiczeń, które wykonuje codziennie (przepraszam za jakość). To ćwiczenie polegało na wciskaniu na przemian prawego ramienia i lewego biodra z lewym ramieniem i prawym biodrem. Chociaż wczoraj z...

21.12.15 Dziennik- Absurd!

Hej ;) Siemka już się zresztą przywitałem.  Tak, dziś nie było najgorzej z podniesieniem tyłka z łóżka. Wstałem o godzinie 8 i tak się poniewierałem. Najpierw zajrzałem na bloga później się ubrałem a właściwie to odwrotnie. Najpierw się ubrałem a później zerknąłem na bloga.  A skoro moja najlepsza ciociunia jest w domu, nie wyjechała poszedłem na kawę. Przy okazji załapałem się na śniadanie. Po drodze do cioci miałem wystawić śmieci a okazało się że kubeł już na drodze. Byłem w szoku. Myślałem że może Justyna wystawiła ale okazało się że wystawiła je ciocia jak jechała do sklepu. Miłe  zaskoczenie. W sumie to od rana jakoś tak nieciekawie funkcjonuje. Nie wiem co jest. Czy to zmiana pogody bo w tej chwili już kropi czy co. Jak wszedłem do cioci to jeszcze było w miarę pogodnie. No ale cóż, pogoda zmienną jest jak daleko nie przymierzając nasze piękne panie. Też tak mam czasami. Ale do rzeczy, poszedłem do tej ciociuni, poczęstowali mnie kawą, śniadaniem nawet l...

20.12.15 Dziennik -Ból pleców

Obraz
Hej :)) Tak, dziś budzę się z wielkim bólem pleców. Nie wiem dlaczego tak jest, choć możliwości są dwie. Pierwsza kiepskiej jakości, niewygodne łóżko a druga to mój wtorkowy upadek o którym pisałem. Daleko nie przymierzając coś w tym musi być. Tyle co przed chwilą podniosłem tyłek, siedzisko miałem inne, dobrze że uważałem na nogi bo bym znowu glebę zaliczył. Przypadek dokładnie taki sam jak wtorkowy. Noga zrobiła mnie w konia. Jak to mówią głupi zawsze ma szczęście. Tym razem zabezpieczony byłem. Dziś niedziela, jak już wspomniałem wstałem z wielkim bólem pleców. Teraz jestem u mamy na tradycyjnym klasycznym obiedzie. Jakby wziąć pod uwagę mój wczorajszy wieczór kulinarny to dla odmiany zjadłem nie spalony mięso. Gimnastyki jeszcze dziś nie robiłem ale powiem Wam że wczoraj też ćwiczyłem trochę później.  We wczorajszym poście też narzekałem na ból kręgosłupa. Po gimnastyce już go tak nie odczuwałem albo inaczej nie był aż tak uciążliwy. Gimnastyka jest ważna w SM, choć w ...

19.12.15 Dziennik- Kucharz to nie dla mnie

Hej ;) Tak, dzień jak co dzień. Dziś w sumie dla odmiany słonecznie . I w sumie byłoby bardziej przyjemnie gdybym nie zjarał mięsa jak zwykle zresztą, kurde. A tak się starałem wracałem podlewałem ani razu nie przywarło. Zjeść nie bardzo się da, jedynie te grubsze kawałki mięsa. Masakra, wiem że trzeba je najpierw trochę obrać z węgla. Pozytyw jest taki że ziemniaków nie przypaliłem. :)) Przed chwilą przyjechał opał, mody podjął się wrzucania do piwnicy. W sumie jest tego tona ale dosyć fajnie zostało wyrzucone z auta. Poprosiłem Dawida wykierował maksymalnie na okno dzięki czemu nie trzeba z daleka machać. Wszystko jest przy samym oknie a część wpadła do piwnicy sama. Dzisiaj wstałem dosyć późno bo gdzieś o dziewiątej. Zatoki też dziś nie dokuczają, jakoś normalnie udało mi się rozbujać. Na razie jestem po kawie trochę to nie halo no ale trudno. Niby jestem głodny ale niby nie jestem, tak jakoś mi nijak, choć wiem że muszę coś zjeść. Jest właśnie pora obiadu coś sobie upoluję...

18.12.15 Dziennik-Znowu piątek

Hej :)) Znowu piątek i kolejny tydzień ciężkiego, męczącego odpoczynku za mną. Od jutra a w sumie od dziś i od teraz bo jest godzina 15:00 mam trochę ponad dwa dni by nabrać sił na kolejne 5 dni trudów i znojów odpoczywania. A tak poważnie to dzisiaj wstałem przed godziną 11:00. Może przez to tak mi zeszło ponieważ do godziny czwartej nad ranem nie potrafiłem zamknąć oka. Nie wiem co może być tego przyczyną. Może to że nie jestem zmęczony fizycznie, piernik wie. Ale chociaż wstałem dzisiaj bez dziwnego uczucia, zawrotów głowy, ciężkiej głowy. Od kilku dni czuję że nie świrują mi zatoki. To na pozytyw. Tradycyjnie rozpocząłem dzień od kawy i śniadania. No dziś było tak trochę na tłusto bo wciągnąłem mięcho. Może wczoraj zjadłem za dużo bo jakoś nie chce mi się jeść. Ani nie mam zamiaru się do tego zmuszać. Inna bajka czekam na serwis który ma się zjawić dzisiaj do godziny 18 do pralki, bo ta ostatnio w niedziele oddała ducha. Znaczy jedno pranie zrobiła i umarła. Wszystkie k...

Nauka chodzenia przy SM – mózg musi nauczyć się wszystkiego od nowa

Obraz
 19  maja2015 Nauka chodzenia przy SM – mózg musi nauczyć się wszystkiego od nowa Podsumowanie Przy stwardnieniu rozsianym (SM) czasami człowiek musi wracać do rzeczy, które wcześniej były automatyczne. U mnie dziś chodzi już nie tylko o ćwiczenia, ale o naukę prawidłowego stawiania nogi i tworzenie nowych wzorców ruchu w mózgu. Życie z SM potrafi zmienić nawet zwykłe chodzenie w codzienną walkę o każdy krok. Wstęp Wstałem. Śniadanie, kawka i chleb razowy ze słonecznikiem i ziarnami dyni. Niby zwykły dzień. Na obiad pomidorowa z ryżem. Później dwa ogromne kabanosy. Kolacja jeszcze nieupolowana, ale grunt, żeby było w miarę zdrowo. I właśnie tak wygląda dziś moje życie z SM. Człowiek zaczyna bardziej zwracać uwagę: co je, jak się czuje, ile ma siły, jak reaguje organizm. Bo przy stwardnieniu rozsianym nawet zwykły dzień potrafi wyglądać zupełnie inaczej niż kiedyś. Dziś coś jest nie halo Od rana jestem jakiś zamulony. Taki dziwny. Do tego boli mnie głowa i mam wrażenie, że troc...

Upadek przez jedną nogę. Tak wygląda nauka chodzenia przy stwardnieniu rozsianym

Obraz
Upadek przez jedną nogę. Tak wygląda nauka chodzenia przy stwardnieniu rozsianym Podsumowanie Czasami jeden krok pokazuje więcej niż cały dzień. Wczoraj ćwiczenia z fizjoterapeutką dały mi mocno w kość, a wieczorem przekonałem się, jak łatwo przy SM można stracić równowagę. Życie ze stwardnieniem rozsianym to ciągła nauka cierpliwości, walki i dostosowywania się do własnego organizmu. Dość bezowocnego dzwonienia Wczoraj doszedłem do prostego wniosku. Szkoda energii na ciągłe i bezowocne wydzwanianie. Zamiast tego postanowiłem spróbować czegoś nowego i zająć się robótkami ręcznymi. Nie będzie łatwo. Moje dłonie i palce od dawna nie są w najlepszej formie. Wiem też, że po drodze pewnie zepsuję kilka rzeczy, kilka projektów skończy się niewypałem, a część pomysłów trafi do kosza. Ale od czegoś trzeba zacząć. Praca czyni mistrza, nawet jeśli na początku bardziej przypomina walkę niż tworzenie. Fizjoterapia dała mi wycisk O godzinie 15:20 pojawiła się fizjoterapeutka. Muszę przyznać, że jes...

15.12.15 Dziennik- nowe zajęcie poszukiwane

Hej:) Dzisiaj dzień rozpoczęty kawką, moim śniadaniem oczywiście. Dzisiaj już bez dzwonienia i poszukiwania klientów dla Play.  W sumie to się nudzę, co skłoniło mnie do poszukiwania nowego zajęcia.  Zobaczymy jak to wyjdzie. Może uda mi się złapać do pisania artykułów za kawkę,  ale o tym muszę jeszcze poczytać. Jak, co, gdzie i za ile?  Póki co taką usługę świadczy artelis.pl. Portal na którym można spotkać różne fajne artykuły  i który pomaga też zarabiać na pisaniu artykułów. Tak, gimnastyka z rana też oczywiście zrobiona ale pisanie o tym staje się już nudne.   Ale co tam. Na pewno fajnie chodzę dzięki temu jak również dzięki fizjoterapeutce. W sumie to fizjoterapeutka dzisiaj ma być u mnie po godzinie 15 00.  Zobaczymy co dziś będzie kazała mi robić, jak będziemy ćwiczyć.  Podejrzewam że coś nowego poznam, co mnie dodatkowo usprawni.  Na dziś to w sumie byłoby tyle. Pozdrawiam i zapraszam na jutro. :)

14.22.15 Dziennik- Walkower

Hej ;) Tak dzisiejszy dzień zaczął się całkiem nieźle biorąc pod uwagę fakt,  że normalnie się podniosłem i mogłem funkcjonować.  Poza tym jeśli chodzi o gimnastykę też zrobiłem całkiem nieźle, szybko i widzę,  że jeśli chodzi o ćwiczenia związane z pnf to wyszły mi całkiem nieźle.  Nogi prowadzą mi się lepiej, równiej, nie latają na boki. Umiem je utrzymać w pewnym odstępie.  Jest nieźle zresztą wyszedłem do piwnicy rozpalić w piecu i też zauważyłem że co do nóg to moja lewa zaczyna nabierać mocy. Umiem chodzić już normalnie a z tym miałem problem.  Musiałem schodzić po jednym stopniu w sensie jedna noga i dostawiałem i znowu jedna i znowu dostałem drugą... A dzisiaj już ze strachem ostrożnie ale zeszedłem tak jak się schodzi później z wejściem też nie miałem problemu. Aczykolwiek znowu musiałem uważać i skupiać się na nodze by ją wyżej podnieść. Druga myśl: co ja nie dam rady? Dam radę! I poszło udało się i w jedną i w drugą stronę sukces! ...

13.12.15 Dziennik- chyba ok

Siemanko kochani, Tak mnie wita zawsze super znajoma ;)) Dzisiejszy dzień bez specjalnych ekscytacji . Rano tradycja- śniadanie kawa. Potem prysznic i wyjazd do mamy. Tam obiad klasyczny niedzielny odrabianie lekcji z młodszym komandosem i dekorowanie pierników. Po 15:00 pojechaliśmy na kawę do brata, to pierwsza wizyta chyba od chrztu Ignacego. Urósł skubaniec 10 miesięcy skończył i 10 kg waży, skubaniec szybki jest i silny. Koło 18:00 byliśmy w domu, położyłem się trochę by plecy mi odpoczęły i znowu zacząłem normalnie funkcjonować. Tak propos funkcjonowania to dziś też było ok z chodzeniem do momentu aż nie wszedłem pod prysznic, trochę ciepłej wody na grzbiet i z prysznica miałem kłopot wyjść że o poruszaniu się nie wspomnę. Na dziś to wszystko. Zapraszam do mnie jutro. Pozdrawiam.

12.12.15 Dziennik- Rezultaty widoczne

Hej :)) Przepraszam że się wpisuje z opóźnieniem, trochę nie miałem weny. Komputer mnie drażni przy robieniu wpisów gdyż kursor jakimś dziwnym sposobem sobie przeskakuje gdzie mu się podoba a z moim wzrokiem go znaleźć gdzieś w tekście to mordowania. Potem jeszcze usunąć niepotrzebny a raczej błędnie wpisany fragment , hmm... Dla mnie to wyczyn ;)) Pisząc z telefonu mam łatwiej poza tym że druk jest mały. Ale teraz waga pokazała mi znowu 86 kg czyli trzyma się  bez większych wahań, dieta to już papki  i mięso. Co do gimnastyki to ćwiczę z tym że częściej powtarzam ćwiczenia nóg  związane z PNF. Powtarzam je każdorazowo jak się kładę, w sumie to 2 ćwiczenia wg mnie dość ważne i istotne. Wiecie , muszę Wam się pochwalić że mam widoczne rezultaty ćwiczeń mianowicie pewnie wstaje na nogi i jeszcze pewniej również chodzę. Taką poprawę notuje już drugi dzień. Wielki szacun dla metody PNF mojej wytrwałości, gimnastyki, mojej  siostrze za wsparcie finansowe ...

11.12.15 Dziennik-Satysfakcja zdrowotna

Siema kochani,  dziś jestem w sumie zadowolony, mam na myśli mój stan zdrowia a właściwie kondycję.  Konkretnie to że zajęcia z Oliwią rehabilitantką przynoszą zamierzony skutek  a przynajmniej mam takie wrażenie. Jednak pnf ma super wypływ na przywracanie jakichś zanikłych czynności w organizmie. Mam na myśli tutaj bardziej moje chodzenie, poruszanie rękoma. Poćwiczyłem ostatnio z Oliwią i ogólnie nie mówiła żebym powtarzał ćwiczenia.  Wszystkich zresztą się nie da bo musi ktoś asystować, stwarzać opór, oponować.  Trzeba to robić z głową ale powtarzam te ćwiczenia do których osoba trzecia nie jest potrzebna. Powiem Wam, że wykonując ćwiczenia ogólnie na łóżku mam już w pewnym sensie utrzymać jakąś kontrolę nad ruchami. Ważne żeby się skupiać i w myślach i wzrokowo obserwować na przykład nogi lub ręce wykonując ćwiczenia. Nogi miałem mało stabilne a teraz już mi tak nie latają,  nie uciekają czyli jakieś receptory zaczynają się przestawiać. Nie...

10.12.15 Dziennik

Hej Dzisiaj zaczynam dzień szybciej i liczne na sukces. Telefonować zacznę od godziny 8:00. Zobaczymy co z tego będzie, zanim się wezmę to jeszcze Śniadanie i gimnastyka bo dziś to zaniedbałem. Tak, miałem problem by się zabrać za dzwonienie  ale w końcu jakoś dałem rade. W sumie to tradycyjnie albo 1 numer mają albo to uniemożliwia  skorzystania z POŁĄCZEŃ NIELIMITOWANYCH  W ABONAMENCIE ŚMIESZNIE TANIM, a można w tej sytuacji dokonać 2 dodatkowych aktywacji czego też nikt nie chce. LIPA :(( Co do gimnastyki to zgodnie z założeniem podobnie jak jedzenie. Po południu dostałem telefon że jestem umówiony na rehabilitacje od 22.02.16 o godzinie 8:30 przez 10 dni PYTANIE KTO MNIE BĘDZIE WOZIŁ DO KĘPNA ?????????????????????? Na dzisiaj kochani to już na tyle Pozdrawiam i zapraszam jutro :))

Zmęczenie przy SM i szukanie nadziei - jak wygląda zwykły dzień ze stwardnieniem rozsianym

Obraz
Zmęczenie przy SM i szukanie nadziei - jak wygląda zwykły dzień ze stwardnieniem rozsianym Artykuł o SM, zmęczenie i codzienne życie ze stwardnieniem rozsianym Czasami człowiek czyta o SM w gazecie, a chwilę później sam ledwo ma siłę wstać z łóżka. Tak właśnie wygląda życie z SM — jeden dzień daje nadzieję, a drugi pokazuje brutalne zmęczenie przy stwardnieniu rozsianym. Dzisiaj chcę trochę opowiedzieć o tym, jak wyglądał mój dzień, co zwróciło moją uwagę w artykule o SM i dlaczego coraz częściej mam wrażenie, że przy tej chorobie trzeba patrzeć na człowieka całościowo, a nie tylko przez pryzmat leków. Artykuł o stwardnieniu rozsianym, który warto przeczytać Dzisiaj w dodatku „Tylko Zdrowie” w Gazeta Wyborcza pojawił się obszerny artykuł o stwardnieniu rozsianym. Było tam sporo ciekawych tematów: rehabilitacja przy SM, leczenie, dieta, wypowiedzi lekarzy, historia pacjentki żyjącej ze stwardnieniem rozsianym. Lubię takie materiały, bo pokazują, że SM to nie tylko wyniki badań i nazwy l...

08.12.15 Dziennik-Pracowicie bezowocnie

Hej wstałem :)) Dzisiaj w końcu dzień wykorzystany od deski do deski.  Wstałem o 8:00 Śniadanie i kaweczka na odmulenie. Następnie dzwonienie, trochę bezowocne, z 30 telefonów wykonane nikt nie jest zainteresowany przejściem lub do końca umowy jeszcze sporo zostało a nowych aktywacji nikt nie chce :((  ani też spotkać się by poznać ofertę. Trochę to strata czasu. Na obiad ŻUR - może mniej zdrowy niż warzywa ale odżywczy- zakwas z mąki żytniej znacznie neutralizuje gluten a w każdym razie gdzieś tak wyczytałem. W sumie pieczywa nie powinno się jeść przez gluten dlatego jest produkowane pieczywo bez glutenowe w którym jednak jest śladowa ilość glutenu jak i sporo innych składników chemicznych dzięki którym ten chleb (święci w ciemności). W związku z czym jeśli już jeść chleb to żytni na zakwasie naturalnym który nie neutralizuje gluten . Tu akurat się powtórzyłem hi hi. Po południu była Oliwia fizjoterapeutka godzinka zeszła jak z bata strzelił ale też dzisiaj ...

07.12.15 Dziennik- Porównanie

Hej :)) Wiecie teraz już mam rozeznanie , wina GLUTENU  czy NIE !!! USTROJSTWO PASKUDNE !!! Co mam na myśli? Właśnie to że zjadłem w czwartek i w piątek pomidorową z makaronem. Makaron = mąka = gluten Jak odstawiłem pieczywo i makarony układ trawienny zaczął pracę  koniec z ociężałością i zaparciami, zjadłem. 2 dni z rzędu makaron i znowu ociężały i zaparcia. Wczoraj zacząłem papki i popijam wodą i koniec problemów.  W sumie bezbolesny sposób zbadanie się czy ma się problem z nietolerancją glutenu. Można to też zbadać robiąc biopsje jelita , to jest tzw KOLONOSKOPIA ( wprowadzają  jakąś sondę do odbytu i biorą wycinek jelita i badają w jakim stanie są kosmki trawienne czy ich nie ma). Badanie raczej fajne nie jest... Wstałem dziś całkiem fajnie jednak tylko wstałem bo jak zacząłem chodzić to mnie zarzuca,  kłuje mnie coś w stawie biodrowym przez to się złożyłem siadając na podłodze. Zaczynam się coraz poważniej zastanawiać czy nie mam aby trze...

