Czy pionizator do rehabilitacji osób z SM może poprawić pionizację i codzienne funkcjonowanie?
18.03.2026
Dziś wrócił u mnie temat pionizatora elektrycznego. I powiem szczerze — to nie jest żaden wymysł ani zachcianka. To realna propozycja od rehabilitanta, która może pomóc mi w rehabilitacji, pionizacji i codziennym funkcjonowaniu przy stwardnieniu rozsianym.
Człowiek chce lepiej funkcjonować, chce zrobić choć mały krok do przodu, ale bardzo często rozbija się o jedną i tę samą ścianę: ceny sprzętu, przepisy i brak sensownych rozwiązań.
Dziś znowu czekałem na rehabilitanta. Pewnie znów miały być ćwiczenia w łóżku, rozciąganie nóg, trochę pracy nad ciałem, może coś jeszcze wyjdzie w trakcie. I właśnie przy takich dniach człowiek jeszcze bardziej widzi, jak bardzo potrzebny bywa sprzęt, który może realnie pomóc, a nie tylko ładnie wyglądać w katalogu.
Temat pionizatora wrócił do mnie już wcześniej. Rehabilitant pokazywał mi kiedyś takie rozwiązanie i wtedy już dało mi to do myślenia. Teraz znowu zacząłem szukać informacji, także w internecie. Sprawdzałem nawet możliwość wynajmu, ale szczerze mówiąc — praktycznie nic sensownego nie udało mi się znaleźć. Szukałem szerzej, nawet na terenie całej Polski, i wygląda to dość słabo.
Znalazłem jedną firmę, która może przyjechać do domu, pomierzyć mnie i sprawdzić, jakie parametry sprzętu byłyby dla mnie odpowiednie. Tyle że nie chodzi tu o wynajem, tylko o zakup dopasowany do konkretnej osoby i jej potrzeb.
No i tu zaczyna się największy problem. Taki pionizator elektryczny to koszt około 16 000 zł. Dla większości ludzi to ogromna kwota, a dla osoby chorej czy niepełnosprawnej często po prostu poza zasięgiem.
Oczywiście można próbować starać się o dofinansowanie. Z NFZ to około 3000 zł, a z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie około 4000 zł. Problem w tym, że tych dwóch form wsparcia nie można połączyć jednocześnie. Czyli jak zwykle zostaje duża część kwoty, którą trzeba pokryć samemu.
To właśnie jest najgorsze. Człowiek nie szuka luksusu ani gadżetu. Szuka czegoś, co może pomóc mu w codziennym życiu, poprawić pionizację, odciążyć organizm i dać szansę na choć trochę lepsze funkcjonowanie. A mimo to i tak wszystko rozbija się o pieniądze.
Żeby nie było, że to tylko jakiś luźny pomysł, zostawiam przykładowe modele, które znalazłem:
https://alreh.pl/pionizatory/static-plus
https://med-studio24.pl/pionizator-albatros-vermeiren,id474.html
Jeden z nich to bardziej klasyczny pionizator. Drugi jest w formie takiej ścianki, do której człowieka przypina się pasami i stopniowo pionizuje. Rehabilitant pokazywał mi kiedyś podobny sprzęt, ale wspominał też o jeszcze jednym, tańszym modelu. Na ten moment nie pamiętam dokładnie nazwy ani ceny, ale wiem, że była jeszcze jakaś druga opcja.
Dla kogoś zdrowego pionizacja może brzmieć zwyczajnie. Wstać, ustać chwilę, zrobić kilka kroków — coś normalnego. Ale kiedy człowiek żyje z SM i ma coraz większe trudności z poruszaniem się, pionizacja przestaje być czymś oczywistym. A właśnie wtedy staje się bardzo ważna.
Taki sprzęt może pomóc nie tylko w samej rehabilitacji, ale też w codziennym funkcjonowaniu. Może wspierać ciało, które przez długi czas siedzenia i brak ruchu zaczyna się osłabiać. Może pomóc w pracy nad mięśniami, w lepszym ustawieniu ciała, w utrzymaniu pionu i w walce o to, żeby organizm nie cofał się jeszcze szybciej.
Nie piszę tego po to, żeby narzekać. Piszę to dlatego, że chcę pokazać prawdziwy problem. W chorobie bardzo często nie brakuje chęci. Brakuje pieniędzy, systemowych rozwiązań i realnego wsparcia wtedy, kiedy coś naprawdę może się przydać.
Mój blog:
https://ja-i-sm.blogspot.com/
Jeśli ktoś chciałby wesprzeć mnie w walce o lepsze funkcjonowanie i rehabilitację, można to zrobić przez Fundację Avalon:
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
Można też przekazać 1,5% podatku na ten cel.
Jest również możliwość wysłania SMS charytatywnego:
numer: 75165
treść: POMOC 3424
koszt: 6,15 zł brutto (5 zł + VAT)
Dziękuję każdemu, kto czyta, udostępnia, wspiera albo po prostu tu zagląda. To naprawdę ma znaczenie.
#stwardnienierozsiane #pionizator #rehabilitacja #niepełnosprawność #SM
Komentarz od autora:
Powiem szczerze, że im dłużej patrzę na różne pionizatory i sprzęt do pionizacji, tym bardziej widzę, że nie zawsze najdroższe rozwiązanie musi być jedynym wyjściem. Ten model za około 5000 zł też wydaje mi się całkiem sensowny, tym bardziej że właśnie taki polecał mi rehabilitant. Dla mnie to byłaby ogromna różnica, bo zamiast wydawać około 16 tysięcy złotych, zostałoby jeszcze 11 tysięcy w kieszeni. Przy rehabilitacji i życiu ze stwardnieniem rozsianym takie kwoty naprawdę mają znaczenie. Mam tylko nadzieję, że taki pionizator będzie odpowiedni, bezpieczny i po prostu sprawdzi się w codziennym funkcjonowaniu.


Komentarze