Życie z SM to nie tylko choroba. O małych sukcesach, blogowaniu i spalonym obiedzie

19,12,2015

Życie z SM to nie tylko choroba. O małych sukcesach, blogowaniu i spalonym obiedzie

Nie każdy dzień przynosi wielkie wydarzenia. Czasami największym sukcesem jest brak bólu zatok, kilka kroków więcej i świadomość, że ktoś chce czytać to, co piszesz. Tak właśnie wygląda moje życie z SM w ostatnich dniach.


Dzień jak co dzień... i spalony obiad

Hej! 😊

Dzisiaj dla odmiany od rana było słonecznie. I właściwie wszystko byłoby idealnie, gdybym nie spalił mięsa.

Jak zwykle zresztą.

Naprawdę się starałem. Wracałem do kuchni, podlewałem, pilnowałem, żeby nic nie przywarło. A jednak efekt końcowy był taki, że część obiadu nadawała się bardziej do kopalni niż na talerz. Na szczęście grubsze kawałki mięsa udało się uratować, a ziemniaki wyszły całkiem dobrze.

Trzeba szukać plusów. 😊

Opał na zimę i trochę ruchu

Przed południem przyjechała kolejna tona opału.

Młody podjął się wrzucania wszystkiego do piwnicy, a kierowca podjechał praktycznie pod samo okno. Dzięki temu pracy było znacznie mniej niż zwykle.

Najważniejsze jednak było dla mnie coś innego.

Sam bez większego problemu zszedłem do piwnicy, żeby otworzyć okno przed przyjazdem transportu. Dla wielu osób to zwykła czynność. Dla mnie to kolejny sygnał, że ćwiczenia chodzenia przynoszą efekty.

Jeszcze niedawno takie rzeczy były dużo trudniejsze.

Plecy dają się we znaki

Dzisiaj zatoki wyjątkowo mnie oszczędzają. Nie mam zawrotów głowy ani tego dziwnego uczucia ciężkości, które czasami potrafi skutecznie zepsuć dzień.

Niestety swoje trzy grosze dorzucił kręgosłup.

Mogę normalnie wstać, mogę chodzić, ale wystarczy lekkie odchylenie do tyłu i od razu pojawia się ból. Taki konkretny, którego trudno nie zauważyć.

Na szczęście jeśli chodzi o samo stwardnienie rozsiane, od dłuższego czasu mam względny spokój.

I oby tak zostało.

Blog, który daje motywację

Jedną z najlepszych decyzji ostatnich miesięcy było skupienie się na blogowaniu.

W tej chwili prowadzę trzy blogi:

  • Ja i SM,

  • blog poetycki,

  • blog kulinarny.

Najwięcej czasu poświęcam oczywiście blogowi o stwardnieniu rozsianym.

Wiersze pojawiają się wtedy, gdy emocje same domagają się przelania na papier.

Z kolei blog kulinarny chciałbym niedługo ożywić. Mam nawet plan nauczyć się lepić pierogi. Nie wiem jeszcze, jak mi to wyjdzie, bo moje dłonie nie zawsze są tak sprawne, jakbym chciał. Ale przecież kiedyś trzeba zacząć.

Może później przyjdzie czas na krokiety, a może na coś zupełnie innego.

Jak mawiają — do odważnych świat należy.

Nie jestem Gessler, ale chcę próbować

Nie mam ambicji zostać drugim Gordonem Ramsayem ani polskim mistrzem kuchni.

Daleko mi również do takich osób jak Magda Gessler, Wojciech Amaro czy Maciej Barton.

Ale nie o to chodzi.

Najważniejsze jest to, żeby próbować nowych rzeczy i mieć z tego radość.

Jeżeli zdrowie pozwoli, chciałbym rozwijać wszystkie swoje pasje. Blogowanie, pisanie wierszy i gotowanie.

Coraz więcej czytelników

Muszę przyznać, że ostatnie statystyki bloga bardzo mnie zaskoczyły.

Na początku odwiedzało mnie około 50 osób dziennie.

Później liczba wejść wzrosła do 100.

Kilka dni temu pojawiło się 128 odwiedzin i już wtedy wydawało mi się to świetnym wynikiem.

A później wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewałem.

Ponad 250 wejść jednego dnia.

Dla wielu dużych stron internetowych to pewnie niewiele. Dla mnie to ogromna motywacja.

Jeszcze bardziej cieszy fakt, że czytelnicy trafiają do mnie nie tylko z Polski. W statystykach pojawiają się między innymi Niemcy, Francja, Holandia, Irlandia, Stany Zjednoczone, Ukraina i kilka innych krajów.

To niesamowite uczucie wiedzieć, że gdzieś po drugiej stronie ekranu ktoś czyta moje przemyślenia.

Dlaczego nadal piszę?

Piszę przede wszystkim dlatego, że sprawia mi to przyjemność.

Ale nie ukrywam, że ogromną rolę odgrywają czytelnicy.

Każdy komentarz, każde wejście na stronę i każda wiadomość pokazują, że warto poświęcić czas na kolejne wpisy.

Dlatego chciałbym Wam dzisiaj po prostu podziękować.

Dziękuję za odwiedziny.

Dziękuję za czytanie.

Dziękuję za to, że jesteście.

Na zakończenie

Dzień był całkiem zwyczajny.

Trochę bólu pleców.

Trochę pracy przy opałach.

Trochę spacerów.

Trochę blogowania.

I trochę przypalonego mięsa.

Czyli po prostu życie.

A jak u Was?

Co ostatnio dało Wam najwięcej motywacji do działania?

Jeżeli interesuje Was życie z SM widziane oczami osoby chorej, zapraszam do kolejnych wpisów. Jutro znowu tu będę. 😊





Meta opis SEO:
Życie z SM to codzienne wyzwania, małe sukcesy i nowe pasje. O blogowaniu, bólu pleców, chodzeniu i motywacji do działania.

Alternatywne tytuły:

  1. Życie z SM i małe sukcesy, które dają siłę

  2. Blogowanie przy stwardnieniu rozsianym daje mi motywację

  3. Zwykły dzień z SM. Trochę bólu, trochę radości

  4. Jak blog zmienił moje podejście do życia z SM

  5. Stwardnienie rozsiane nie zabiera wszystkich marzeń

Hashtagi:
#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #BlogOSM #Motywacja

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres