Rehabilitacja, nauka angielskiego i małe sukcesy przy SM. Dlaczego warto doceniać każdy krok?
📅 28.02.2016
Rehabilitacja, nauka angielskiego i małe sukcesy przy SM. Dlaczego warto doceniać każdy krok?
Podsumowanie
Życie ze stwardnieniem rozsianym często uczy cierpliwości. Czasami największe zwycięstwa nie wyglądają spektakularnie, ale właśnie z takich małych kroków buduje się przyszłość. Dziś była to nauka języka angielskiego, rehabilitacja na półmetku i kolejny spokojny dzień spędzony z rodziną.
Każdy dzień daje nową szansę
Czasami zastanawiam się, jak szybko płynie czas.
Jeszcze chwilę temu cieszyłem się z wyjątkowego, pełnego czwartego weekendu lutego, a dziś już został tylko wspomnieniem. Takie rzeczy przypominają mi, że nie warto odkładać życia na później.
Zwłaszcza kiedy człowiek żyje ze stwardnieniem rozsianym.
Nauka angielskiego przy SM? Dlaczego nie!
Od wczoraj postanowiłem mocniej przyłożyć się do nauki języka angielskiego.
Powiem szczerze, że sam jestem zaskoczony efektami.
Udało mi się opanować prawie 100 nowych słówek, a przy około osiemdziesięciu popełniłem tylko jeden błąd.
Dla wielu osób może to nie być nic wielkiego.
Dla mnie jest.
SM potrafi wpływać na koncentrację, pamięć i zmęczenie. Dlatego każdy taki sukces pokazuje mi, że mózg nadal może się uczyć i rozwijać.
To daje motywację do dalszej pracy.
Rehabilitacja jest już na półmetku
Moja obecna rehabilitacja powoli zbliża się do końca.
Zostało jeszcze pięć dni.
Nie ukrywam, że czasami dostaję tam niezły wycisk. Są dni, kiedy nogi odmawiają współpracy, a zmęczenie daje się we znaki.
Ale przecież nie po to tam jeżdżę, żeby było łatwo.
Każde ćwiczenie ma przybliżyć mnie do celu.
A moim celem jest większa samodzielność i jak najlepsze funkcjonowanie mimo stwardnienia rozsianego.
Widzę, że coś się dzieje.
Może nie są to wielkie skoki z dnia na dzień, ale małe zmiany zaczynają się sumować.
Rodzinna niedziela też jest ważna
Po obiedzie pojechaliśmy do mamy na kawę.
Posiedzieliśmy trochę, porozmawialiśmy i spędziliśmy czas w rodzinnym gronie.
Później odwiedziliśmy jeszcze szwagra, bo przy okazji trzeba było odebrać kamizelkę z kluczami do domu, którą zostawiłem podczas poprzedniej wizyty.
Niby zwykłe sprawy.
Jednak właśnie takie chwile przypominają mi, że życie to nie tylko choroba, rehabilitacja i wizyty u lekarzy.
To także rodzina, rozmowy i zwyczajne codzienne sytuacje.
Pasjans i tysiąc punktów
Poranek rozpocząłem bardzo spokojnie.
Byłem pierwszą osobą na nogach.
Była kawa, śniadanie, sprawdzenie poczty elektronicznej i tradycyjna partia pasjansa.
Tym razem całkiem udana.
Nie skończyłem na czterystu punktach jak czasem bywa, ale prawie dobiłem do tysiąca.
Niby drobiazg.
Ale takie małe rzeczy też poprawiają humor.
Życie z SM to sztuka dostrzegania małych zwycięstw
Kiedyś wydawało mi się, że sukces musi być wielki.
Dziś wiem, że nie.
Przy stwardnieniu rozsianym sukcesem może być dobra rehabilitacja, nauka nowych słówek, spokojny rodzinny dzień albo zwykły uśmiech mimo zmęczenia.
I właśnie takich małych zwycięstw chcę dostrzegać jak najwięcej.
Zakończenie
Dzisiejszy dzień nie był spektakularny.
Ale był dobry.
A czasami właśnie takie zwykłe, spokojne dni okazują się najcenniejsze.
Pytanie do Czytelnika
Jakie małe zwycięstwo udało Ci się osiągnąć w ostatnich dniach?
CTA
Jeśli interesuje Cię życie z SM, rehabilitacja i moja codzienna droga do większej samodzielności, zostań na blogu i zajrzyj do kolejnych wpisów.
Meta opis SEO
Rehabilitacja przy SM, nauka angielskiego i małe codzienne sukcesy. Zobacz, dlaczego warto doceniać każdy krok w życiu ze stwardnieniem rozsianym.
Hashtagi
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #RehabilitacjaSM #MotywacjaPrzySM


Komentarze