Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2017

20.05.2017 Raz lepiej, raz gorzej

Cześć Kochani! Tradycyjnie dawno nie pisałem. W sumie to nie bardzo jest o czym, nic nowego się nie dzieje. Może poza tym że rehabilitantka nie przyjeżdża. Podejrzewam że nie ma ochoty tak daleko jeździć. Mi napisała że cały czas ją męczy przeziębienie, że jeszcze nie doszła do siebie. Ale mniejsza z tym, rezygnuje z niej, postanowiłem że znajdę kogoś innego. Pół roku w sumie trenuje sam i całkiem nieźle mi idzie. Funkcjonuje jako tako różnica taka, że mam parę stówek więcej. A co do mnie, to fakt trochę bolą mnie nogi zwłaszcza wieczorem jak kładę się do łóżka. A co do funkcjonowania w dzień, nie chcę zapeszać ale trochę lepiej mi się chodzi. A tak mniej więcej lepsza kondycja zaczęła się kiedy zacząłem pić czarną herbatę. Pomysł zaczerpnąłem z niemieckiego dokumentu na temat jednej kobiety chorej na SM. Z tym że ona jadła rosół z drobiu bądź wołowiny i dodatkowo piła czarną herbatę. Ja wprawdzie rosołów nie jadam ale czarną herbatę popijam.  Na temat dokumentu już ...

02.05.2017 Dawno nie pisałem

Hej Trochę się działo ostatnio. Tak po pierwsze to  święta wielkanocne. Po drugie dieta. Po trzecie nowe newsy. Więc po kolei, śniadanie świąteczne ogólnie było fajnie ale jakoś nie mogłem zjeść byłem ociężały rozlazły. Lany poniedziałek tak już lepiej się czułem, nie miałem problemów z bólem brzucha. Choć do tej pory nie wiem co było przyczyną zastoju jelitowego bo skoro dużo nie jadłem to naprawdę nie wiem skąd się wziął. Jak pisałem tydzień przed świętami zacząłem dietę ogólnie była tygodniowa ale z takim zamiarem zacząłem. Przed dietą ważyłam 95,700 kg czy jakoś tak, po tygodniu na diecie 700 g spadłem w dół. Nie ukrywam że byłem rozczarowany ponieważ pod koniec 2015 na diecie zleciałem w dół 8 kg w ciągu pięciu dni. No trudno nie zawsze pewnie można mieć taki spadek wagi. Święta z 95 na 97,5 kg i tak naprawdę nie jadłem dużo. Chociaż znając moje możliwości to powinienem przekroczyć setkę. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ostatnio się ważyłem...