Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2016

Upadek przy SM. Kilka sekund strachu i myśl: oby nie był to kręgosłup

Obraz
📅 Data: 30.11.2016 Upadek przy SM. Kilka sekund strachu i myśl: oby nie był to kręgosłup Podsumowanie Kilka sekund wystarczyło, żebym poczuł prawdziwy strach. Upadek przy stwardnieniu rozsianym to nie tylko ból, ale także obawa o to, czy organizm wytrzyma kolejne uderzenie. Dziś opowiem Wam o sytuacji, która mogła skończyć się znacznie gorzej. Czasami wystarczy chwila Hej Kochani 🙂 Wczoraj nic nie dodawałem. Nie dlatego, że nie miałem czasu. Po prostu trochę za bardzo się poturbowałem. I szczerze mówiąc, nie miałem ani siły, ani ochoty siedzieć przy komputerze. Plecy bolą mnie do dziś. Do tego palec wskazujący spuchł i zrobił się fioletowy. Niby nic wielkiego, ale uwierzcie mi, że przez chwilę naprawdę nie było mi do śmiechu. Jak doszło do upadku? Teoretycznie wiem, co było przyczyną. Jak zwykle winowajcą okazały się moje sztywne nogi. Osoby żyjące ze stwardnieniem rozsianym dobrze wiedzą, jak potrafi wyglądać taki moment. Chcesz zrobić zwykły ruch. Noga nie reaguje tak, jak powinn...

Praca przy SM? Dziś dopadła mnie frustracja, ale CV i tak wysłałem

Obraz
📅 Data: 28.11.2016 Praca przy SM? Dziś dopadła mnie frustracja, ale CV i tak wysłałem Podsumowanie Czasami jeden dzień potrafi przypomnieć, ile jeszcze brakuje do celu. Dziś z jednej strony dopadło mnie zmęczenie i frustracja, z drugiej pojawiła się oferta pracy, która pokazała mi, że może jeszcze nie wszystko stracone. Życie z SM często wymaga cierpliwości, szczególnie gdy człowiek chce wrócić do pracy i normalności. Kiedy brak snu odbiera energię Hej Kochani 🙂 Mamy teraz godzinę 23:00. Wcześniej jakoś nie miałem weny, żeby coś napisać. Dzisiejszy dzień od samego początku nie układał się tak, jakbym chciał. Zasnąłem dopiero około trzeciej albo czwartej nad ranem. Chwilę później pobudka, bo Justyna szła do pracy, a dzieci trzeba było przygotować do szkoły. Przez cały dzień chodziłem jak przymulony. Niby coś robiłem, ale nie czułem satysfakcji z tego, co udało mi się zrobić. Mimo wszystko dzień nie był całkiem stracony Nie mogę jednak powiedzieć, że przeleżałem go na kanapie. Obrałem ...

Chciałem zostać dawcą szpiku i krwi. SM pokrzyżowało moje plany

Obraz
📅 Data: 27.11.2016 Chciałem zostać dawcą szpiku i krwi. SM pokrzyżowało moje plany Podsumowanie Dzisiaj chciałem zrobić coś dobrego. Po latach wrócił temat dawstwa szpiku i krwiodawstwa. Niestety okazało się, że przez stwardnienie rozsiane nie mogę zostać ani dawcą szpiku, ani krwi. Mimo rozczarowania doszedłem jednak do jednego ważnego wniosku – wygrałem ze swoim strachem, a to też ma znaczenie. Dwa tematy na dziś Hej Kochani. 🙂 Dzisiaj chciałem poruszyć dwie sprawy. Jedną z nich zostawię sobie na koniec. Zacznę od tematu, który od dawna mnie interesował. Transplantologia. A konkretnie dawstwo szpiku. Wszystko zaczęło się od wiadomości w spamie Dzień rozpocząłem trochę później niż zwykle. Wstałem około 9:30. Spałem dopiero od drugiej w nocy, bo czekałem na telefon od sąsiada. Miał zadzwonić, żebym pomógł odebrać ich z imprezy. Jak się później okazało, niepotrzebnie czuwałem. Transport załatwili sobie sami. Po porannej kawie i lekach obrałem ziemniaki na obiad. To jedna z tych domowy...

