Powtórka z rozrywki. Ból, którego nie da się opisać
Powtórka z rozrywki. Ból, którego nie da się opisać
Hej,
Witajcie ponownie. Tym razem piszę do Was przed północą.
Mam do Was ogromną prośbę. Klikając w poniższy link pomagacie mi samodzielnie zarabiać i uwierzyć, że mimo kiepskiej formy mogę jeszcze zdobyć parę groszy własną pracą:
Piszę dziś w sprawie stwardnienia rozsianego i pewnej „powtórki z rozrywki”.
Chodzi o ból twarzy, o którym wspominałem wczoraj, a może przedwczoraj. W każdym razie nie dalej niż trzy dni temu. Wtedy pojawił się ból twarzy i nie bardzo wiedziałem, gdzie właściwie się zaczynał. Dziś już wiem.
Około godziny 17:30 zaczęło boleć mnie prawe oko. Nie samo oko, ale gdzieś głęboko za nim. To właśnie tam wszystko się zaczęło.
Nie potrafię opisać tego bólu. Był tępy, jakby coś zgniatało nerw wzrokowy albo próbowało wypchnąć oko na zewnątrz. Coś naprawdę strasznego.
Początkowo bolało tylko za okiem. Później ból rozlał się na prawą stronę głowy – od nosa aż po ucho. Następnie przeszedł do dolnej szczęki. Bolały mnie zęby, a właściwie dziąsła po prawej stronie.
W kulminacyjnym momencie nie potrafiłem opanować ani łez, ani kataru.
Katar leciał wyłącznie z prawej dziurki nosa, a łzy tylko z prawego oka. To nie były pojedyncze krople. To wyglądało tak, jakby ktoś odkręcił kran. Łzy dosłownie płynęły strumieniem.
Zastanawiam się, czy zemdlałbym z bólu, gdybym nie sięgnął po tabletkę.
Połknąłem jeden Ibuprom Max. Po około 15–20 minutach ból zaczął słabnąć i stał się bardziej znośny. Nadal jednak musiałem bardzo uważać na każdy ruch. Szukałem pozycji, w której bolało najmniej. Nie mogłem leżeć. Musiałem siedzieć.
Ból trochę odpuścił, ale cały czas miałem wrażenie, że chce wrócić ze zdwojoną siłą. Dlatego zdecydowałem się na drugą tabletkę.
Po niej również nie było natychmiastowej ulgi, ale przynajmniej mogłem już normalnie funkcjonować.
Szczerze mówiąc, boję się tego bólu.
Podobno nawet głos miałem inny.
Teraz minęło już około siedmiu godzin od początku ataku. Tabletki powinny jeszcze działać. Zastanawiam się jednak, czy ból nie wróci w nocy. Jeśli tak się stanie, mogę mieć problem nawet ze zejściem po schodach.
Ale może będzie dobrze.
Muszę być dobrej myśli.
Jestem człowiekiem raczej optymistycznym. Ostatnio jednak coraz częściej łapię się na tym, że tego optymizmu zaczyna mi brakować.
Zobaczymy też, jakie będzie wsparcie bliskich i znajomych.
Takie wsparcie naprawdę wiele znaczy.
Jest teraz 23:55. Tak późno jeszcze chyba nigdy nie pisałem wpisu. Można powiedzieć, że dopiero teraz kończę dzisiejszy dzień.
Na dziś to już koniec.
Życzę Wam spokojnej i dobrej nocy.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam jutro.


Komentarze