Męskie popołudnie, planszówka i bunt młodego komandosa


 📅 22.01.2016

Męskie popołudnie, planszówka i bunt młodego komandosa

Podsumowanie

Dzisiaj był zwyczajny, spokojny dzień. Trochę obowiązków domowych, trochę pilnowania pieca, wspólny obiad i próba zorganizowania męskiego popołudnia z chłopakami. Nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale śmiechu i rodzinnych historii nie zabrakło.




Poranek przy piecu

Hej :)

Dziś klasyczny, standardowy dzień.

Pobudka o godzinie ósmej.

Jak zwykle pierwsze kroki skierowałem do pieca.

Trzeba było utrzymać ogień.

Powiem Wam szczerze, że ilość spalonego opału nijak ma się do temperatury w domu.

Człowiek dokłada i dokłada, a efekt czasem wydaje się niewielki.

Ale cóż, zima rządzi się swoimi prawami.

Po powrocie na górę umyłem ręce, zrobiłem kawę i coś przekąsiłem.

Każdy miał swoje zadanie

Plan na dzień był prosty.

Chłopaki mieli wyprowadzić psa i przenieść krzesła z piwnicy na piętro.

Przynajmniej w garażu zrobiło się trochę więcej miejsca.

Ja w tym czasie obrałem ziemniaki.

Ogarnąłem kuchnię.

Wstawiłem obiad.

Sprawdziłem pocztę.

Czyli standardowy dzień pełen małych obowiązków.

Wspólny obiad

Później był obiad.

Chłopaki najedli się porządnie.

Młody usiadł z książką.

A ja już szykowałem się na nasze męskie popołudnie.

Plan był ambitny.

Gry.

Zabawy.

Trochę wspólnego czasu.

Bez pośpiechu.

Planszówka na ręczniku

Na początek wyciągnęliśmy grę planszową nadrukowaną na ręczniku kąpielowym.

Kiedyś była dostępna w katalogu.

Jak ją zobaczyliśmy, od razu wiedzieliśmy, że musi być nasza.

Praktyczna rzecz.

Na plażę.

Nad morze.

Nad zalew.

I jak się okazuje, również do zabawy w domu.

Zagraliśmy dwie rundy.

Było całkiem fajnie.

Do momentu, gdy chłopakom się znudziło.

Statki nie wypłynęły

Postanowiłem więc zaproponować coś innego.

Klasyczne statki.

Chłopaki narysowali plansze.

Zaczęli rozstawiać statki.

I wtedy pojawił się problem.

Młodszy komandos stwierdził:

– Nie wiem.

– Nie umiem.

– Nie rozumiem.

– Głupia gra.

– Nie będę grał.

No i po zabawie.

Upór młodego komandosa

Właściwie po wszystkim.

Młody obraził się na świat.

Przemówił dopiero około godziny osiemnastej.

Z doświadczenia wiem jednak jedno.

Nie warto wtedy naciskać.

Nie warto przekonywać.

Nie warto zmuszać.

Im bardziej człowiek próbuje, tym bardziej młody idzie w zaparte.

Kurczę...

Ciekawe skąd ja to znam. 😉

Wieczorny odpoczynek

I tak minął cały dzień.

Spokojnie.

Bez większych wydarzeń.

Wieczorem obejrzałem jeszcze film.

Czasami takie zwykłe dni są równie ważne jak te pełne emocji.

Bo właśnie z takich małych chwil składa się codzienność.

Jutro będzie ciekawiej

Jutro odwiedzi mnie fizjoterapeutka Oliwia.

Podejrzewam więc, że materiału do opowiadania będzie znacznie więcej.

Jak zwykle pewnie nie odpuści i znajdzie nowe sposoby na zmęczenie mnie. 😀

Ale to dobrze.

Bo każda rehabilitacja przybliża mnie do celu.

Zakończenie

Dzisiaj nie było wielkich przygód.

Był za to dom.

Rodzina.

Śmiech.

Trochę dziecięcego uporu.

I zwykła codzienność.

A czasem właśnie takie dni są najlepsze.

Pytanie do Czytelnika

Czy Wasze dzieci albo wnuki też potrafią obrazić się na grę jeszcze zanim zdążą zacząć grać? 😄



CTA

Zapraszam Was jutro do kolejnego wpisu. Zobaczymy, jakie niespodzianki przygotuje dla mnie Oliwia podczas rehabilitacji.

Wsparcie

Tu macie jeszcze link z preparatem zapobiegającym łysieniu:

http://nplink.net/ZpZDPVlq

Wersja anglojęzyczna:

http://nplink.net/oT0pAHbs

Pozdrawiam 🙂

Meta opis SEO

Spokojny dzień z rodziną, wspólne gry, trochę obowiązków domowych i codzienność życia ze stwardnieniem rozsianym.

Hashtagi

#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #Rodzina #Codzienność #Rehabilitacja

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres