Nawyki przy SM. Kiedy ćwiczenia przestają być obowiązkiem, a stają się częścią życia

📅 Data: 08.02.2016

Nawyki przy SM. Kiedy ćwiczenia przestają być obowiązkiem, a stają się częścią życia

Podsumowanie

Jeszcze niedawno ćwiczenia wykonywałem z przymusu. Dziś coraz częściej łapię się na tym, że robię je automatycznie, jak poranną kawę czy śniadanie. Przy stwardnieniu rozsianym właśnie takie małe nawyki mogą mieć ogromne znaczenie dla codziennego funkcjonowania.



Poniedziałek rozpoczął nowy tydzie

Hej :)

Dzisiaj pierwszy dzień tygodnia.

Wiem, że niektórzy zaczynają tydzień od niedzieli, ale dla mnie zawsze był to poniedziałek.

Ogólnie dzień minął całkiem dobrze, choć wieczorem pojawiła się jedna niezbyt przyjemna sytuacja, o której nie będę się rozpisywał.

Jak zwykle pobudka o szóstej rano.

Kawa.

Śniadanie.

Sprawdzenie poczty.

I dzień można było zaczynać.

Jajecznica i energia na cały poranek

Na śniadanie była jajecznica z dwóch jaj na boczku.

Kiedyś słyszałem od Jakuba Mauricza, że właśnie takie śniadanie może dostarczyć organizmowi sporo energii po nocy.

Nie wiem, ile w tym nauki, a ile indywidualnych preferencji, ale u mnie taki posiłek sprawdza się całkiem dobrze.

Przy życiu z SM coraz bardziej zwracam uwagę na to, co jem.

Nie zawsze wychodzi idealnie, ale staram się wybierać produkty, po których czuję się lepiej.

Ćwiczenia weszły mi w nawyk

Najbardziej cieszy mnie jednak coś innego.

Gimnastyka.

Jeszcze jakiś czas temu ćwiczyłem głównie dlatego, że wiedziałem, że muszę.

Dzisiaj ćwiczę dlatego, że chcę.

To ogromna różnica.

Ćwiczenia zaczynają być częścią mojego dnia.

Takim samym nawykiem jak poranna kawa.

I widzę efekty.

Lepiej chodzę.

Lepiej funkcjonuję.

Mam więcej pewności podczas poruszania się.

Oczywiście po ćwiczeniach jestem zmęczony.

Nogi są słabsze.

Czasami przez kilka minut trudno mi utrzymać równowagę.

Ale wystarczy chwila odpoczynku na kanapie i wracam do normalnego funkcjonowania.

Spacer do cioci też jest rehabilitacją

Po gimnastyce tradycyjnie wybrałem się do cioci.

Kawa.

Rozmowa.

Tematy ważne i zupełnie nieważne.

Tak zwana „dupa Maryni”.

I właśnie takie zwykłe rozmowy też mają znaczenie.

Przy stwardnieniu rozsianym człowiek często skupia się wyłącznie na objawach SM.

A przecież głowa również potrzebuje odpoczynku.

Potrzebuje kontaktu z ludźmi.

Potrzebuje normalności.

Schabowy nie był idealny

Po powrocie ugotowałem dzieciakom ziemniaki.

Z niedzieli zostały schabowe, więc obiad praktycznie był gotowy.

Ja zjadłem samego schabowego.

Niby nie najlepiej, bo był w panierce.

A panierka to nie jest coś, co pasuje do mojego sposobu odżywiania.

Problem w tym, że była bardzo cienka i praktycznie nie dało się jej oddzielić od mięsa.

Czasami jednak trzeba znaleźć złoty środek między teorią a życiem.

Wieczór z kartami

Wieczorem młody zaczął się nudzić.

Postanowiliśmy więc zagrać w tysiąca dobieranego.

Taką zwykłą grę karcianą.

Lubię takie chwile.

Nie kosztują nic.

Nie wymagają wielkich przygotowań.

A dają możliwość spędzenia czasu razem.

I właśnie takie małe rzeczy budują wspomnienia.

Moja droga ze stwardnieniem rozsianym

Patrząc na dzisiejsze ćwiczenia i postępy, przypomniałem sobie, jak to wszystko się zaczęło.

Pierwsze objawy SM opisałem wiele lat temu:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

Później przyszła diagnoza stwardnienia rozsianego:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

A następnie leczenie i pierwsze zastrzyki:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

Z perspektywy czasu widzę, że największą rolę odegrała systematyczność.

Nie jeden dzień.

Nie jeden tydzień.

Ale miesiące i lata prób.

Co zrozumiałem?

Dziś zrozumiałem, że nawyki są potężniejsze niż motywacja.

Motywacja przychodzi i odchodzi.

Są dni dobre.

Są dni złe.

Ale kiedy coś staje się nawykiem, zaczynamy robić to automatycznie.

I właśnie dlatego cieszy mnie, że gimnastyka przestaje być obowiązkiem.

A zaczyna być po prostu częścią mojego życia.

Zakończenie

Nie był to wielki dzień.

Nie wydarzyło się nic spektakularnego.

Ale czasami właśnie takie zwykłe dni pokazują, że idziemy w dobrą stronę.

Krok po kroku.

Ćwiczenie po ćwiczeniu.

Dzień po dniu.

Pytanie do Czytelnika

Czy jest coś, co kiedyś robiłeś z przymusu, a dziś stało się dobrym nawykiem?




CTA

Jeżeli interesuje Cię życie z SM, rehabilitacja i moje codzienne doświadczenia, zostań na blogu i zajrzyj do kolejnych wpisów.

Wsparcie

Jeżeli chcesz wesprzeć moją rehabilitację i walkę o większą samodzielność:

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

Dziękuję za każdą pomoc.

Ważna informacja

Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym (SM). Nie jestem lekarzem i nie udzielam porad medycznych. Każdy organizm jest inny i może reagować inaczej.

Meta opis SEO

Ćwiczenia przy SM stały się moim nawykiem. Jak rehabilitacja, codzienne spacery i małe kroki pomagają mi lepiej funkcjonować ze stwardnieniem rozsianym.

Alternatywne tytuły

  1. Przy SM nawyki są ważniejsze niż motywacja

  2. Kiedy rehabilitacja staje się częścią życia

  3. Małe kroki, które pomagają mi walczyć z SM

  4. Ćwiczę już nie z przymusu, ale z przyzwyczajenia

  5. Zwykły dzień, który przypomniał mi o sile nawyków

Hashtagi

#SM
#stwardnienierozsiane
#rehabilitacjaSM
#życiezSM
#objawySM

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres