Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025
Obraz
  20.12.2025 Gorsze dni, lepsze poranki i myśli, które dojrzewają                                                                                                                Cześć kochani. Dawno mnie nie było — w sumie tylko kilka dni, ale jednak. Powód prosty: trochę mnie rozłożyło. Przeziębienie zabrało część sił, na szczęście nie zabrało chęci . Ostatnie dni są u mnie bardzo nierówne. Raz mam moc, raz jej kompletnie nie ma. Dla przykładu — zeszły piątek był średni. Ten tydzień też przeziębienie dało o sobie znać i trochę tej energii uciekło. Dziś jednak poranek pozytywnie mnie zaskoczył . Pobudka o 8:00 i… coś zaskoczyło. Chodzi o prostowniki pleców — mięśnie, które odpowiadają za wstawa...
Obraz
                                                                  Najlepsze sanatoria przy spastyczności i przykurczach – moje rozeznanie i pytanie do Was Od dłuższego czasu analizuję temat sanatoriów , ale nie pod kątem wypoczynku. Interesuje mnie realna rehabilitacja , bo moje potrzeby są dość konkretne: przykurcze mięśniowe i spastyczność, problemy z miednicą, biodrami i kręgosłupem, rehabilitacja neurologiczno-ortopedyczna, pionizacja, rozciąganie, nauka stania i chodu, poruszanie się na wózku. Poniżej zebrałem ośrodki, które najczęściej pojawiają się jako sensowne przy takich problemach . 🥇 Najlepsze sanatoria – Polska 1️⃣ Ciechocinek Dlaczego warto: bardzo dobra rehabilitacja neurologiczna i narządu ruchu, duże doświadczenie z osobami na wózkach, baseny solankowe, pionizacja, fizjotera...
Obraz
  Prostownik miednicy kontra plecy – cicha wojna o wyprost                                                            Od dłuższego czasu chodzę z tym tematem w głowie. A właściwie – siedzę , bo od pięciu lat poruszam się na wózku. Ale coraz częściej wraca myśl: pora wstać . Problem w tym, że ciało nie zawsze nadąża za głową. Skąd to ciągnięcie i to cholerne pochylenie? Coraz wyraźniej widzę, że prostownik pleców działa , ale przegrywa walkę z tym, co siedzi z przodu – z przykurczonym prostownikiem miednicy i mięśniami czworogłowymi uda . Efekt? miednica ciągnięta do przodu, tyłek wypchnięty do tyłu, sylwetka pochylona, stanie męczy potwornie szybko. To nie jest brak siły. To jest ciągnięcie na chama przez skrócone mięśnie . Kulisy z przeszłości Kiedyś, jeszcze zanim trafiłem na wózek, chodziłem o kulach. ...
Obraz
  12.12.2025 Rehabilitacja, walka z grawitacją i pytania bez prostych odpowiedzi                                                                                 Dzisiejsza rehabilitacja już za mną. Jest godzina 12:00 w południe i – jak zwykle – było konkretnie. Od rana pracowaliśmy nad wzmacnianiem mięśni , głównie mięśni osiowych i szkieletowych. Wstawanie, stanie, utrzymywanie pozycji. I właśnie tu zaczyna się problem, który coraz mocniej daje mi się we znaki. Gdy stoję dłużej, czuję wyraźne „ściąganie” w dół – jakby ciało samo chciało usiąść. Nie chodzi o brak chęci czy koncentracji, tylko o fizyczne uczucie, że coś puszcza. Stanie staje się potwornie męczące. Momentami to prawdziwa masakra. Rozmawialiśmy o tym z rehabilitantem. Padło ważne pytanie: czy to prostowniki plecó...
Obraz
  11.12.2025                                                                                     Wstawanie, które potrafi pozytywnie zaskoczyć Dzisiejszy poranek znowu przypomniał mi, że nic nie jest u mnie „zwyczajne”. Nawet wstawanie. W sumie… właśnie ono najbardziej mnie dzisiaj zaskoczyło. Nie stanie — bo stać jeszcze nie stoję — ale samo wstawanie . Ten moment, kiedy ciało albo współpracuje, albo robi wszystko, żeby człowiekowi utrudnić życie. Dzisiaj postanowiło współpracować. I to tak, że sam byłem w szoku. Kiedy stoisz tylko chwilę, a potem od razu siadasz, czujesz jak dwugłowe uda i łydki palą od środka, jakby ktoś w nich odpalił małe piecyki. Mięśnie mają swoją pamięć — i swoje fochy. Potrafią się obkurczyć, zablokować, walczyć z tobą zamiast ci pomagać. Ale d...
Obraz
  📅 10.12.2025 — Rehabilitacja 2/2                                                             Dziś miałem kolejne zajęcia z rehabilitantem i znowu trochę jazdy było. Zaczęło się klasycznie — wstawanie z łóżka, ustawianie mnie do pionu i powrót na wózek. Niby proste rzeczy, ale u mnie to cała operacja. Po południu znowu przyszło to moje „ulubione” — mięśnie spięte jak kamienie. Tak sztywne, że ciężko było w ogóle ruszyć, przestawić mnie, ustawić na nogi. Ale to nie jest tak, że ja nic nie robię. Też muszę z siebie wykrzesać siłę, pchać nogi w podłogę, żeby się podnieść. A dzisiaj… no, dzisiaj nie było najfajniej. Na pewno nie dla rehabilitanta. Wstawaliśmy chyba z osiem razy. Początki wyszły nawet okej — i on sam mówił, że coraz lepiej mi idzie stanie i prostowanie się. Szkoda tylko, że to trwa chwilę, bo prostownik pleców od ra...
Obraz
  📅 10 grudnia 2025 Nowy balkonik — pierwsze wrażenia i nadzieje przed opinią rehabilitanta Dziś wpadł do mnie nowy sprzęt. Coś ala balkonik, chodzik… jak zwał, tak zwał. Ważne, że wygląda konkretnie. Lekki, regulowany na wysokość i szerokość, z kółkami z przodu. Nawet hamulce ma, choć jeszcze nie ogarniam, jak to ustrojstwo działa. Ale wrażenie robi. I to pozytywne. Prawda jest taka, że to nie chodzi o sam sprzęt. Tylko o to, co on mi da. A ja mam jedną nadzieję: że pozwoli mi bardziej się prostować i ruszyć te mięśnie, które powinny mnie trzymać w pionie. Najbardziej nogi… bo to one mają zrobić robotę. Ale też prostownik pleców. Ten z tyłu i ten od wewnątrz, przy brzuchu. Jeden trzeba wzmacniać, drugi rozciągać. Świetna zabawa — wiadomo. W każdym razie: ja jestem dobrej myśli. Sprzęt mi się podoba. Czuję, że może mi pomóc. Teraz czekam tylko na to, co powie rehabilitant. Czy to, co ja czuję, ma sens. I jak to wszystko poukładać, żeby było bezpiecznie, a jednocześnie ...
Obraz
8,12,2025  Moja walka o normalność: 7 lat na wózku, błędna diagnoza i próba powrotu na nogi 08.12.2025 – poniedziałek. Dziś znów była rehabilitacja. Wstawałem, cisnąłem, walczyłem. Ostatnio coraz mocniej próbuję stawać na nogi, choć mój prostownik grzbietu – mięsień, który powinien trzymać mnie w pionie – jest tak napięty, że aż boli. I męczy się błyskawicznie. Po minucie stania w miejscu moje ciało zaczyna „uciekać” do tyłu. Wyglądam wtedy jak zgarbiony dziadek… albo jakbym się komuś kłaniał. Absurdalne, ale prawdziwe. Jest zmęczenie. Jest frustracja. Ale jest też siła. I desperacja. Dużo desperacji. Bo siedzieć na wózku pięć lat… A nie wychodzić z domu od siedmiu… To jest więzienie, którego nikt nie widzi. Historia windy, która miała zmienić życie… i cwaniaka, który ukradł pieniądze Była zbiórka. Była nadzieja. I była winda schodowa, która miała mi pomóc wyjść z domu. Na początku koszt: 6000 zł . Potem „problem z szyną”, „trzeba sprowadzić z Włoch”, „będzie kosztować...
Obraz
 5.12.2025 „Dlaczego to wszystko tak wygląda? — O mojej walce, moich myślach i moich wątpliwościach” Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego jest jak jest? Sam czasem próbuję to ogarnąć w głowie i mam wrażenie, że coś tu naprawdę nie gra. Że te wszystkie „rzuty”, które niby mają być rzucikami SM-u, już dawno nie powinny się dziać. Choroba trwa u mnie tak długo, że według książkowego schematu powinna dawno temu przejść albo w rzutowo-remisyjną, albo we wtórnie postępującą. No cokolwiek. Jakąś logikę to powinno mieć. A tu nic. Zero. Cisza. A jednocześnie ciągle coś się dzieje. I wracam myślami do tego, co powiedziała rehabilitantka w 2020 roku. „Twoje SM jest dziwne.” Zapytam: dlaczego dziwne? A ona, bez zastanowienia: „Bo mi się ***** wydaje, że ty nie masz SM.” Minęło pięć lat i bioenergoterapeuta mówi to samo. Skąd? Dlaczego? Jak? Wiesz, to już samo w sobie daje po głowie, ale kiedy dorzucasz jeszcze moje dzieciństwo… no to zaczyna wyglądać na układankę, która może mieć zupełni...
Obraz
  📝 5 grudnia 2020  To moje SM jest jakieś dziwne… Dzisiaj wracam myślami do czegoś, co od dawna siedzi mi w głowie jak drzazga, której niby nie widać, ale ciągle uwiera. I im dłużej o tym myślę, im więcej sytuacji składam do kupy, tym bardziej dochodzę do wniosku, że coś tu od samego początku nie grało. Bo wiecie… całe to moje „stwardnienie rozsiane” — to miało być oczywiste, miało się wszystko zgadzać, miało pasować do książkowego obrazka. A życie sobie, książki sobie. I powiem to tak, jak czuję: coraz częściej wychodzi na to, że byłem robiony w trąbę. Jakby wciągnięty w coś, co od początku mi nie pasowało, ale nie miałem wtedy siły ani wiedzy, żeby to kwestionować. Pamiętam tamten moment — 2020 rok. Rehabilitacja. Zwykła rozmowa, jakaś luźna uwaga. Rehabilitantka patrzy na mnie i mówi: „Twoje SM jest dziwne.” No to pytam: — Dziwne, czyli jakie? A ona z pełną szczerością (i taką miną, jakby miała ochotę powiedzieć więcej, ale nie wypada): „Bo mi się ***** wydaje,...