# Pionizator elektryczny – rozsądek podpowiada: najpierw wypożyczenie
13.03.2026
Od wczoraj siedzę myślami przy temacie pionizatora elektrycznego. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że na ten moment rozsądniejsza opcja to wypożyczenie, a nie zakup.
Nie ukrywam – taki sprzęt tani nie jest. A przy mojej sytuacji wiadomo, że człowiek ogląda każdą złotówkę z każdej strony, zanim ją wyda. I właśnie dlatego wypożyczenie wydaje mi się czymś, co po prostu można realnie przeżyć i spokojnie sprawdzić bez pakowania się od razu w duży koszt.
Z tego, co patrzyłem, wypożyczenie może kosztować około 200 zł za miesiąc. Jak za sprzęt elektryczny, który może pomóc w codziennym pionizowaniu, ćwiczeniu mięśni i w ogóle w próbie zawalczenia o trochę lepsze funkcjonowanie – to naprawdę nie brzmi źle. Zwłaszcza jeśli można go wziąć na miesiąc, dwa albo trzy i zobaczyć, czy to w ogóle ma sens.
Bo prawda jest taka, że papier przyjmie wszystko, internet też, reklama też, ale dopiero życie pokazuje, czy dany sprzęt faktycznie się sprawdza. Czy dam radę go samodzielnie obsługiwać. Czy będzie wygodny. Czy rzeczywiście pomoże mi w treningu i pionizacji, czy tylko będzie stał i przypominał, ile kosztował.
I właśnie dlatego coraz bardziej skłaniam się ku temu, żeby najpierw testować, a dopiero później myśleć o zakupie.
Nie oszukujmy się też – taka praca z ciałem nie jest łatwa. To nie jest tak, że człowiek wstanie raz, drugi, trzeci i nagle wszystko wraca. To wymaga czasu, cierpliwości, systematyczności i naprawdę porządnego samozaparcia. A z tym bywa różnie – ci, którzy mnie znają osobiście, dobrze wiedzą, o czym mówię 😉 Ale jak już się człowiek za coś bierze na serio, to chce chociaż mieć poczucie, że robi to z głową.
Dlatego plan jest taki, żeby poszukać wypożyczalni takiego pionizatora i zobaczyć, co da się ogarnąć. Bez rzucania się od razu na głęboką wodę. Najpierw sprawdzić, później ocenić, a dopiero potem myśleć, co dalej.
Bo czasem lepiej zrobić jeden rozsądny krok niż pięć na wariata.
A jeśli się okaże, że sprzęt naprawdę daje radę, że pomaga, że jest bezpieczny i że potrafię z niego korzystać – wtedy będzie można myśleć dalej. Może o dłuższym wypożyczeniu, a może kiedyś o własnym sprzęcie. Na razie jednak stawiam na rozsądek, a nie na hurraoptymizm.
No i trzymajcie kciuki, żeby udało się znaleźć coś sensownego 🙂
Bo wiecie… człowiek chciałby się pionizować, a nie pionować portfel do zera 😄
Trzymajcie się ciepło – i jak to mówią: bramy i majtek 😄
A jak było u Was?
Czy ktoś z Was korzystał z pionizatora albo podobnego sprzętu?
Napiszcie w komentarzu.
Jeśli ktoś chciałby mnie wesprzeć w dalszej walce o sprawność i codzienność ze stwardnieniem rozsianym, to można to zrobić na kilka sposobów:
1,5% podatku
Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Pomoc 3424
SMS charytatywny:
Wyślij treść: POMOC 3424
na numer: 75165
Można też po prostu udostępnić mój wpis albo mini post na swoim Facebooku lub Instagramie – to też jest ogromna pomoc i bardzo dużo znaczy ❤️
#stwardnienierozsiane #SM #pionizator #rehabilitacja #niepelnosprawnosc
Komentarz od autora
Dzięki, że jesteście tutaj ze mną i czytacie to, co piszę. Naprawdę to dla mnie dużo znaczy. Czasem człowiek pisze swoje przemyślenia i nie wie, czy ktoś po drugiej stronie to w ogóle przeczyta – a jednak jesteście.
Dziękuję za każde dobre słowo, wiadomość, udostępnienie wpisu czy zwykłe „trzymam kciuki”. To daje siłę, żeby iść dalej i próbować kolejnych rzeczy, nawet jeśli nie zawsze jest łatwo.
Trzymajcie się ciepło i dzięki, że jesteście częścią tej drogi ❤️
Michał



Komentarze