Kiedy ciało przestaje słuchać. O wstydzie, bezsilności i życiu ze stwardnieniem rozsianym Są objawy choroby, o których mówi się łatwo. I są takie, o których prawie nikt nie chce mówić głośno. Ten tekst jest o utracie kontroli, wstydzie, napięciu i codzienności ze stwardnieniem rozsianym — bez upiększania, za to szczerze. Są takie momenty w chorobie, kiedy człowiekowi wydaje się, że już naprawdę dużo przeszedł. Że już sporo zrozumiał, zaakceptował, nauczył się omijać. Że mimo trudności dalej żyje, pracuje, kocha, stara się być obecny. A potem przychodzi coś, co odbiera resztki poczucia kontroli. U mnie właśnie tak to wygląda. Przez jakiś czas był problem z wypróżnieniem, a teraz wszystko jakby odwróciło się w drugą stronę. Dzień po dniu zdarza się, że brudzę pod siebie w łóżku. To nie są wielkie ilości. To nie wygląda groźnie z zewnątrz. Ale wystarczy, żeby zniszczyć prześcieradło, zostawić po sobie ślad, obrzydzenie, wstyd i bezradność. Najgorsze jest jednak co innego — ja często ...