06.12.15 Dziennik- Dziś lepiej

Siemaneczko ;)) Dzisiaj pobudka bez bólu głowy i w miarę normalnie wstałem. Śniadanie średnio odżywcze bo kawa i owoce. Rano też małe, duże odświeżenie tj. Strzyżenie włosów golenie i zaraz lepiej i lżej . Teraz zapewne wyjazd a potem obiad , a co dalej zobaczymy. Jak to mówią NIE CHWAL DNIA PRZED ZACHODEM SŁOŃCA. Z tym lepiej to przesadziłem. Bo albo jestem słabszy albo mam rzut. Kurde to bardzo delikatna materia takie myślenie. Swoją droga słyszałem że nerwy stres i nadmierny wysiłek mogą wywołać rzut. Ogólnie dzień spędzony w miłym towarzystwie u mamy.

05.12.15 Dziennik - co za dzień/ Ból głowy, słabsza noga i rozdrażnienie przy SM. Taki dzień potrafi wyłączyć z życia

Obraz
29 maja 2026 Ból głowy, słabsza noga i rozdrażnienie przy SM. Taki dzień potrafi wyłączyć z życia Podsumowanie Są dni, kiedy od samego rana wiadomo, że nie będzie łatwo. Tak właśnie wyglądał mój dzisiejszy dzień ze stwardnieniem rozsianym — ból głowy, osłabienie nogi i rozdrażnienie, które towarzyszyło mi praktycznie do wieczora. To kolejny przykład tego, jak nieprzewidywalne potrafi być życie z SM. Dzień zaczął się źle Obudziłem się około 9 rano, chociaż z łóżka wstałem dopiero godzinę później. Już od pierwszych chwil czułem ogromny ból głowy. Taki, który odbiera chęć do działania i sprawia, że człowiek najchętniej wróciłby pod kołdrę. Niestety, czasami właśnie tak wygląda życie z SM. Człowiek zasypia z nadzieją, że rano będzie lepiej, a budzi się z poczuciem, że organizm postanowił zrobić sobie dzień wolny od współpracy. Pamiętam, że kiedy pojawiały się u mnie pierwsze objawy, długo nie wiedziałem, co się dzieje. Opisywałem to kiedyś we wpisie o tym, jak zaczęła się moja historia ze ...

04.12.15 Dziennik- kilka słów

Hej, Trochę po czasie robię wpis Co do diety to oberwałem od Marzeny i słusznie bo ma rację! Dnia nie zaczyna się od kawy i w sumie jedzenia śmieciowego przez resztę dnia . Ale wiecie JAK SIĘ NIE MA CO SIĘ LUBI TO SIĘ LUBI CO SIĘ MA choć to zwykły przetworzony szajs! Dzień zmarnowany,  żadne spotkanie nie umówione, umówiona rozmowa z szefem odbyła się  ale nie o 10 lecz 11:30. Potem rozmowa z Koordynatorką  i tyle z spraw zawodowych. Jeszcze gimnastyka i koniec mojego piątku. Pozdrawiam.

03.12.15 Dziennik - jakoś to mizernie zaczyna wyglądać

Obraz
Hej :) Dzisiaj jak nigdy pisze z rana. W sumie niewiele się do teraz wydarzyło poza kawą na śniadanie. Mój  potencjalny szef zniknął, albo inaczej nie daje znaku życia. Dzwonie do klientów bez umowy z gościem. W sumie do pracy nie chodzę i mam mnóstwo czasu, ale no nie mogę tracić czasu na nic niewarte dzwonienie. Z innej pracy gość nawiązał kontakt, nie wiem czy CV mu się spodobało? od 1 kontaktu z nim minął miesiąc  a już w piątek mam mieć umowę gość brzmi z głosu ok , na razie mu ufam. Co do dzisiejszego dnia to na razie bierze w łeb wszystko. Odwiedziła mnie kuzynka i dostałem lenia , a na dodatek jest zimno. Na chłodek zaradziłem , już jest ok. Ogarnąłem jedzenie dla komandosów Zapowiedziała się na dzisiaj jeszcze Oliwia - rehabilitantka ale ma jeszcze potwierdzić czy dotrze dzisiaj czy jutro Fajnie :)) Poniżej foto mojego stanowiska pracy