Praca z SM i rehabilitacja. Kiedy plany zderzają się z rzeczywistością
📅 Data: 10.12.2015
Praca z SM i rehabilitacja. Kiedy plany zderzają się z rzeczywistością
Podsumowanie
Czasami człowiek wstaje pełen energii i wiary, że właśnie dziś coś ruszy do przodu. Tak było u mnie dzisiaj. Miałem plan, motywację i chęci do działania. Niestety życie po raz kolejny pokazało, że przy stwardnieniu rozsianym i pracy z klientami nie wszystko zależy od nas.
Dzisiaj miało być lepiej
Hej! 😊
Dzisiaj zacząłem dzień szybciej niż zwykle.
Od samego rana miałem nastawienie na działanie i liczyłem na pierwszy większy sukces.
Plan był prosty.
Śniadanie.
Gimnastyka.
Telefonowanie od godziny 8:00.
Brzmiało dobrze.
Tylko że rzeczywistość po raz kolejny napisała własny scenariusz.
Najpierw śniadanie i ćwiczenia
Przyznam się, że ostatnio trochę zaniedbałem poranną gimnastykę.
A wiem doskonale, że kiedy ćwiczę rano, funkcjonuję znacznie lepiej.
Podczas pobytu w Grębaninie nauczyłem się, jak ogromne znaczenie ma regularny ruch.
Mięśnie są bardziej rozciągnięte.
Głowa pracuje lepiej.
Łatwiej się skoncentrować.
Dlatego dzisiaj wróciłem do tego nawyku.
I nie żałuję.
Telefon za telefonem
Po śniadaniu zabrałem się do pracy.
Wykonałem kolejne telefony.
I niestety historia się powtórzyła.
Jedni mają tylko jeden numer i nie potrzebują dodatkowych usług.
Inni mają jeszcze długie umowy.
Jeszcze inni nie są zainteresowani spotkaniem ani poznaniem oferty.
Efekt?
Niewiele konkretów.
Nie ukrywam, że momentami jest to frustrujące.
Człowiek poświęca czas, energię i zaangażowanie, a efektów nie widać.
Życie z SM nauczyło mnie cierpliwości
Kiedy wiele lat temu pojawiły się pierwsze objawy choroby, nie przypuszczałem, jak bardzo zmieni się moje życie.
Pierwsze sygnały opisałem tutaj:
Później przyszła diagnoza:
Moja diagnoza stwardnienia rozsianego
A następnie leczenie:
Patrząc z perspektywy czasu widzę jedno.
SM nauczyło mnie cierpliwości.
Bo czasami trzeba wykonać dziesiątki prób, żeby pojawił się jeden sukces.
Telefon, który zmienił dzień
Po południu zadzwonił telefon.
I wreszcie pojawiła się konkretna informacja.
Zostałem zapisany na rehabilitację.
Start: 22 lutego.
Godzina: 8:30 rano.
Przez 10 dni.
I tutaj pojawił się nowy problem.
Kto będzie mnie codziennie woził do Kępna?
😄
Jak zwykle życie szybko znalazło kolejne wyzwanie.
Rehabilitacja daje nadzieję
Mimo problemów organizacyjnych cieszę się z tej wiadomości.
Każda rehabilitacja daje szansę na poprawę sprawności.
Już wielokrotnie przekonałem się, że regularne ćwiczenia i odpowiednio dobrane zabiegi pomagają mi funkcjonować lepiej.
Przy stwardnieniu rozsianym nie ma drogi na skróty.
Jest tylko systematyczna praca.
Co przyniesie jutro?
Nie wiem.
Może kolejny dzień bez sukcesów telefonicznych.
Może pierwsze umówione spotkanie.
A może coś zupełnie niespodziewanego.
Jedno wiem na pewno.
Jutro również wstanę i będę próbował dalej.
Bo poddanie się niczego nie zmienia.
Zakończenie
Dzisiejszy dzień nie przyniósł przełomu.
Ale przyniósł coś równie ważnego.
Kolejne doświadczenie.
Kolejny krok.
I kolejną szansę na poprawę zdrowia dzięki rehabilitacji.
A czasami właśnie takie małe kroki mają największe znaczenie.
❓ Pytanie do Czytelnika
Czy zdarzyło Wam się długo czekać na efekt swojej pracy, mimo że wkładaliście w nią całe serce?
🔗 CTA
Jeżeli interesuje Cię życie ze stwardnieniem rozsianym, rehabilitacja i codzienna walka o sprawność, zapraszam do regularnego odwiedzania mojego bloga.
Meta opis SEO
Praca, rehabilitacja i codzienne życie z SM. Kolejny dzień walki o sprawność oraz motywację mimo przeciwności.
5 alternatywnych tytułów
Rehabilitacja przy SM – dobra wiadomość i nowy problem
Dzwoniłem cały dzień i znów bez efektu
Życie z SM uczy cierpliwości każdego dnia
Kolejna szansa na poprawę sprawności
Praca, rehabilitacja i codzienność ze stwardnieniem rozsianym
Hashtagi
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #Rehabilitacja #ObjawySM


Komentarze