Praca przy SM? Dziś dopadła mnie frustracja, ale CV i tak wysłałem
📅 Data: 28.11.2016
Praca przy SM? Dziś dopadła mnie frustracja, ale CV i tak wysłałem
Podsumowanie
Czasami jeden dzień potrafi przypomnieć, ile jeszcze brakuje do celu. Dziś z jednej strony dopadło mnie zmęczenie i frustracja, z drugiej pojawiła się oferta pracy, która pokazała mi, że może jeszcze nie wszystko stracone. Życie z SM często wymaga cierpliwości, szczególnie gdy człowiek chce wrócić do pracy i normalności.
Kiedy brak snu odbiera energię
Hej Kochani 🙂
Mamy teraz godzinę 23:00. Wcześniej jakoś nie miałem weny, żeby coś napisać.
Dzisiejszy dzień od samego początku nie układał się tak, jakbym chciał. Zasnąłem dopiero około trzeciej albo czwartej nad ranem. Chwilę później pobudka, bo Justyna szła do pracy, a dzieci trzeba było przygotować do szkoły.
Przez cały dzień chodziłem jak przymulony.
Niby coś robiłem, ale nie czułem satysfakcji z tego, co udało mi się zrobić.
Mimo wszystko dzień nie był całkiem stracony
Nie mogę jednak powiedzieć, że przeleżałem go na kanapie.
Obrałem ziemniaki, ugotowałem obiad, trochę pouczyłem się angielskiego. Jak zwykle sprawdziłem pocztę, przejrzałem oferty pracy i poukładałem kilka pasjansów.
Niestety na mailu nie było niczego, co pasowałoby do moich możliwości i doświadczenia.
Ale później zajrzałem na stronę Powiatowego Urzędu Pracy w Kępnie.
I tutaj pojawiła się iskierka nadziei.
Oferta pracy biurowej, która dała mi do myślenia
Było kilka ofert.
Pomocnik stolarza.
Krawcowa.
I pracownik biurowy.
To właśnie ta ostatnia oferta przyciągnęła moją uwagę.
Wymagania wydawały się całkiem rozsądne:
wykształcenie średnie zawodowe,
obsługa biura,
komunikatywna znajomość języka angielskiego.
I właśnie ten angielski sprawił, że poczułem złość.
Nie dlatego, że nie znam ani słowa.
Problem polega na tym, że uczę się zbyt wolno.
Wiem, że gdybym znalazł się za granicą, prawdopodobnie jakoś bym się dogadał. Jednak rozmowa telefoniczna z klientem to zupełnie coś innego. Tam nie ma czasu na zastanawianie się nad każdym słowem.
Klient pyta.
Ty odpowiadasz.
I odpowiedź musi przyjść od razu.
Mimo wszystko wysłałem CV
Przez chwilę zastanawiałem się, czy w ogóle jest sens aplikować.
Ale potem pomyślałem:
Co mi szkodzi?
Najwyżej odmówią.
Wysłałem więc CV razem z listem motywacyjnym.
Czy wierzę, że zadzwonią?
Szczerze? Niezbyt.
Ale próbować trzeba.
Bo jeśli człowiek przestanie próbować, to na pewno nic się nie zmieni.
Kurs języka angielskiego i pewien absurd
Dzisiaj zadzwoniłem też do doradcy zawodowego w Urzędzie Pracy.
Zapytałem o możliwość sfinansowania kursu języka angielskiego.
Okazało się, że taka możliwość istnieje.
Tylko jest pewien haczyk.
Po ukończeniu kursu trzeba podjąć pracę.
I tutaj pojawia się problem.
Bo przecież nikt nie zagwarantuje mi zatrudnienia od razu po zakończeniu szkolenia.
Wyobraźmy sobie sytuację:
Pracodawca mówi:
„Proszę zrobić kurs angielskiego, wtedy porozmawiamy.”
Idę na kurs.
Kończę kurs.
Wracam.
A pracodawca odpowiada:
„Przykro mi, znalazłem już kogoś innego.”
I co wtedy?
To właśnie takie sytuacje budzą we mnie największą frustrację.
Dlaczego praca biurowa wydaje mi się dobrym kierunkiem?
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że właśnie w pracy biurowej mógłbym się odnaleźć.
Obsługa klienta.
Telefon.
E-mail.
Przyjmowanie zamówień.
Kontakt z ludźmi.
Praca przy komputerze.
Przecież część z tych rzeczy robiłem już wcześniej.
Nie twierdzę, że wiem wszystko.
Ale wiem też, że człowiek uczy się przez całe życie.
A ja nadal chcę się rozwijać.
Mimo SM.
Mimo problemów z poruszaniem się.
Mimo ograniczeń.
Dobra wiadomość dla pracodawców zatrudniających osoby z niepełnosprawnością
Podczas rozmowy dowiedziałem się jeszcze jednej ciekawej rzeczy.
Jeżeli pracodawca zatrudni osobę z niepełnosprawnością, może otrzymać wsparcie związane z przygotowaniem stanowiska pracy.
Biurko.
Komputer.
Krzesło.
Dodatkowe wyposażenie ułatwiające pracę.
To może być duża pomoc zarówno dla pracownika, jak i dla firmy.
Dodatkowo osoby zarejestrowane w Urzędzie Pracy mogą skorzystać ze stażu, podczas którego część kosztów pokrywana jest przez urząd.
Dla pracodawcy to szansa, by sprawdzić pracownika bez dużego ryzyka.
Nie jestem zadowolony z dzisiejszego dnia, ale się nie poddaję
Prawda jest taka, że dziś jestem trochę rozczarowany.
Głównie sobą.
Mam poczucie, że powinienem bardziej przyłożyć się do nauki angielskiego.
Że mogłem wykorzystać ten czas lepiej.
Ale z drugiej strony zrobiłem coś ważnego.
Wysłałem CV.
Zadzwoniłem do urzędu.
Szukałem możliwości.
A to oznacza, że nadal walczę.
Może właśnie od takich małych kroków zaczynają się większe zmiany.
A Wy?
Czy mieliście kiedyś sytuację, gdy jedna oferta pracy uświadomiła Wam, czego jeszcze musicie się nauczyć?
Jeżeli interesuje Was życie z SM, rehabilitacja, codzienne zmagania i moje próby powrotu do aktywności zawodowej, zapraszam do przeczytania innych wpisów na blogu.
Wsparcie
Jeżeli chcesz wesprzeć moje działania:
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
lub
SMS o treści: POMOC 3424
na numer: 75165
Meta opis SEO:
Praca przy SM nie jest łatwa. Opowiadam o frustracji związanej z językiem angielskim, poszukiwaniu pracy biurowej i nadziei na lepszą przyszłość.
Propozycje alternatywnych tytułów:
Praca przy SM – jedna oferta i wielka frustracja
Czy przez angielski straciłem szansę na pracę?
SM i powrót do pracy. Wysłałem CV mimo wątpliwości
Życie z SM i szukanie pracy. Nie poddaję się
Dlaczego dziś byłem zły na samego siebie?
Hashtagi
#StwardnienieRozsiane #SM #PracaPrzySM #ŻycieZSM #NiePoddawajSię
Przygotowane zgodnie z Twoim szablonem blogowym.


Komentarze