27.10.15 Rehabilitacja przy SM daje w kość, ale chodzę lepiej niż kilka tygodni temu

10.06

Rehabilitacja przy SM daje w kość, ale chodzę lepiej niż kilka tygodni temu

Podsumowanie

Dzisiaj obudziłem się w słabszej formie, ale jednocześnie zauważyłem coś, co bardzo mnie ucieszyło. Mimo zmęczenia mam wrażenie, że chodzę lepiej i moje nogi są silniejsze niż jeszcze niedawno.

Rehabilitacja przy stwardnieniu rozsianym nie jest łatwa. Organizm dostaje wycisk każdego dnia, ale zaczynam dostrzegać pierwsze oznaki poprawy.






Zasnąłem jak niemowlę

Wczoraj wydarzyło się coś, czego dawno nie pamiętam.

Po prostu zasnąłem.

Bez przewracania się z boku na bok.

Bez wielogodzinnego patrzenia w sufit.

Film urwał mi się praktycznie natychmiast.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio spałem tak dobrze.

Najwidoczniej rehabilitacja skutecznie wyciąga ze mnie resztki energii.

Nie ukrywam jednak, że taki sen był mi bardzo potrzebny.

Słabsza forma, ale mocniejsze nogi

Rano nie czułem się idealnie.

Byłem zmęczony.

Organizm dawał znać, że poprzedni dzień nie był spacerkiem po parku.

Jednocześnie zauważyłem coś bardzo ciekawego.

Mimo gorszego samopoczucia chodziło mi się lepiej.

Miałem wrażenie, że nogi są silniejsze.

Kroki były pewniejsze.

Nie było takiego uczucia bezsilności jak wcześniej.

I właśnie takie momenty sprawiają, że człowiek zaczyna wierzyć w sens całej tej pracy.

Bo nawet jeśli ciało boli, to gdzieś pod tym bólem może kryć się poprawa.

Wizyta lekarska i rehabilitacja bez zmian

Po śniadaniu czekałem na wizytę.

Później dowiedziałem się, że na razie rehabilitacja będzie przebiegała według dotychczasowego planu.

Nie było większych zmian.

I może to dobrze.

Dopiero zaczynam przyzwyczajać się do obecnego tempa.

A uwierzcie mi, jest co robić.

Kiedy przypominam sobie początki choroby:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

to nawet nie przypuszczałem, że kiedyś będę walczył o każdy krok właśnie w taki sposób.

Siedem flaszek i nocne przygody sąsiadów

W międzyczasie dowiedziałem się również o wydarzeniach z poprzedniego wieczoru.

Jak się okazało, część panów całkiem dobrze się bawiła.

Podobno we trzech wypili siedem butelek wódki.

Nie wiem dokładnie, o której rozpoczęli imprezę.

Wiem natomiast, że jeden z uczestników już podczas kolacji miał bardzo chwiejny krok.

A później jeden z bohaterów tej historii spędził sporą część nocy na rozmowach z... toaletą.

Powiem szczerze.

Patrząc na to wszystko, jeszcze bardziej doceniłem swój spokojny sen.

Doszło nowe ćwiczenie

Po zabiegach pojawiła się nowość.

Ćwiczenie stawów skokowych.

Urządzenie było bardzo proste.

Wyglądało jak przecięty na pół klocek.

Stopy przypięte do płaskiej powierzchni.

A następnie ruch w przód i w tył.

Niby nic wielkiego.

Ale osoby po rehabilitacji dobrze wiedzą, że często właśnie najprostsze ćwiczenia okazują się najbardziej potrzebne.

Poza tym nadal wykonywałem dotychczasowe ćwiczenia.

Rower.

Ćwiczenia nóg.

Naukę chodzenia.

I pozostałe zabiegi.

Organizm dostaje wycisk

Nie będę udawał bohatera.

Jestem zmęczony.

Naprawdę zmęczony.

Pod koniec dnia organizm wyraźnie daje znać, że pracuje na pełnych obrotach.

Ale co ciekawe, to zmęczenie jest inne niż wcześniej.

Trudno to dokładnie opisać.

Mam wrażenie, że ciało jest bardziej zmęczone, ale jednocześnie sprawniejsze.

Jakby ktoś rozruszał mechanizm, który przez długi czas działał na pół gwizdka.

Podobne uczucie pamiętam z okresu leczenia Copaxone:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

oraz późniejszych reakcji organizmu na terapię:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/23-03-2012.html

Wtedy również pojawiały się momenty, kiedy trudno było ocenić, czy jest gorzej, czy właśnie zaczyna być lepiej.

Kolacja bez fajerwerków

Wieczorem nie było kulinarnego szaleństwa.

Na kolację dostałem:

  • herbatę,

  • cztery kromki chleba razowego,

  • kostkę masła,

  • kilka plastrów wędliny.

Szału nie było.

Ale przyznam, że po całym dniu ćwiczeń człowiek i tak bardziej myśli o łóżku niż o wyszukanym menu.

Chyba naprawdę zaczynam funkcjonować lepiej

Najważniejsza obserwacja z dzisiejszego dnia jest jednak zupełnie inna.

Pomimo zmęczenia.

Pomimo bólu mięśni.

Pomimo intensywnej rehabilitacji.

Mam wrażenie, że funkcjonuję trochę lepiej.

Nie są to ogromne zmiany.

Nie są spektakularne.

Ale są zauważalne.

A właśnie takich zmian szukam.

Bo życie z SM nauczyło mnie, że wielkie efekty bardzo często zaczynają się od małych kroków.

Zakończenie

Dzisiaj organizm dostał kolejny trening.

Było zmęczenie.

Był wysiłek.

Był ból.

Ale była też nadzieja.

A czasami właśnie ona jest najlepszym paliwem do dalszej walki.

Pytanie do czytelnika

Czy zdarzyło Wam się czuć większe zmęczenie, a jednocześnie zauważyć poprawę sprawności?

CTA

Jeżeli chcesz śledzić moją rehabilitację i codzienną walkę ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i zaglądaj do kolejnych wpisów.

Wsparcie

Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165





Meta opis SEO:

Rehabilitacja przy SM daje wycisk, ale pojawiają się pierwsze oznaki poprawy. Opisuję kolejny dzień walki o sprawność.

5 alternatywnych tytułów:

  1. Jestem zmęczony, ale chodzę lepiej. Kolejny dzień rehabilitacji przy SM

  2. Rehabilitacja boli, ale daje nadzieję

  3. Mocniejsze nogi mimo zmęczenia. Moje życie z SM

  4. Każdy dzień rehabilitacji przybliża mnie do celu

  5. Pierwsze efekty rehabilitacji? Zaczynam dostrzegać zmiany

Hashtagi:

#StwardnienieRozsiane
#SM
#Rehabilitacja
#ŻycieZSM
#ZmęczeniePrzySM

W następnym wpisie…

Zmęczenie przy SM to temat, który ma wiele twarzy.

U mnie zaczęło się też łączyć z czymś, o czym długo nie mówiłem głośno.

Jelita. Wypróżnianie. Samopoczucie.

I pytanie, czy problemy z wypróżnianiem mogły wpływać u mnie na zmęczenie, humor i codzienne funkcjonowanie przy stwardnieniu rozsianym.

To będzie bardzo osobisty wpis.

Bez porad medycznych. Bez udawania.

Tylko moje doświadczenie z życia z SM.

Zostań na blogu — ciąg dalszy już w kolejnym wpisie.

Ważna informacja

Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym (SM).

Nie jestem lekarzem. Nie stawiam diagnoz i nie daję porad medycznych.

To, co działa u mnie, nie musi działać u innych. Każdy podejmuje decyzje na własną odpowiedzialność.

Jeśli masz problemy zdrowotne albo wątpliwości — skonsultuj się z lekarzem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres