Tak zaczyna się dziać coś dobrego. Nawet ze stwardnieniem rozsianym


Tak zaczyna się dziać coś dobrego. Nawet ze stwardnieniem rozsianym

09.11.2015

Podsumowanie

Czasami jedna decyzja potrafi zmienić więcej, niż się wydaje. Dla mnie takim momentem było wysłanie kilku CV i pierwsze rozmowy o pracę, mimo codziennych zmagań ze stwardnieniem rozsianym.





Dzień, który zaczął się inaczej

Coś zaczyna się dziać w moim życiu.

Rano, jak nigdy, zjechałem na zabiegi już o godzinie 8:00. Było to zaraz po śniadaniu. Niby zwykły poranek, ale miałem konkretny plan. Chciałem wyrobić się z ćwiczeniami przed rozmową kwalifikacyjną.

Dużą rolę odegrał tutaj mój szwagier Grzegorz. To właśnie on zmotywował mnie do działania. Pomógł mi przygotować nowe CV i wysłał kilka odpowiedzi na oferty pracy. Ja również sam odpowiedziałem na kilka ogłoszeń.

I pojawił się pierwszy sukces.

Rozmowa kwalifikacyjna i nowe możliwości

Od rana starałem się tak rozplanować ćwiczenia, żeby najtrudniejsze mieć za sobą przed rozmową telefoniczną o godzinie 9:30.

Rozmowa przebiegła całkiem dobrze. Po niej miało odbyć się wstępne szkolenie zaplanowane na godzinę 10:00. Ostatecznie jednak zostało przełożone, ponieważ pojawiły się jakieś problemy organizacyjne po stronie firmy.

Na moją prośbę szkolenie przesunięto na następny dzień, na godzinę 10:30.

To może nie był wielki krok dla świata, ale dla mnie był to sygnał, że coś zaczyna się ruszać.

Gimnastyka dała popalić

Po rozmowie zostały jeszcze ćwiczenia.

Nie ukrywam, dostałem trochę po plecach. Czasami rehabilitacja potrafi przypomnieć, że organizm nadal walczy ze swoimi ograniczeniami. Mimo wszystko udało się wszystko skończyć zgodnie z planem.

Po powrocie na oddział przyszedł czas na chwilę oddechu i obiad.

Chwila normalności

Reszta dnia minęła spokojniej.

Między posiłkami znalazł się czas na rozrywkę i kilka partii pokera. Takie momenty są potrzebne. Pozwalają choć na chwilę oderwać myśli od choroby, rehabilitacji i codziennych obowiązków.

Tabletka, która wygrała z filmem

Wieczorem poprosiłem o coś na sen.

Dostałem ćwiartkę tabletki. Przyznam szczerze, że aż się uśmiechnąłem. Pomyślałem wtedy, że to chyba jakiś żart.

Położyłem się do łóżka, włączyłem film i zacząłem oglądać.

I tyle pamiętam.

Film urwał mi się szybciej niż się zaczął.

Noc również miała swoje przygody po tej niepozornej ćwiartce tabletki, więc najwyraźniej jednak działała znacznie mocniej, niż przypuszczałem.

Na zakończenie

To nie był spektakularny dzień. Nie wydarzyło się nic, o czym pisałyby gazety.

Ale był to dzień, w którym zrobiłem kilka kroków do przodu.

Rozmowa o pracę. Nowe możliwości. Ćwiczenia. Motywacja od bliskich.

Czasami właśnie od takich małych rzeczy zaczynają się największe zmiany.

A Wy? Kiedy ostatnio mały krok okazał się początkiem czegoś większego?





#stwardnienierozsiane #SM #życiezSM #rehabilitacja #pracazdalna

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres