26.11.2015 Gdy organizm mówi „stop” – słabszy dzień z SM Dzień zaczął się całkiem dobrze
Wstęp
Witajcie moi Drodzy. 😊
Są takie dni, kiedy człowiek budzi się z planem, a życie w ciągu kilku godzin wywraca go do góry nogami. Dzisiejszy dzień był właśnie jednym z takich dni. Miałem swoje cele, miałem plan działania, ale organizm postanowił napisać własny scenariusz.
Gdy organizm mówi „stop” – słabszy dzień z SM
Dzień zaczął się całkiem dobrze
Rano wstałem całkiem nieźle.
Na śniadanie wypiłem małą czarną kawę i plan był prosty. Najpierw gimnastyka, później telefonowanie i umawianie spotkań.
Niestety, życie miało inne plany.
16 stopni w domu to trochę za mało
Szybko stwierdziłem, że przy temperaturze 16 stopni w domu ciężko będzie normalnie funkcjonować. Ręce zaczęły mi marznąć, więc postanowiłem zejść do pieca i rozpalić.
Już na schodach pojawił się problem.
Lewa noga znowu zaczęła mi się podwijać. Kilka razy stanąłem na boku stopy, a to jest sytuacja naprawdę niebezpieczna.
Osoby żyjące ze stwardnieniem rozsianym wiedzą, że czasami organizm potrafi zaskoczyć nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą.
Słabość i zawroty głowy
Przez większą część dnia czułem się po prostu słaby.
Pojawiły się zawroty głowy i ogólne rozbicie.
Trudno powiedzieć, co było przyczyną. Być może wpływ miała pogoda. Możliwe też, że organizm odczuwał skutki bardzo małej ilości jedzenia przez wcześniejsze półtorej doby.
Tak czy inaczej, nerwy zaczęły brać górę.
A kiedy psychika siada, trudno znaleźć motywację do działania.
Telefony musiały poczekać
W związku z tym nie miałem ochoty wykonywać telefonów i umawiać spotkań.
Jeszcze kilka dni temu pewnie miałbym z tego powodu wyrzuty sumienia.
Dzisiaj jednak wiem, że czasami trzeba zaakceptować swoje ograniczenia.
Są dni na działanie i są dni na regenerację.
Ratunek przyjechał w południe
Na szczęście około południa siostra dostarczyła mi mały zapas jedzenia.
Były owoce, warzywa i mięso.
Po zjedzeniu czegoś konkretnego poczułem się nieco lepiej.
Organizm najwyraźniej potrzebował paliwa.
Papki, których nie lubię... dopóki ich nie brakuje
Wieczorem miałem już przygotowane swoje słynne papki warzywne.
I tutaj pojawia się ciekawa sprawa.
Kiedy stoją przede mną na stole, często myślę sobie, że są okropne. Bez przypraw, bez wyrazistego smaku, zwykłe warzywa.
Ale kiedy ich nie ma...
To nagle bardzo za nimi tęsknię. 😄
Człowiek jest naprawdę dziwną istotą.
Zwykle dokładam też mięso, bo uważam, że tłuszcze są potrzebne moim mięśniom i pomagają mi utrzymać lepszą kondycję.
Wieczorny sukces
Mimo kiepskiego dnia udało się osiągnąć jedną ważną rzecz.
Wieczorem zrobiłem gimnastykę. 💪
Nie było łatwo.
Nie miałem na nią ochoty.
Nie miałem energii.
Ale zrobiłem ją.
I właśnie takie małe zwycięstwa często znaczą najwięcej.
Podsumowanie
Dzisiejszy dzień nie wyglądał tak, jak planowałem.
Nie było telefonów.
Nie było realizacji wszystkich celów.
Była za to słabsza noga, zawroty głowy i sporo frustracji.
Ale był też posiłek, pomoc siostry i wieczorna gimnastyka.
A skoro udało się zrobić chociaż jeden krok do przodu, to może ten dzień nie był całkowicie stracony.
Pytanie do Czytelnika
Czy Wam też zdarzają się dni, kiedy organizm całkowicie zmienia Wasze plany?
Meta opis SEO
Słabszy dzień ze stwardnieniem rozsianym. Problemy z nogą, zawroty głowy, brak energii i walka o wykonanie codziennych obowiązków.
Hashtagi
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #ObjawySM #CodziennośćZSM


Komentarze