Czy alkohol nasila objawy SM? Moja szczera historia po jednym wieczorze

Obraz
26.11.2016 Czy alkohol nasila objawy SM? Moja szczera historia po jednym wieczorze Podsumowanie Czasami wystarczy jeden wieczór, żeby następnego dnia poczuć, jak bardzo stwardnienie rozsiane potrafi reagować na różne rzeczy. U mnie nie było kaca, ale były sztywne nogi i gorsze samopoczucie. To kolejna lekcja, jak wygląda życie z SM i jak organizm potrafi zaskakiwać. Są takie dni, kiedy człowiekam sobie utrudnia życie Hej Kochani, W piątek nie pojawił się nowy wpis na blogu i jakoś nie czułem się z tym dobrze. Lubię dzielić się z Wami tym, jak wygląda moje życie z SM, nawet jeśli nie zawsze są to historie pełne sukcesów. Dzisiaj od rana dochodzę do siebie po wczorajszym dniu. Jak mówi stare powiedzenie – głupota nie boli. No cóż... w moim przypadku można by z tym polemizować. Nie mam kaca. Nie boli mnie głowa. Nie jest mi niedobrze. Za to od samego rana nogi były sztywne jak diabli. Na szczęście po kilku godzinach i odrobinie ruchu udało się je rozchodzić. Teraz jest już znacznie lepiej...

Rok po rehabilitacji. Jak Grębanin postawił mnie na nogi po rzucie SM

Obraz
24.11.2016 Rok po rehabilitacji. Jak Grębanin postawił mnie na nogi po rzucie SM Podsumowanie Dokładnie rok temu opuściłem oddział rehabilitacyjny w Grębaninie po ciężkim rzucie stwardnienia rozsianego. Dziś, mimo że nadal poruszam się o kulach, wiem jedno – codzienna rehabilitacja i wyznaczanie sobie małych celów pozwalają mi walczyć o sprawność każdego dnia. Rok, który zmienił bardzo wiele Hej Kochani :) Wiecie, że właśnie minął rok od kiedy wyszedłem z oddziału rehabilitacyjnego szpitala w Kępnie? Oddział znajduje się w miejscowości Grębanin i muszę przyznać, że ten pobyt był jednym z najważniejszych momentów w mojej walce ze stwardnieniem rozsianym. Trafiłem tam po rzucie SM, który mocno dał mi się we znaki. Wysiadła lewa noga, poruszałem się na wózku inwalidzkim i szczerze mówiąc nie wyglądało to najlepiej. Kto czyta mojego bloga od dawna, ten pamięta tamten okres. Był to bardzo trudny czas. Tak naprawdę całą historię mojej choroby można prześledzić od momentu, kiedy pojawiły się ...

Praca czy spokój? Trudny wybór, przed którym stawia mnie stwardnienie rozsiane

Obraz
📅 23.11.2016 Praca czy spokój? Trudny wybór, przed którym stawia mnie stwardnienie rozsiane Podsumowanie Kolejny zwyczajny dzień za mną. Niby nic szczególnego się nie wydarzyło, ale w głowie pojawiły się pytania, które wracają coraz częściej. Czy przy moim stanie zdrowia warto jeszcze walczyć o pracę na etacie? A może lepiej skupić się na czymś, co daje spokój i satysfakcję, nawet jeśli nie gwarantuje pieniędzy? Kolejny zwyczajny dzień Hej :) Tak Kochani, kolejny nudny dzień za mną. Poranek zaczął się całkiem nieźle. Zrobiłem młodemu śniadanie, przejrzałem pocztę, ułożyłem pasjansa, obejrzałem trochę telewizji i oczywiście pouczyłem się angielskiego. W sumie właśnie naukę angielskiego mogę uznać za najciekawszy punkt dnia. Reszta była raczej przeciętna. Dzień zaczął się dobrze, a potem przyszło pogorszenie Niestety nie zrobiłem dziś gimnastyki. Sam nie wiem dlaczego. Rano czułem się całkiem dobrze, a później jakby ktoś pstryknął palcami. Ból kręgosłupa zaczął dawać się we znaki. Do te...

22.11.2016 Szczęśliwy

Obraz
Hej Kochani, takie krótkie wspomnienie  z piątkowego wieczoru w zeszłym tygodniu. Miałem okazje by się wyrwać z domu na kawę ze znajomymi. Powiem Wam że zdecydowaną większość miałem okazje po raz pierwszy poznać osobiście w REALU. W sumie to zastanawiam się jak wypadłem na spotkaniu ponieważ no można mnie było traktować jak dziadka, no bynajmniej wizualnie ;) Różnica wieku to 13lat i w sumie to spodziewałem się że będą na mnie z byka patrzeć i traktować z góry jak to wszystkie inne osoby. No w zdecydowanej większości. Zwykle tak jest że człowiek (mam na myśli siebie) jest traktowany jak trędowaty przez jednych a przez innych jak jakiś cenny okaz, kryształ, czy jakiś tzw. unikat biały kruk. Traktowany z wielką ostrożnością, tak by się nie wywrócił i nie daj boże głowy nie rozbił czy nie połamał - jak to zwykle podczas upadków bywa. W tej ekipie byłem potraktowany jak swój ziomek. Rozmowa, klimat, traktowanie w jakiś szczególny sposób czułem się BOSKO. Jak z...

Neurolog, rehabilitacja i książka. Czy po 27 latach z SM nadal można znaleźć nową drogę?

Obraz
📅 21.11.2016 Neurolog, rehabilitacja i książka. Czy po 27 latach z SM nadal można znaleźć nową drogę? Podsumowanie W ubiegłym tygodniu odwiedziłem neurologa. Udało mi się załatwić skierowanie na oddział rehabilitacyjny oraz nowe leki. Przy okazji odbyłem ciekawą rozmowę o leczeniu SM, diecie i rzeczach, które mogą mieć większe znaczenie, niż wielu osobom się wydaje. A na koniec pojawił się temat książki, który od dawna chodzi mi po głowie. Wizyta u neurologa Hej :) W ubiegłym tygodniu wybrałem się do neurologa. Miałem dwa cele. Pierwszy to uzyskanie skierowania na oddział rehabilitacyjny. Drugi to rozmowa o lekach dotyczących mojej „natury osobistej” oraz problemów związanych z czuciem i napięciem mięśniowym. Na szczęście oba cele udało się zrealizować. Skierowanie dostałem, a pani doktor przepisała mi również leki mające poprawić czucie oraz pomóc przy wzmożonym napięciu mięśniowym i spastyce. Rozmowa o leczeniu SM Przy okazji opowiedziałem pani doktor o swojej historii leczenia. Poi...

Życie w zawieszeniu. Gdy SM nie daje spokoju, ale nie daje też odpowiedzi

Obraz
📅 13.11.2016 Życie w zawieszeniu. Gdy SM nie daje spokoju, ale nie daje też odpowiedzi Podsumowanie Czasami nie trzeba mieć rzutu SM, żeby czuć się źle. Ostatnio coraz bardziej dokuczają mi nogi, mięśnie i problemy z równowagą. Do tego dochodzi monotonia codzienności, brak pracy i ciągłe zastanawianie się, co dalej. Jestem wesoły, bo przecież nie będę płakał Hej :) Jestem wesoły, bo przecież nie będę płakał. Muszę się jednak Wam przyznać, że ostatnio nie jest najlepiej. Bolą mnie nogi. A właściwie mięśnie nóg. Najbardziej łydki i uda. Problem mam też z utrzymaniem równowagi. Dokładniej ze stabilnością kręgosłupa. Kiedy wstanę, mam wrażenie jakby coś ciągnęło mnie w dół. Nie potrafię stać tak prosto i pewnie, jakbym chciał. Trochę mnie to niepokoi. A jak człowiek się niepokoi, to pojawia się stres. To nie wygląda na rzut Z drugiej strony staram się zachować zdrowy rozsądek. Regularnie sam się obserwuję i sprawdzam podstawowe objawy neurologiczne. Nie widzę żadnych nowych odchyleń od no...

Kawa, katar i zatkany nos. Czy to właśnie kawa była winowajcą?

Obraz
📅 12.11.2016 Kawa, katar i zatkany nos. Czy to właśnie kawa była winowajcą? Podsumowanie Przez długi czas byłem przekonany, że mój przewlekły katar i problemy z zatokami to efekt przeziębienia albo infekcji. Okazało się jednak, że przyczyna mogła być zupełnie inna. Po odstawieniu kawy zauważyłem znaczną poprawę i dziś chcę podzielić się swoim doświadczeniem. Kawa była częścią mojej codzienności Hej :) Dawno nie pisałem do Was. Ostatnio trochę się działo, ale dziś chciałbym poruszyć temat, który mnie mocno zaskoczył. Postanowiłem odstawić czarną, parzoną kawę. Nie było to łatwe, bo piłem średnio cztery filiżanki dziennie. Kawa była stałym elementem mojego poranka, południa i często również popołudnia. Nigdy nie przypuszczałem, że może mieć jakiś związek z moimi problemami zdrowotnymi. Dietetyk zwróciła uwagę na coś ciekawego Jakiś czas temu słuchałem wypowiedzi dietetyk klinicznej. Opowiadała o swoich własnych doświadczeniach i wspomniała, że po odstawieniu kawy ustąpił u niej przewlek...