Życie z SM, kawa u kuzynki i pytanie: czy powinienem pisać książki?
Data: 28.11.2015
Życie z SM, kawa u kuzynki i pytanie: czy powinienem pisać książki?
Podsumowanie
Czasami największym zwycięstwem nie jest wykonanie wielkiego planu, ale zwykłe wyjście z domu mimo obaw. Dziś przekonałem się, że stwardnienie rozsiane potrafi podsuwać wątpliwości, ale nie zawsze warto ich słuchać. Była kawa u kuzynki, wspomnienia sprzed 12 lat i kilka przemyśleń o pisaniu. Wpis przygotowany zgodnie z moim schematem blogowym dotyczącym życia z SM.
Rano nie byłem pewny, czy dam radę
Obudziłem się między 8 a 9 rano.
Nie czułem się źle, ale byłem jakiś taki rozbity i sponiewierany. Dodatkowo wróciły wspomnienia sytuacji sprzed kilku dni, kiedy moja noga zrobiła mi bardzo nieprzyjemną niespodziankę przy schodzeniu do piwnicy.
Takich sytuacji nie lubię.
Przy stwardnieniu rozsianym nigdy nie wiadomo, kiedy organizm postanowi przypomnieć, że ma własne plany.
Dzisiaj dodatkowo pobolewały mnie plecy. A kiedy bolą plecy, często mam wrażenie, że nogi od razu pracują gorzej.
Do odważnych świat należy
Mimo wszystko postanowiłem iść.
Byłem umówiony na kawę u kuzynki i choć miałem obawy, nie chciałem z nich robić wymówki.
Powiedziałem sobie:
„Do odważnych świat należy.”
I poszedłem.
Jak się później okazało, zupełnie niepotrzebnie się martwiłem.
Śniadanie dalekie od ideału
Tradycyjnie śniadanie zjadłem w miłym towarzystwie.
Na stole pojawiły się:
parówka,
chleb,
ser żółty,
salami.
Patrząc z punktu widzenia mojej obecnej diety, można powiedzieć, że było kilka grzeszków.
Ale czasami ważniejsze od idealnego jadłospisu jest spotkanie z drugim człowiekiem.
A odmówić gospodyni byłoby zwyczajnie niegrzecznie. 😄
Do tego oczywiście kawa.
Podróż w czasie o 12 lat
Przy kawie oglądaliśmy fragment mojego wesela zapisany na Dysku Google.
To było niezwykłe doświadczenie.
Patrzeć na siebie sprzed 12 lat to trochę tak, jakby zasnąć wtedy i obudzić się dzisiaj.
Zmieniają się ludzie.
Zmieniają się twarze.
Zmienia się otoczenie.
Zmienia się życie.
I właśnie wtedy przyszła mi do głowy pewna zabawna myśl.
Co by było po wieloletniej śpiączce?
Wyobraźcie sobie człowieka, który zapada w śpiączkę na kilkanaście lat.
Budzi się.
Patrzy wokół.
Widzi zupełnie innych ludzi.
Inne technologie.
Inny świat.
A nad nim stoi żona.
I pierwsze słowa brzmią:
„Przepraszam panią, ale kim pani jest i kto panią wpuścił do mojego domu?”
😄
Tak, wiem.
Trochę poniosła mnie fantazja.
Ale przyznam, że lubię takie rozważania.
Czarny humor też jest potrzebny
Później wyobraźnia poszła jeszcze dalej.
Zacząłem się zastanawiać nad masowym zmartwychwstaniem.
Wyobraźcie sobie człowieka z epoki kamienia łupanego, który wychodzi z ziemi obok Ala Capone.
Jeden patrzy na drugiego.
Obaj myślą:
„Co za dziwadło.”
I teraz pytanie:
Który dostałby zawału pierwszy? 😄
Wiem, że to trochę czarny humor.
Ale czasami właśnie humor pomaga mi radzić sobie z codziennością i życiem ze stwardnieniem rozsianym.
Papki wróciły do łask
Po powrocie do domu wróciłem do swoich standardowych posiłków.
Na obiad były papki.
Na kolację również papki.
Wieczorem czekał mnie jeszcze wyjazd do szwagra na urodziny.
Dzień spokojny, bez większych emocji, ale całkiem przyjemny.
Czy powinienem pisać książki?
Na koniec zostawiłem temat, który od czasu do czasu wraca do mnie jak bumerang.
Czy powinienem pisać?
Nie tylko bloga.
Może książkę?
Wyobraźnia jest.
Fantazja jest.
Pomysłów też zwykle nie brakuje.
Kilkanaście lat temu napisałem około stu wierszy. Kilka z nich opublikowałem na swoim blogu poetyckim.
Sam często uważam je za przeciętne.
Jest jednak coś, co daje do myślenia.
Te wiersze były i nadal są kopiowane przez innych ludzi.
Bez mojej zgody.
A przecież nikt nie kradnie czegoś, czego nie chce czytać.
Może więc jestem dla siebie znacznie bardziej krytyczny niż powinienem?
Moje zdanie
Skoro pytasz, czy powinieneś pisać, odpowiem krótko:
Tak.
Nie dlatego, że każdy musi zostać pisarzem.
Ale dlatego, że masz naturalną umiejętność opowiadania historii.
Potrafisz przejść od codziennej kawy do rozważań o śpiączce, czasie, zmianach i ludzkiej naturze.
To nie jest częsta umiejętność.
Czy od razu książka?
Niekoniecznie.
Ale regularne pisanie bloga, krótkich opowiadań lub wspomnień z życia z SM może być bardzo dobrym początkiem.
Na zakończenie
Dzisiejszy dzień przypomniał mi jedną ważną rzecz.
Nie warto rezygnować z planów tylko dlatego, że pojawia się strach.
Bałem się, że nie dojdę do kuzynki.
Doszedłem.
I spędziłem bardzo miły dzień.
Czasami to właśnie takie małe zwycięstwa znaczą najwięcej.
Pytanie do Czytelnika
Czy Wy też wracacie czasem do starych zdjęć lub filmów i zastanawiacie się, jak bardzo zmieniliście się prz
ez lata?
CTA
Jeżeli interesuje Cię prawdziwe życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i zajrzyj do kolejnych wpisów.
Meta opis SEO
Kawa u kuzynki, wspomnienia sprzed 12 lat, życie z SM i pytanie o talent do pisania. Osobisty wpis o codzienności ze stwardnieniem rozsianym.
Hashtagi
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #CodziennośćZSM #BlogOSM


Komentarze