Pierwszy dzień po powrocie. Kiedy małe sukcesy dają ogromną radość przy SM
Pierwszy dzień po powrocie. Kiedy małe sukcesy dają ogromną radość przy SM
14.11.2015
Podsumowanie
Jeszcze dzień wcześniej ledwo podnosiłem się z łóżka przez przeziębienie i osłabienie. Dzisiaj obudziłem się z zupełnie inną energią. Przy stwardnieniu rozsianym takie dni przypominają mi, że warto walczyć, bo czasami poprawa przychodzi wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy.
Antybiotyk zadziałał szybciej niż się spodziewałem
Rano wstałem praktycznie jak nowo narodzony.
To był pierwszy sygnał, że antybiotyk zaczął działać.
Oczywiście jedna dawka nie wystarczy, więc zgodnie z zaleceniami przyjąłem kolejną.
Po poprzednim dniu, kiedy przeziębienie rozłożyło mnie niemal na łopatki, różnica była ogromna.
W końcu poczułem, że wracają siły.
Powrót do mojej rewolucji żywieniowej
Od dzisiaj wracam również do swoich zmian żywieniowych.
Znów pojawiają się papki, które od pewnego czasu testuję na sobie.
Nie twierdzę, że jest to rozwiązanie dla każdego.
Piszę wyłącznie o własnych doświadczeniach.
Jednak zauważyłem, że kiedy bardziej pilnuję tego, co jem, organizm często odwdzięcza się lepszym samopoczuciem.
Kawa, która okazała się większym sukcesem niż kawa
Koło południa usiadłem przy komputerze.
Po chwili stwierdziłem jednak, że trzeba zrobić coś ciekawszego.
Postanowiłem odwiedzić ciocię.
Dla bezpieczeństwa zabrałem jedną kulę.
Tak na wszelki wypadek.
I wiecie co?
Okazało się, że praktycznie nie była potrzebna.
To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek sam zaczyna zauważać postępy.
Nie rehabilitant.
Nie lekarz.
Nie rodzina.
Ja sam.
Najlepsze były miny domowników
Po drodze odwiedziłem jeszcze sąsiada.
Umówiliśmy się na kawę następnego dnia.
Potem dotarłem do cioci.
I właśnie tam wydarzyło się coś, co dało mi ogromną satysfakcję.
Miny domowników.
Ich zaskoczenie.
Ich zdziwienie.
To było bezcenne.
Nie da się tego dobrze opisać słowami.
Na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech.
Co więcej, nawet schody nie sprawiły mi większego problemu.
Jeszcze jakiś czas temu nie byłoby to takie oczywiste.
Każdy krok przypomina mi, jak daleką drogę przeszedłem
Pamiętam swoje pierwsze objawy SM:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html
Pamiętam moment diagnozy:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html
Pamiętam także pierwsze leczenie:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html
Gdybym wtedy usłyszał, że po latach będę cieszył się z wyjścia na kawę bez kuli, prawdopodobnie nie uwierzyłbym.
A jednak życie potrafi zaskakiwać.
Nawet piwnica może dać powód do radości
Po powrocie postanowiłem zejść do piwnicy rozpalić w centralnym.
Brzmi zwyczajnie.
Ale dzień wcześniej sprawiło mi to sporo trudności.
Tym razem było zupełnie inaczej.
Poszło zdecydowanie łatwiej.
Takie rzeczy mogą wydawać się drobiazgami.
Dla osoby żyjącej ze stwardnieniem rozsianym są jednak bardzo konkretnymi sygnałami.
Sygnałami, że organizm nadal potrafi się adaptować i walczyć.
Mam nowy cel
Człowiek potrzebuje planów.
Potrzebuje marzeń.
Potrzebuje czegoś, co ciągnie go do przodu.
Dlatego podjąłem nowe postanowienie.
Chcę nauczyć się tańczyć kizombę.
Najlepiej jeszcze przed nadejściem wiosny.
Podoba mi się ten taniec.
Jest spokojny.
Jest elegancki.
Jest pełen emocji.
I przede wszystkim wymaga pracy nad ruchem oraz równowagą.
A tego nigdy za wiele.
Najpierw jednak praca
Nie ukrywam jednak, że obecnie mam ważniejszy cel.
Praca.
Po rehabilitacji czuję większą motywację niż od dawna.
Chcę wrócić do aktywności zawodowej.
Chcę działać.
Chcę mieć kolejne powody do wychodzenia z domu i stawiania sobie nowych wyzwań.
Kizomba poczeka jeszcze chwilę.
Najpierw trzeba uporządkować sprawy zawodowe.
Na zakończenie
Ten dzień przypomniał mi coś bardzo ważnego.
Nie zawsze dostrzegamy własne postępy od razu.
Czasami widzimy je dopiero wtedy, gdy okazuje się, że kula staje się zbędna.
Że schody przestają być problemem.
Że zwykła kawa u cioci zamienia się w małe święto.
I właśnie takie dni pokazują mi, że rehabilitacja naprawdę miała sens.
A Ty?
Czy miałeś kiedyś moment, w którym nagle zauważyłeś, że potrafisz zrobić coś, co wcześniej sprawiało Ci trudność?
Jeśli chcesz śledzić moje życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i przeczytaj kolejne wpisy.


Komentarze