Sobota na przepustce z SM. Mały sukces, który dał mi dużo radości

Sobota na przepustce z SM. Mały sukces, który dał mi dużo radości

Data: 7.11.2015 

Podsumowanie

Życie ze stwardnieniem rozsianym często składa się z małych kroków, które dla innych mogą wydawać się nieistotne. Dla mnie dzisiejsza sobota na przepustce pokazała, że nawet przy zmęczeniu i bólu pleców można znaleźć powód do zadowolenia.


Nie wszystko poszło zgodnie z planem

Pobudka była o 6:15. Ogarnąłem się, zjadłem śniadanie i ruszyłem na zabiegi. Niestety nie wszystkie się odbyły. Z siedmiu zaplanowanych zostały tylko cztery.

Wypadł masaż wibracyjny, masaż ręczny i gimnastyka z fizjoterapeutką. Trudno się dziwić – sobota, a ludzie też chcą mieć wolne po całym tygodniu pracy.

Obiad, którego nie było

Po powrocie do domu miały czekać na mnie obiecane papki. Niestety rzeczywistość okazała się inna.

Było wielkie „echooo”.

Trzeba było sobie poradzić samemu. Ugotowałem torebkę ryżu i dołożyłem trzy mandarynki. Nie był to wymarzony obiad, ale głód został pokonany.

Szukanie pracy mimo zmęczenia

Po jedzeniu usiadłem do komputera. Poprawiałem swoje CV i przeglądałem oferty pracy.

Osoby z SM często wiedzą, że nawet zwykłe siedzenie przy komputerze potrafi zmęczyć bardziej niż kiedyś. Mimo to udało mi się zrobić coś pożytecznego i kolejny raz wysłać sygnał samemu sobie, że nie odpuszczam.

Plecy bolały, ale pojawił się sukces

O 17:00 zjadłem kolację. Kawałek gorącej kiełbasy wystarczył, żeby trochę odzyskać siły.

Plecy bolały jak cholera, więc położyłem się odpocząć. Wydawało się, że dzień będzie już powoli dobiegał końca.

I wtedy postanowiłem zaryzykować.

Młodzi poszli na trening, a ja zdecydowałem się zejść do piwnicy. Temperatura około 14 stopni. Przy SM różne warunki mogą wpływać na samopoczucie, dlatego nie wiedziałem, jak organizm zareaguje.

Zszedłem.

Potem wróciłem.

A później zrobiłem to jeszcze raz.

Bez większych problemów.

Małe rzeczy mają znaczenie

Dla zdrowej osoby zejście do piwnicy dwa razy może być czymś zupełnie zwyczajnym.

Dla osoby żyjącej ze stwardnieniem rozsianym czasem właśnie takie drobiazgi są największymi zwycięstwami. Nie chodzi o bicie rekordów. Chodzi o to, żeby zrobić coś, czego wcześniej człowiek się obawiał.

Dzisiaj mi się udało.

SUKCES!!!! 🎉

Pytanie do czytelnika

Jakie małe zwycięstwo udało Ci się osiągnąć w ostatnich dniach mimo choroby lub trudności? 💙





Meta opis SEO:
Sobota na przepustce ze stwardnieniem rozsianym. Niepełne zabiegi, szukanie pracy, ból pleców i mały sukces, który dał dużo radości. #SM #StwardnienieRozsiane

Hashtagi:
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #NiePoddawajSię #MałeSukcesy

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres