Nie pozwól, by życie przydarzało się Tobie. Jak odzyskuję wpływ na swoje życie mimo SM


📅 Data: 16.02.2016

Nie pozwól, by życie przydarzało się Tobie. Jak odzyskuję wpływ na swoje życie mimo SM

Podsumowanie

Przez lata wydawało mi się, że życie samo pisze scenariusz, a ja mogę tylko biernie patrzeć, co będzie dalej. Dziś coraz częściej myślę inaczej. Mimo stwardnienia rozsianego staram się sam decydować o tym, jak wygląda mój dzień i na czym skupiam swoją energię.




Kiedyś życie decydowało za mnie

Ostatnio często wraca do mnie pewna sentencja:

„Nie pozwól, by życie przydarzało się Tobie. To Ty przydarz się życiu.”

Przyznam szczerze, że bardzo mi się podoba.

Zwłaszcza gdy człowiek żyje z chorobą taką jak stwardnienie rozsiane. Łatwo wtedy wpaść w myślenie, że wszystko zależy od choroby, lekarzy, wyników badań czy przypadku.

A przecież nadal możemy podejmować własne decyzje.

Zwyczajny dzień też może być naszym wyborem

Dziś wstałem tradycyjnie około szóstej rano.

Najpierw kawa i śniadanie. Potem sprawdzenie poczty e-mail i jedna partia pasjansa.

Tak, przyznaję się — ta gra mnie wciągnęła.

Jest w niej coś z życia. Nigdy nie wiadomo, jaka karta pojawi się za chwilę. Czasami wszystko układa się idealnie, a czasami trzeba kombinować i szukać rozwiązania.

Na szczęście darmowa partia jest tylko jedna dziennie, bo pewnie próbowałbym pobijać własne rekordy bez końca.

Najmniej zdobyłem około 200 punktów, a najwięcej prawie 2000.

Trochę łamigłówka, trochę szczęście i trochę strategia.

Dokładnie jak życie.

Senność nie odpuszcza

Od pewnego czasu zauważam jednak coś, co trochę mnie niepokoi.

Przez praktycznie cały dzień byłem śpiący.

Co chwilę ziewałem.

Nie zasypiam jeszcze tam, gdzie usiądę, ale zmęczenie bywa naprawdę duże.

Czasami zastanawiam się, czy nie jest to związane z poziomem cukru, skutkami SM albo po prostu organizm daje mi sygnał, że potrzebuje więcej odpoczynku.

Na razie obserwuję sytuację.

Kolejne badania przede mną

W przyszłym tygodniu czeka mnie tomografia komputerowa jamy brzusznej z kontrastem.

Najpierw muszę zrobić badanie kreatyniny we krwi.

Oczywiście jestem ciekawy wyników.

Mam ogromną nadzieję, że wszystko będzie w porządku i że guz nadnercza nie powiększył się.

A może nawet okaże się, że sytuacja wygląda lepiej niż wcześniej.

Nie ma jednak sensu martwić się na zapas.

Najpierw badanie, później wyniki.

To ja chcę pisać scenariusz

Właśnie dlatego tak bardzo spodobała mi się ta sentencja.

Nie mam wpływu na wszystko.

Nie mam wpływu na pogodę.

Nie mam wpływu na wyniki badań.

Nie mam wpływu na to, że zachorowałem na stwardnienie rozsiane.

Ale mam wpływ na to, czy rano wstanę.

Czy zrobię coś pożytecznego.

Czy będę próbował ćwiczyć.

Czy będę szukał rozwiązań.

Czy będę walczył o lepsze jutro.

I właśnie tego chcę się trzymać.

Zakończenie

Życie nie zawsze daje nam dobre karty.

Ale nawet wtedy możemy zdecydować, jak je rozegramy.

I chyba właśnie na tym polega prawdziwa siła.

Pytanie do Czytelnika

Czy jest jakaś sentencja albo myśl, która pomaga Wam przechodzić przez trudniejsze chwile?





CTA

Jeśli interesuje Was życie z SM widziane oczami osoby chorej, zapraszam do przeczytania innych wpisów na moim blogu.

Wsparcie

Jeśli chcielibyście wesprzeć moją rehabilitację oraz usuwanie barier architektonicznych, możecie przekazać 1,5% podatku przez Fundację Avalon.

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

SMS o treści POMOC 3424 na numer 75165


Meta opis SEO:
Nie pozwalam, by życie decydowało za mnie. Codzienność ze stwardnieniem rozsianym, zmęczenie, badania i walka o lepsze jutro.

Hashtagi:
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #NiePoddawajSię #Motywacja








Już nie rozpisujemy się za bardzo bo jutro nie będę miał o czym pisać to oczywiście żart. 
Pisać zawsze mam o czym czasem z sensem czasem bez ale na dziś to już naprawdę koniec. Zapraszam Was na jutro do odwiedzenia mojego bloga. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres