📅 10.12.2025 — Rehabilitacja 2/2



                                                           

Dziś miałem kolejne zajęcia z rehabilitantem i znowu trochę jazdy było. Zaczęło się klasycznie — wstawanie z łóżka, ustawianie mnie do pionu i powrót na wózek.
Niby proste rzeczy, ale u mnie to cała operacja.

Po południu znowu przyszło to moje „ulubione” — mięśnie spięte jak kamienie. Tak sztywne, że ciężko było w ogóle ruszyć, przestawić mnie, ustawić na nogi. Ale to nie jest tak, że ja nic nie robię. Też muszę z siebie wykrzesać siłę, pchać nogi w podłogę, żeby się podnieść.
A dzisiaj… no, dzisiaj nie było najfajniej. Na pewno nie dla rehabilitanta.

Wstawaliśmy chyba z osiem razy. Początki wyszły nawet okej — i on sam mówił, że coraz lepiej mi idzie stanie i prostowanie się. Szkoda tylko, że to trwa chwilę, bo prostownik pleców od razu mnie ciągnie w dół. A żeby nie robić słabych schematów dla mózgu, to nie może tak być, że od razu siadam.
Jak zaczyna mnie „ściągać”, to trzeba wracać na wózek i zaczynamy od nowa.

Dzisiaj chodzik się nie przydał. Sam na niego nie stanę — muszą być przynajmniej dwie osoby, które mnie podniosą i ustawią ręce na uchwytach.
Ale co do wstawania — te pierwsze trzy, cztery razy to było pieczenie w dwugłowych i łydkach. One swoje wołają. W sumie dobrze — znaczy, że coś tam się dzieje. Mam nadzieję, że to wszystko idzie w dobrą stronę, powoli do przodu. Rzymu też nie zbudowano w dzień.

No i jeszcze temat południa…
Jak zwykle koło 12–17/18 zaczęło mnie odcinać. Siedział Michał, patrzył, mrugał, ale jakby mnie nie było. Zero kontaktu. Ustawienia baklofenu wszystko tłumaczą — wygląda na to, że to on mnie tak wycinał.
Ale skoro mnie ciągnie w dół, czuję zmęczenie i przysypiam, to znaczy, że działa. A to już jest plus. Choć zmęczenie takie, że hoho… Głowa opada sama.

Samodzielnej pracy nad sobą też tu sporo, jeśli chodzi o zdrowie i funkcjonowanie.
Powoli, krok po kroku.

#rehabilitacja #zdrowie #walkaodzien #postep #niepoddajesie

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres