12.12.2025

Rehabilitacja, walka z grawitacją i pytania bez prostych odpowiedzi


                                                                               

Dzisiejsza rehabilitacja już za mną.
Jest godzina 12:00 w południe i – jak zwykle – było konkretnie.

Od rana pracowaliśmy nad wzmacnianiem mięśni, głównie mięśni osiowych i szkieletowych. Wstawanie, stanie, utrzymywanie pozycji. I właśnie tu zaczyna się problem, który coraz mocniej daje mi się we znaki.

Gdy stoję dłużej, czuję wyraźne „ściąganie” w dół – jakby ciało samo chciało usiąść. Nie chodzi o brak chęci czy koncentracji, tylko o fizyczne uczucie, że coś puszcza. Stanie staje się potwornie męczące. Momentami to prawdziwa masakra.

Rozmawialiśmy o tym z rehabilitantem. Padło ważne pytanie:
czy to prostowniki pleców, które po prostu się męczą i „odpuszczają”?
Czy może problem leży gdzie indziej – w ścięgnach z przodu, biegnących od brzucha w kierunku nóg?

Coraz bardziej skłaniam się ku tej drugiej opcji. Chodzi o te struktury, które odpowiadają m.in. za unoszenie kolana do góry, ruch nogi do przodu, zginanie w biodrze – dokładnie te same, które pracują przy siadaniu. Jeśli one są przykurczone albo przeciążone, mogą dosłownie ściągać ciało do pozycji siedzącej, nawet gdy bardzo się starasz utrzymać pion.

To nie jest walka „z głową”.
To jest siłowanie się z własnym ciałem.

Nie jestem specjalistą, ale czuję, że rehabilitant może mieć rację. To nie wygląda jak problem wyłącznie z plecami. Bardziej jak efekt pracy i napięcia tych „cholernych ścięgien”, które robią swoje, niezależnie od mojej woli.

Na dziś to wszystko, moi drodzy.
Bądźcie.
Wspierajcie – jeśli możecie – choćby dobrym słowem.
A jeśli nie słowem, to może grosikiem na fundację.
Dane do przelewu są dostępne na stronie głównej.

Z całego serca – dziękuję.


🔗 Blog:
👉 https://ja-i-sm.blogspot.com/


Hashtagi

#rehabilitacja
#życiezSM
#walkaokrok
#niepełnosprawność

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres