Słabszy dzień, nowa piłka do ćwiczeń i wreszcie serwisant

7 stycznia 2016

Słabszy dzień, nowa piłka do ćwiczeń i wreszcie serwisant

Są dni, kiedy człowiek budzi się i od razu czuje, że coś jest nie tak. Niby wszystko wygląda normalnie, ale organizm mówi zupełnie co innego. Dzisiaj właśnie był taki dzień.





Od rana coś było nie tak

Hej! 😊

Jak się obudziłem, nic nie wskazywało na to, że będę w tak kiepskiej formie.

A jednak.

Złe samopoczucie.

Ból pleców.

Słabsze nogi.

Jednym słowem – dzień od początku nie należał do najlepszych.

Poranna walka z piecem

Wstałem około godziny 8:00.

Pierwszy kierunek?

Piwnica i piec.

Trzeba było dołożyć opału i ogarnąć bałagan wokół kotła.

Wyniosłem popiół, dołożyłem drewna i miału.

Piec był już prawie wygaszony, więc miałem pewne obawy, czy uda się go ponownie rozpalić.

Na szczęście się udało. 😊

Może trochę przesadziłem

Podejrzewam, że właśnie podczas sprzątania przy piecu trochę się zajechałem.

Schody.

Popiół.

Opał.

Kolejne wejścia i zejścia.

Człowiekowi wydaje się, że robi niewiele, a później organizm wystawia rachunek.

W praktyce cały dzień przypominał jedną wielką gimnastykę.

Co godzinę schody.

Do piwnicy.

Po opał.

Z powrotem na górę.

I tak w kółko.

Jedzenie po mojemu

Na śniadanie tradycyjnie warzywa.

Na obiad trochę mięsa.

Do tego przygotowywałem sobie ryż i rosół.

A jeśli plany się nie zmienią, na kolację będzie wątróbka z cebulką smażona na smalcu.

Brzmi swojsko i całkiem smacznie. 😊

Nowy sprzęt do rehabilitacji

Dzisiaj wydarzyło się też coś bardzo pozytywnego.

W Lidlu pojawiła się nowa oferta sprzętu sportowego.

Moja siostra Kasia kupiła mi dużą piłkę rehabilitacyjną o średnicy 60 cm.

Kiedyś taka piłka kojarzyła mi się głównie z zabawą.

Dzisiaj patrzę na nią zupełnie inaczej.

To świetne narzędzie do ćwiczeń mięśni pleców, równowagi i stabilizacji.

Niby prosta rzecz.

A może naprawdę pomóc.

Gimnastyka jeszcze przede mną

Przyznam szczerze, że nie wiem, czy dzisiaj dam radę zrobić pełną gimnastykę.

Forma jest słaba.

Plecy bolą.

Nogi też nie są zachwycone.

Ale spróbuję.

Bo wiem, że regularność ma ogromne znaczenie.

W końcu serwisant!

Na koniec jeszcze jedna wiadomość.

Dzisiaj ma przyjechać serwisant do pralki.

Tak, tego samego zgłoszenia, które czeka już trzy tygodnie. 😊

Prawdziwy rekord szybkości.

Mam nadzieję, że tym razem naprawa zakończy się sukcesem.

I że w końcu będzie można normalnie przejść przez łazienkę bez omijania wszystkiego slalomem.

Na zakończenie

To nie był najlepszy dzień pod względem samopoczucia.

Ale był też mały sukces.

Nowa piłka do ćwiczeń.

Rozpalony piec.

I nadzieja, że pralka wróci do życia.

Może jutro będzie trochę łatwiej.

Dziękuję Wam za obecność i za wszystkie odwiedziny bloga.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie jutro! 😊






Meta opis SEO:
Słabszy dzień ze stwardnieniem rozsianym, ból pleców, ćwiczenia, nowa piłka rehabilitacyjna i długo wyczekiwana wizyta serwisanta pralki.

Alternatywne tytuły:

  1. Kiedy zwykłe schody stają się treningiem

  2. Gorszy dzień, ale nowe możliwości rehabilitacji

  3. Piłka rehabilitacyjna i codzienna walka z SM

  4. Trzy tygodnie czekania na naprawę pralki

  5. Ból pleców i małe zwycięstwa dnia codziennego

Hashtagi:
#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #Rehabilitacja #Ćwiczenia #Codzienność

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres