Mróz, piec, pies uciekinier i kolejne plany. Życie z SM nie daje nudy

📅 19.01.2016


Mróz, piec, pies uciekinier i kolejne plany. Życie z SM nie daje nudy


Podsumowanie

Dzisiejszy dzień zaczął się wcześnie, zimno i dość nerwowo. Pobudka o siódmej rano, minus dziesięć na zewnątrz, pilnowanie pieca, uciekający pies i ból oka w nocy. Do tego plany nauki języka, gimnastyka, możliwe szkolenie do pracy i jutrzejsza kontrola u okulistki.




Pobudka o siódmej

Hej ;)

Dzisiaj wstałem szybciej niż zwykle.

O siódmej rano byłem już na nogach.

Nie dlatego, że bardzo chciałem.

Natura mnie zmusiła.

Raz dwa wskoczyłem w spodnie i pognałem na dół do łazienki.

Po drodze odkryłem coś śmiesznego.

Na półpiętrze, tam gdzie brakuje wykładziny, zrobiło mi się dziwnie zimno w prawą stopę.

Patrzę — idę bez jednej skarpety.

No pięknie.

Dzień rozpoczęty z przytupem.

Minus dziesięć i piec

Po ogarnięciu się w łazience postanowiłem już nie wracać do łóżka.

Zszedłem tylko sprawdzić piec.

Było rozpalone, więc wypadało ogień utrzymać.

W kuchni miałem 15 stopni.

Na zewnątrz termometr pokazywał minus 10.

Czyli zima w pełnej krasie.

Pies zrobił swoje

Zszedłem do piwnicy zobaczyć, co z piecem.

Dobrze, że nie otworzyłem drzwi od piwnicy, bo pies już kombinował.

Szkodnik jeden wyrwał się na salony.

A potem człowieku próbuj go złapać.

Ucieka na górę.

Idziesz za nim, to musisz uważać, żeby nie zrzucił cię ze schodów, jak zbiega na dół.

Pomyślałem sobie:

Ganiać nie będę.

Chcieli psa, to niech się nim zajmują.

Mi nerwy niepotrzebne.

Kawa, HBO i kolejne zejście

Zrobiłem kawę i poszedłem do pokoju.

Włączyłem HBO, żeby się trochę odmulić.

Leciał fajny film.

Potem zaczął się drugi.

W przerwie zszedłem znów do pieca.

Pomyślałem, że jak pies mnie usłyszy, to może pójdzie za mną na dół i już tam zostanie.

A gdzie tam.

Skubaniec przyszedł, zerknął i zawrócił na górę.

Drażni mnie ten burek na maksa.

Śniadanie po mojemu

Po powrocie z piwnicy zjadłem śniadanie.

Właściwie było już przygotowane.

Kalafior z brokułem.

Do tego mięso.

Prosto, konkretnie i po mojemu.

Plany były, wykonanie średnie

Wczoraj miałem kilka założeń na dzisiejszy dzień.

Jak na razie niewiele z nich ogarnąłem.

Poza pilnowaniem pieca i ugotowaniem ziemniaków.

Ale bywa.

Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.

Przy SM czasami samo funkcjonowanie potrafi zjeść pół dnia.

Nauka języka

Zadałem sobie też naukę języka.

Angielski albo niemiecki.

Nie wiem jeszcze, od czego zacząć.

Chyba jednak niemiecki.

Miałem z nim kiedyś trzy lata do czynienia.

To było 18 lat temu, ale wtedy dość łatwo wchodził mi do głowy.

Jeśli udałoby mi się opanować język przynajmniej komunikatywnie, łatwiej byłoby znaleźć jakieś zajęcie.

Praca zdalna, obsługa klienta, kontakt mailowy — język może bardzo pomóc.

Praca i szkolenie

Odezwał się też potencjalny pracodawca z kancelarii w sprawie szkolenia.

Szkolenie miało być dzisiaj, ale zostało przełożone.

Jutro mi nie pasuje, bo rano muszę być we Wrocławiu u okulistki na kontroli.

Do tego możliwe kliniki albo neurolog.

Wstępnie więc spotkanie przełożone zostało na czwartek.

Może w końcu coś zacznie się kleić.

Chodzi o sprawy odszkodowań.

Jeżeli będą chętni, może pojawi się jakiś zarobek.

Na razie wszystko jest pokręcone, ale nadzieja jest.

Noc znowu nie była dobra

Zapomniałbym dodać najważniejsze.

Noc znowu nie była fajna.

Obudziło mnie prawe oko.

Ból był tępy.

Nie wiem, czy mocniejszy niż wcześniej, ale na pewno nie był słaby.

Tak jakby ktoś włożył palec w imadło i powoli coraz mocniej ściskał, sprawdzając wytrzymałość.

Nikomu tego nie życzę.

Jutro zobaczymy, co powie okulistka.

Czas PIT-ów i wsparcie

Z innej beczki — zaczął się okres rozliczeniowy.

Czas PIT-ów.

Jeśli chcecie przekazać mi 1,5% podatku i wspomóc moją rehabilitację oraz walkę o lepsze jutro, podaję dane:

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

Można też wysłać SMS:

POMOC 3424
na numer 75165
koszt: 5 zł + VAT

Każde wsparcie naprawdę ma dla mnie znaczenie.

Zakończenie

Dzisiejszy dzień był trochę zimny, trochę nerwowy i trochę pokręcony.

Piec.

Pies.

Mróz.

Ból oka.

Plany nauki języka.

Możliwa praca.

I jutrzejsza wizyta u okulistki.

Niby chaos, ale jednak coś się dzieje.

Mam nadzieję, że powoli zacznie się to wszystko układać.

Pytanie do Czytelnika

Jak myślicie — lepiej wrócić do niemieckiego, który kiedyś znałem, czy cisnąć angielski od podstaw?




CTA

Zostańcie na blogu. Jutro opowiem, co powiedziała okulistka.

Meta opis SEO

Mróz, piec, ból oka, pies uciekinier i plany nauki języka. Kolejny dzień życia ze stwardnieniem rozsianym.

Alternatywne tytuły

  1. Mróz, piec i ból oka. Taki dzień z SM

  2. Życie z SM, pies uciekinier i plany na pracę

  3. Jutro okulistka. Dziś piec, mróz i niemiecki w planach

  4. Ból oka wrócił w nocy. Czekam na kontrolę

  5. Czy język pomoże mi znaleźć pracę zdalną?

Hashtagi

#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #PracaZdalna #Rehabilitacja

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres