Wigilia z SM, zatoki i upadek w piwnicy. Święta po mojemu
24 grudnia 2015
Wigilia z SM, zatoki i upadek w piwnicy. Święta po mojemu
Wigilia wielu osobom kojarzy się ze spokojem, rodziną i łamaniem opłatkiem. U mnie ten dzień wyglądał trochę inaczej: zatoki, piec, piwnica, upadek i trochę śmiechu. Tak właśnie bywa, kiedy życie z SM miesza się ze świąteczną codziennością.
Wigilia, czyli dzień rodzinnych spotkań
Hej! 😊
Dziś Wigilia.
Czas spotkań z rodziną, łamania się opłatkiem i wspólnej wieczerzy.
I powiem szczerze — nie cierpię tych bożonarodzeniowych świąt. Chyba najbardziej ze wszystkich. Zaraz po nich są święta wielkanocne.
Nie będę udawał, że jest inaczej.
Poranek całkiem na chodzie
Dzień zaczął się całkiem przyzwoicie.
Wstałem, byłem na chodzie i nawet czułem się w miarę wyspany, chociaż zasnąłem dopiero około trzeciej nad ranem.
Zatoki nadal mi przeszkadzają, ale jest już trochę lepiej. To zawsze jakiś plus.
Żona pojechała do lekarza ze starszym komandosem, bo zaczęło mu się kluć zapalenie oskrzeli. Dostał antybiotyk.
Później byli jeszcze na szybkich zakupach w Delikatesach Centrum w Sycowie. Kupili cebulę i śledzia do sałatki śledziowej. Cebula jest potrzebna na Wigilię, ale przede wszystkim jest zdrowa.
Planszówka z młodszym komandosem
Kiedy oni byli w Sycowie, ja zostałem z młodszym komandosem.
Graliśmy w planszówkę.
Lubię takie momenty, bo niby nic wielkiego się nie dzieje, a jednak człowiek jest z dzieckiem, rozmawia, śmieje się i po prostu jest obecny.
Upadek w piwnicy
Później poszedłem do piwnicy rozpalić w piecu, bo zrobiło mi się zimno.
W dzień zimno, wieczorem gorąco — taka różnica temperatur też pewnie nie pomaga moim zatokom. Ale mniejsza z tym.
Zszedłem do piwnicy, żeby zrobić ogień.
Schyliłem się po karton i nagle zakręciło mi się w głowie.
Nie zdążyłem się niczego złapać i poleciałem na pysk.
Przede mną stał młodszy komandos Miłosz, więc przy okazji jego też potrąciłem. Efekt był taki, że obaj leżeliśmy w piwnicy, a wokół zrobił się niezły dym z kurzu.
Gdyby nie Miłosz, pewnie byłbym zły na siebie, że znowu poleciałem.
Ale sytuacja była tak komiczna, że trudno było się nie śmiać.
Młody stał sobie spokojnie i nagle leżał. Nawet nie wiedział, co się stało. 😊
Święta z humorem, nawet po glebie
Po wyjściu z piwnicy ogarnąłem się, otrzepałem z kurzu i wtedy wróciła Justyna.
Zachęciła mnie do obierania cebuli.
Czyli świąteczne przygotowania pełną parą.
Teraz mam chwilę przerwy na napisanie posta i gimnastykę. Później jeszcze fryzjer, prysznic i wyjazd do mamy.
Gwiazdor i niegrzeczny autor
Na Wigilię oczywiście przyjdzie Gwiazdor.
Ja raczej niczego się nie spodziewam, bo chyba byłem niegrzeczny. 😊
Ale najważniejsze, żeby było spokojnie, ciepło i bez kolejnych lotów w piwnicy.
Na zakończenie
Taka właśnie była moja Wigilia.
Trochę świąteczna.
Trochę zakurzona.
Trochę nerwowa.
Trochę zabawna.
I bardzo moja.
Życzę Wam Wesołych Świąt — ciepłych, spokojnych i bezpiecznych.
Zapraszam Was jutro.
Może znowu wydarzy się coś ciekawego?
Meta opis SEO:
Wigilia z SM, ból zatok, rodzinne przygotowania i upadek w piwnicy. Świąteczny dzień opisany szczerze, z humorem i dystansem.
Alternatywne tytuły:
Wigilia z SM i upadek w piwnicy
Święta po mojemu: zatoki, piec i trochę śmiechu
Życie z SM w Wigilię — bez lukru i udawania
Świąteczny dzień, który skończył się glebą w piwnicy
Wigilia, zatoki i komiczna sytuacja z młodszym komandosem
Hashtagi:
#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #Wigilia #Święta


Komentarze