Chciałem zostać dawcą szpiku i krwi. SM pokrzyżowało moje plany
📅 Data: 27.11.2016
Chciałem zostać dawcą szpiku i krwi. SM pokrzyżowało moje plany
Podsumowanie
Dzisiaj chciałem zrobić coś dobrego. Po latach wrócił temat dawstwa szpiku i krwiodawstwa. Niestety okazało się, że przez stwardnienie rozsiane nie mogę zostać ani dawcą szpiku, ani krwi. Mimo rozczarowania doszedłem jednak do jednego ważnego wniosku – wygrałem ze swoim strachem, a to też ma znaczenie.
Dwa tematy na dziś
Hej Kochani. 🙂
Dzisiaj chciałem poruszyć dwie sprawy.
Jedną z nich zostawię sobie na koniec.
Zacznę od tematu, który od dawna mnie interesował.
Transplantologia.
A konkretnie dawstwo szpiku.
Wszystko zaczęło się od wiadomości w spamie
Dzień rozpocząłem trochę później niż zwykle.
Wstałem około 9:30.
Spałem dopiero od drugiej w nocy, bo czekałem na telefon od sąsiada.
Miał zadzwonić, żebym pomógł odebrać ich z imprezy.
Jak się później okazało, niepotrzebnie czuwałem.
Transport załatwili sobie sami.
Po porannej kawie i lekach obrałem ziemniaki na obiad.
To jedna z tych domowych czynności, które wyjątkowo lubię.
Działa na mnie uspokajająco.
Później usiadłem do komputera.
Przeglądałem oferty pracy.
Niestety bez sukcesu.
I wtedy wydarzyło się coś ciekawego.
Spam, który okazał się ważny
Zajrzałem do folderu SPAM.
Robię to bardzo rzadko.
Tym razem jednak znalazłem wiadomość zachęcającą do rejestracji jako dawca szpiku.
Kiedyś już myślałem o tym, żeby się zarejestrować.
Ale brakowało mi odwagi.
Tym razem pomyślałem:
„Dobra, robię to.”
Zacząłem odpowiadać na pytania.
I wtedy pojawił się problem.
Osoby chore na stwardnienie rozsiane nie mogą zostać dawcami szpiku.
Szkoda...
Przyznam szczerze, że zrobiło mi się przykro.
Bo taka pomoc właściwie nic nie kosztuje.
A dla drugiego człowieka może oznaczać wszystko.
Może oznaczać życie.
Nową szansę.
Powrót do rodziny.
Powrót do normalności.
Dlatego naprawdę szkoda, że nie mogę zostać dawcą.
Moje spojrzenie na dawstwo
Być może zabrzmi to dziwnie.
Ale zawsze uważałem, że oddanie szpiku jest czymś wyjątkowym.
Trochę jak pozostawienie po sobie śladu.
Jak przekazanie komuś cząstki siebie.
Satysfakcja dla dawcy.
I prawdziwy los na loterii dla biorcy.
Wiem, że nie wszyscy patrzą na to w ten sposób.
Ja jednak od dawna miałem do tego ogromny szacunek.
Historia z krwiodawstwem
To nie pierwszy raz, kiedy SM pokrzyżowało moje plany związane z pomaganiem.
Jakieś dwadzieścia lat temu postanowiłem zostać honorowym dawcą krwi.
Problem był jeden.
Bałem się igieł.
Bardzo.
Kilka razy próbowałem się przełamać.
I za każdym razem rezygnowałem.
W końcu jednak udało się.
Poszedłem do punktu krwiodawstwa w szpitalu w Kępnie.
Byłem dumny z siebie.
Pokonałem strach.
Pokonałem stres.
I wtedy podczas wywiadu wyszło, że choruję na stwardnienie rozsiane.
Nawet moja grupa krwi nie pomogła
Mam grupę krwi 0 Rh-.
Jedną z rzadszych.
Pomyślałem, że może choć dzięki temu uda się komuś pomóc.
Niestety nie.
Pielęgniarka wyjaśniła mi wtedy, że krew mogłaby zostać pobrana, ale i tak nie mogłaby zostać wykorzystana.
Cały wysiłek byłby bez sensu.
Przyznam, że wtedy byłem rozczarowany.
Dziś jednak patrzę na to trochę inaczej.
Najważniejsze, że się przełamałem
Po latach doszedłem do jednego wniosku.
To nie była porażka.
Najważniejsze było to, że pokonałem własny strach.
Dotarłem do punktu krwiodawstwa.
Usiadłem na fotelu.
Byłem gotowy oddać krew.
I właśnie to miało znaczenie.
Nie wszystko w życiu kończy się sukcesem.
Ale każda próba czegoś nas uczy.
Dawcy są potrzebni
Jedno wiem na pewno.
Dawcy krwi.
Dawcy szpiku.
Dawcy narządów.
Wszyscy są potrzebni.
Dzięki nim ktoś może dostać drugą szansę.
Ktoś może wrócić do domu.
Ktoś może żyć.
I dlatego mam ogromny szacunek dla wszystkich ludzi, którzy zdecydowali się pomagać w ten sposób.
A jutro działam dalej
Druga sprawa jest bardziej przyziemna.
Postanowiłem jutro otworzyć Panoramę Firm i obdzwonić przedsiębiorstwa z mojej okolicy.
Zapytam o adresy e-mail.
Zapytam o możliwość zatrudnienia.
Wyślę CV.
W najgorszym przypadku nic się nie wydarzy.
W najlepszym może ktoś odpowie.
A skoro nic mnie to nie kosztuje, to warto spróbować.
Zakończenie
Choć nie mogę zostać dawcą szpiku ani krwi, nadal wierzę, że każdy z nas może pomagać na swój sposób.
Czasami wystarczy odrobina odwagi.
Czasami jeden telefon.
Czasami jedna decyzja.
I właśnie takich decyzji życzę dziś sobie i Wam.
Pytanie do Czytelnika
Czy jesteście dawcami krwi, szpiku lub narządów? A może kiedyś o tym myśleliście?
Czytaj dalej
Jeżeli interesują Cię moje doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym, codziennym życiem, rehabilitacją i walką o samodzielność, zostań na blogu. Kolejne wpisy już wkrótce.
Meta opis SEO:
Chciałem zostać dawcą szpiku i krwi, ale stwardnienie rozsiane pokrzyżowało moje plany. Historia o pomaganiu, odwadze i życiu z SM.
#StwardnienieRozsiane
#SM
#DawcaSzpiku
#Krwiodawstwo
#ŻycieZSM


Komentarze