Gorszy dzień przy SM, ale wstałem bez pomocy. Takie małe zwycięstwa mają znaczenie

02.06.

Gorszy dzień przy SM, ale wstałem bez pomocy. Takie małe zwycięstwa mają znaczenie






Podsumowanie

Nie każdy dzień przynosi spektakularną poprawę. Dzisiaj kondycja była nieco gorsza niż ostatnio, ale mimo to udało mi się zrobić coś, co jeszcze jakiś czas temu nie było takie oczywiste.

Wstałem z łóżka bez pomocy drzwi czy futryny. Dla wielu osób to zwykła czynność. Dla osoby żyjącej ze stwardnieniem rozsianym takie momenty potrafią mieć ogromne znaczenie.

Kiedy dzień zaczyna się trudniej

Są dni, kiedy budzę się i od razu czuję, że organizm współpracuje trochę lepiej.

Są też takie dni jak dzisiaj.

Od samego rana miałem wrażenie, że kondycja jest nieco słabsza niż w ostatnich dniach. Nie była to jakaś ogromna różnica, ale wystarczająca, żeby ją zauważyć.

Najtrudniejsze okazało się rozruszanie organizmu po nocy.

To właśnie poranki często pokazują mi, z jakim dniem będę miał do czynienia.

Przy stwardnieniu rozsianym nigdy nie mam stuprocentowej pewności, jak będę się czuł po przebudzeniu.

Wstałem bez pomocy drzwi i futryny

Mimo słabszej kondycji wydarzyło się coś pozytywnego.

Udało mi się wstać z łóżka bez podpierania się drzwiami czy futryną.

Dla zdrowej osoby może to brzmieć jak drobnostka.

Dla mnie jest to kolejny sygnał, że organizm nadal walczy.

Kilka dni temu pisałem o pierwszych objawach poprawy i o tym, że zacząłem odczuwać większą aktywność lewej strony ciała. Takie zmiany nie pojawiają się nagle i nie oznaczają końca problemów.

Ale pokazują, że warto obserwować nawet najmniejsze postępy.

Kiedy przypominam sobie początki choroby opisane tutaj:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

to widzę, jak długa była ta droga.

Chodzenie było dzisiaj trudniejsze

Niestety nie wszystko wyglądało tak dobrze.

Podczas chodzenia odczuwałem większą trudność niż w poprzednich dniach.

To właśnie jedna z rzeczy, które najbardziej potrafią zaskoczyć przy SM.

Jednego dnia organizm daje nadzieję.

Drugiego przypomina, że choroba nadal jest obecna.

Przez lata nauczyłem się jednak, że nie warto oceniać wszystkiego po jednym dniu.

Bywało już wiele razy, że gorszy dzień był tylko chwilowym spadkiem formy.

Pamiętam również okres po diagnozie stwardnienia rozsianego:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

Wtedy wiele rzeczy wydawało się znacznie trudniejszych niż obecnie.

Jedzenie było bardzo proste

Dzisiaj nie miałem dużego apetytu.

Rano zjadłem gotowane i zblendowane warzywa.

Na obiad tylko jedną torebkę ryżu.

Pomiędzy posiłkami zjadłem jedną mandarynkę.

Wieczorem na talerzu znalazł się filet z ryby i ryż.

To nie był dzień obfitujący w jedzenie.

Czasami organizm sam pokazuje, czego potrzebuje, a czego nie.

Oczywiście każdy powinien dobierać sposób żywienia do własnych potrzeb i zaleceń specjalistów.

Ja jedynie opisuję swoje doświadczenia.

Podobnie było wiele lat temu, gdy próbowałem różnych rozwiązań i eksperymentów, o których pisałem między innymi tutaj:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/07/pylek-pszczeli.html

Woda to mój codzienny nawyk

Jest jedna rzecz, która od dłuższego czasu pozostaje niezmienna.

Nawadnianie.

Dzisiaj tradycyjnie wypiłem około dwóch litrów wody.

Nie wiem, czy to ma wpływ na wszystkie objawy SM, ale wiem, że przy lepszym nawodnieniu po prostu czuję się lepiej.

Dlatego staram się pilnować tego każdego dnia.

Życie z SM to nie tylko dobre dni

Kiedy ktoś czyta wpisy o poprawie, może odnieść wrażenie, że wszystko idzie już tylko w jedną stronę.

Rzeczywistość wygląda trochę inaczej.

Życie z SM to ciągłe wzloty i spadki.

Lepsze dni przeplatają się z gorszymi.

Czasami pojawia się więcej siły.

Czasami mniej.

Najważniejsze jest jednak to, żeby nie tracić perspektywy.

Dzisiaj chodziło mi się gorzej.

Ale jednocześnie wstałem z łóżka bez pomocy.

Jeszcze jakiś czas temu taki moment byłby dla mnie trudniejszy do osiągnięcia.

Dlatego wybieram patrzenie na to, co udało się zrobić, a nie tylko na to, czego zabrakło.

Zakończenie

Dzisiaj nie był idealny dzień.

Nie był też najgorszy.

Był po prostu kolejnym dniem życia ze stwardnieniem rozsianym.

Dniem, który przypomniał mi, że droga do poprawy rzadko prowadzi po prostej linii.

Ale dopóki pojawiają się nawet najmniejsze kroki do przodu, warto iść dalej.

Pytanie do czytelnika

Czy u Was też zdarzają się dni, kiedy mimo gorszego samopoczucia dostrzegacie małe zwycięstwa?

CTA

Jeżeli chcesz przeczytać więcej prawdziwych historii z życia ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i zajrzyj do pozostałych wpisów.

Wsparcie

Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165


Meta opis SEO:

Gorszy dzień przy stwardnieniu rozsianym, trudniejsze chodzenie, ale także małe zwycięstwo. Wstałem z łóżka bez pomocy i opisuję swoje doświadczenia.

5 alternatywnych tytułów:

  1. Gorsza kondycja przy SM, ale pojawił się ważny postęp

  2. Nie każdy dzień jest dobry. Moje życie ze stwardnieniem rozsianym

  3. Trudniejsze chodzenie, ale więcej samodzielności przy SM

  4. Małe zwycięstwa w walce ze stwardnieniem rozsianym

  5. Wstałem bez pomocy. Dzień pełen mieszanych sygnałów przy SM







Hashtagi:

#StwardnienieRozsiane
#SM
#ŻycieZSM
#ObjawySM
#NiePoddawajSię

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres