1.11.15 Chodzę bez kul i bez balkonika. Czy naprawdę odzyskuję sprawność przy SM?
01
Chodzę bez kul i bez balkonika. Czy naprawdę odzyskuję sprawność przy SM?
Podsumowanie
Jeszcze niedawno nie wyobrażałem sobie poruszania bez balkonika. Dzisiaj chodzik został w szpitalu, kule zostały u mamy, a ja chodzę po domu samodzielnie i nie muszę podpierać się ścianami.
Nie wiem jeszcze, co dokładnie dzieje się z moim organizmem. Wiem jednak jedno – dawno nie byłem tak szczęśliwy i tak pełen nadziei.
Pierwszy dzień nowego miesiąca i kolejne zaskoczenie
Siemka! 🙂
Dzisiaj pierwszy dzień kolejnego miesiąca.
I powiem Wam szczerze.
Nadal sam siebie zaskakuję.
Jeszcze kilka tygodni temu balkonik był moim codziennym towarzyszem.
Później pojawiły się kule.
A dzisiaj?
Balkonik został w szpitalu.
Kule zostały u mamy.
A ja chodzę po domu bez jednego i drugiego.
Co więcej.
Nie podpieram się ścianami.
Nie szukam punktów podparcia.
Po prostu chodzę.
Dla wielu osób może to nie brzmieć jak wielki sukces.
Dla mnie to ogromna zmiana.
Jeśli to nie rehabilitacja, to co?
Podczas ostatniej wizyty powiedziałem lekarzowi, że czuję poprawę.
Że lepiej chodzę.
Że jestem sprawniejszy.
Że coś wyraźnie się zmienia.
Jego odpowiedź trochę mnie zaskoczyła.
Powiedział, że jest jeszcze za wcześnie, aby uznać to za efekt rehabilitacji.
I tutaj pojawiło się pytanie, które chodzi za mną od kilku dni.
Jeśli to nie rehabilitacja...
To co?
Nie znam odpowiedzi.
Może organizm zaczął się regenerować.
Może kilka różnych rzeczy zadziałało jednocześnie.
Może rehabilitacja jednak ma większy wpływ, niż obecnie się wydaje.
Nie wiem.
Ale wiem, że zmiany są realne.
Codziennie je czuję.
Patrzę wstecz i widzę ogromną drogę
Czasami wracam myślami do początku.
Do momentu, kiedy pojawiły się pierwsze objawy:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html
Wtedy nie miałem pojęcia, jak bardzo zmieni się moje życie.
Później przyszła diagnoza:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html
A jeszcze później pierwsze leczenie i pierwsze zastrzyki:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html
Były też momenty, kiedy organizm reagował w sposób trudny do przewidzenia:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/23-03-2012.html
Dlatego dzisiaj staram się nie wyciągać pochopnych wniosków.
Ale trudno nie cieszyć się z tego, co widzę każdego dnia.
Dieta nadal mnie zaskakuje
Wczoraj na kolację jadłem już praktycznie same papki.
Dzisiaj śniadanie wyglądało podobnie.
Do tego dorzuciłem tłustego duszonego łososia.
I wiecie co?
Coraz bardziej przekonuję się, że jedzenie bez przypraw wcale nie musi być nudne.
Wręcz przeciwnie.
Zaczynam odkrywać naturalne smaki produktów, których wcześniej często nie zauważałem.
To kolejne małe zaskoczenie ostatnich tygodni.
Czuję radość, jakiej dawno nie było
Nie będę udawał twardziela.
Jestem szczęśliwy.
Naprawdę szczęśliwy.
Takiego nastawienia nie miałem od bardzo dawna.
Mam wrażenie, że wraca coś więcej niż tylko sprawność.
Wraca wiara.
Wraca pewność siebie.
Wraca poczucie, że mogę jeszcze wiele osiągnąć.
I właśnie to daje mi największą energię.
Po rehabilitacji chcę wrócić między ludzi
Od kilku dni coraz częściej myślę o przyszłości.
Nie o chorobie.
Nie o ograniczeniach.
Tylko o przyszłości.
Po zakończeniu rehabilitacji chcę zacząć szukać pracy.
Chcę wyjść do ludzi.
Chcę być bardziej aktywny.
I co najważniejsze.
Po raz pierwszy od dawna czuję, że naprawdę dam radę.
To uczucie trudno opisać.
Ale jest bardzo silne.
Nadzieja też jest częścią leczenia
Przez lata próbowałem różnych rzeczy.
Były lepsze i gorsze decyzje.
Były eksperymenty, jak choćby moja próba z pyłkiem pszczelim:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/07/pylek-pszczeli.html
Nie wszystko przynosiło efekty.
Ale nauczyłem się jednej rzeczy.
Nigdy nie można odbierać sobie nadziei.
Bo czasami właśnie ona pozwala zrobić kolejny krok.
A później jeszcze jeden.
I jeszcze jeden.
Zakończenie
Nie wiem, co przyniosą kolejne tygodnie.
Nie wiem, jak daleko uda mi się dojść.
Ale wiem jedno.
Dzisiaj jestem w miejscu, o którym jeszcze niedawno mogłem tylko marzyć.
I zamierzam zrobić wszystko, żeby ten kierunek utrzymać.
Pytanie do czytelnika
Czy mieliście kiedyś moment, kiedy nagle poczuliście, że życie zaczyna skręcać w dobrą stronę?
CTA
Jeżeli chcesz śledzić moją drogę ze stwardnieniem rozsianym i obserwować kolejne etapy rehabilitacji, zostań na blogu i zaglądaj regularnie.
Wsparcie
Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165
Meta opis SEO:
Chodzę bez kul i bez balkonika. Opisuję kolejne zmiany po rehabilitacji i życie ze stwardnieniem rozsianym pełne nadziei.
5 alternatywnych tytułów:
Chodzik został w szpitalu. Dzisiaj chodzę sam
Czy naprawdę odzyskuję sprawność przy SM?
Bez kul, bez balkonika i z nową nadzieją
Najbardziej optymistyczny dzień od wielu miesięcy
Po raz pierwszy od dawna jestem pewien, że dam radę
Hashtagi:
#StwardnienieRozsiane
#SM
#ŻycieZSM
#Rehabilitacja
#NiePoddawajSię


Komentarze