MNowa praca, nowe wyzwania i odrobina strachu. Życie z SM nie zwalnia

Nowa praca, nowe wyzwania i odrobina strachu. Życie z SM nie zwalnia

18.11.2015

Podsumowanie

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem nowych wyzwań. Było szkolenie związane z pracą, była gimnastyka i było też sporo myśli o przyszłości. Nie ukrywam, że pojawił się lekki stres. Jednocześnie czuję, że po długim czasie wraca coś bardzo ważnego – wiara, że mogę działać i normalnie funkcjonować.




Film, który dał mi do myślenia

Dzisiaj obejrzałem materiał opublikowany przez Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego Oddział Dolnośląski.

Przypomniała mi się historia, którą wiele lat temu opowiedziała mi pewna kobieta z okolic Kępna.

Mówiła o dziewczynie chorej na stwardnienie rozsiane, u której wykonano zabieg związany z naczyniami krwionośnymi i po którym podobno nastąpiła poprawa.

Szczerze?

Wtedy podchodziłem do tego bardzo sceptycznie.

Przez lata wokół SM pojawiało się wiele różnych teorii i metod.

Dzisiaj nadal staram się patrzeć na takie historie z rozsądkiem.

Jednocześnie lubię poznawać doświadczenia innych chorych, bo każdy przypadek SM jest inny.

Długi poranek

Obudziłem się już o szóstej rano.

To jednak nie oznacza, że od razu wyskoczyłem z łóżka.

Ostatecznie wstałem dopiero około dziewiątej.

Nie ukrywam, że czasami organizm nadal potrzebuje więcej odpoczynku.

Na śniadanie wpadły leki i kawa.

Nie było wielkiej uczty, ale wystarczyło, żeby zacząć dzień.

Trening musi być

Nie zapomniałem również o gimnastyce.

Powtórzyłem wszystkie ćwiczenia, które pamiętałem z Grębanina.

Dołożyłem do tego ćwiczenia pokazane przez fizjoterapeutkę podczas ostatniej wizyty w domu.

Całość zajęła mi około godziny.

To kolejny dowód na to, że rehabilitacja nie kończy się wraz z opuszczeniem oddziału.

Prawdziwa praca zaczyna się później.

W domu.

Bez terapeutów stojących obok.

Bez przypominania.

Tylko ja i moja systematyczność.

Szkolenie i nowy rozdział

O godzinie dziesiątej rozpoczęło się szkolenie związane z pracą.

Nie ukrywam, że ogromny udział w znalezieniu tego zajęcia miał Grzesiu D.

I jestem mu za to bardzo wdzięczny.

Od jutra zamierzam już na poważnie zabrać się za zarabianie pieniędzy.

Na początku pewnie będzie trudno.

Na początku zawsze jest trudno.

Ale jestem nastawiony pozytywnie.

12 tysięcy numerów brzmi poważnie

Przede mną jedna z dzielnic Wrocławia.

Około 12 tysięcy numerów telefonów.

Brzmi poważnie.

I nie będę udawał bohatera.

Mam małego stracha.

Chyba każdy miałby w takiej sytuacji.

Ale z drugiej strony wiem, że mam już pewne doświadczenie w kontaktach z ludźmi.

Pracowałem z klientami.

Rozmawiałem przez telefon.

Prowadziłem sprzedaż.

Nie zaczynam od zera.

Muszę być sobą

Podczas szkolenia usłyszałem coś, co bardzo mi się spodobało.

Mam mówić naturalnie.

Jak człowiek do człowieka.

Nie recytować.

Nie udawać robota.

Po prostu rozmawiać.

I myślę, że właśnie to jest najlepsza droga.

Bo ludzie bardzo szybko wyczuwają sztuczność.

Największe wyzwanie

Najtrudniejsze będzie chyba nauczenie się jednej rzeczy.

Nie przejmować się odmową.

Nie przejmować się rozłączeniem.

Nie przejmować się tym, że ktoś będzie miał gorszy dzień.

To nie jest łatwe.

Ale wiem, że bez tego nie da się pracować z ludźmi.

Jeżeli jedna nieprzyjemna rozmowa ma zepsuć cały dzień, to człowiek długo nie wytrzyma.

Dlatego zamierzam traktować każdą rozmowę jako nowy początek.

Nową szansę.

Nową osobę.

Na zakończenie

Dzisiaj nie wydarzyło się nic spektakularnego.

A jednak mam wrażenie, że był to ważny dzień.

Bo po raz pierwszy od dawna bardziej myślałem o pracy niż o chorobie.

Bardziej o planach niż o ograniczeniach.

Bardziej o przyszłości niż o tym, co było.

I chyba właśnie tego najbardziej mi brakowało.

A Ty?

Czy pamiętasz swój pierwszy dzień w nowej pracy albo pierwsze większe wyzwanie, którego trochę się obawiałeś?

Jeśli chcesz śledzić moje życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i przeczytaj kolejne wpisy.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres