Pobyt na neurologii po rzucie SM. Nie każdy powinien pracować z ludźmi

D

Pobyt na neurologii po rzucie SM. Nie każdy powinien pracować z ludźmi

Podsumowanie

Pobyt na oddziale neurologicznym w Ostrowie Wielkopolskim przypomniał mi trochę czasy sprzed piętnastu lat. Zmieniła się kadra lekarzy i pielęgniarek, ale niestety nie wszystko zmieniło się na lepsze. Były osoby z powołania, które dawały człowiekowi spokój i wsparcie, ale były też takie, które moim zdaniem w ogóle nie powinny pracować na oddziale neurologii.

Powrót na neurologię po latach

Pobyt na oddziale neurologicznym po rzucie SM był dla mnie dziwnym doświadczeniem.

Trochę jak cofnięcie się w czasie.

Minęło około piętnaście lat od mojego wcześniejszego pobytu na neurologii i człowiek myślał, że może coś się zmieniło:

  • podejście,

  • organizacja,

  • traktowanie pacjentów.

Lekarze się zmienili.
Pielęgniarki chyba też.

Ale niestety dalej widać ogromną różnicę między ludźmi, którzy naprawdę chcą pomagać, a tymi, którzy są tam chyba za karę.

Nie mogłem normalnie się poruszać

Podczas rzutu SM praktycznie nie mogłem poruszać się o własnych siłach.

Miałem w pokoju wózek inwalidzki.
W sumie szpitalny, ale był potrzebny, żeby normalnie dostać się chociażby do toalety.

Na oddziale był ogromny ruch:

  • dużo przyjęć,

  • ciągle ktoś dochodził,

  • pokoje po 4 albo 6 łóżek,

  • pełne zamieszanie.

I w pewnym momencie ktoś po prostu zabrał mój wózek, bo był potrzebny gdzieś indziej.

Niby rozumiem sytuację, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek naprawdę nie jest w stanie sam funkcjonować.

Wózek bez hamulców i foch pielęgniarki

Musiałem skorzystać z toalety, więc poprosiłem pielęgniarkę o pomoc.

Przyprowadziła wózek.

Problem?
Wózek był bez hamulców.

Zwróciłem uwagę i poprosiłem, czy można dać taki, który normalnie działa, bo przy problemach neurologicznych i braku kontroli nad nogami to naprawdę ma znaczenie.

Okej.
Po chwili przyprowadziła drugi.

Tylko że:

  • dalej bez hamulców,

  • i jeszcze bez powietrza w kołach.

Zwróciłem uwagę drugi raz.

I wtedy strzeliła focha, powiedziała, że ona się na tym nie zna.

Przepraszam bardzo, ale oddział neurologiczny to nie miejsce dla osoby, która obraża się na pacjenta za zwrócenie uwagi dotyczącej bezpieczeństwa.

Najlepsze?
Po tej sytuacji już więcej nie wróciła.

Nie wszystkie pielęgniarki były takie

I żeby było jasne — nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka.

Bo były też pielęgniarki z prawdziwego powołania.

Naprawdę kochane dziewczyny.

Spokojne.
Pomocne.
Normalnie rozmawiały z człowiekiem.
Nie robiły problemu z każdej drobnej rzeczy.

I właśnie takie osoby powinny pracować na neurologii.

Przy SM człowiek jest:

  • zmęczony,

  • zestresowany,

  • często przerażony,

  • czasem ledwo funkcjonuje.

Naprawdę nie potrzeba wtedy dodatkowych nerwów przez czyjeś humory.

Oddział neurologii to nie hotel, ale…

Ja wiem, że szpital to nie hotel.

Ale są rzeczy, które po prostu powinny wyglądać inaczej.

Na przykład toalety.

Kible praktycznie się nie zamykały i człowiek nawet nie mógł spokojnie załatwić swoich potrzeb, bo co chwilę ktoś wchodził albo próbował wejść.

Przy problemach neurologicznych i stresie to serio nie pomaga.

Czasem drobne rzeczy mają ogromne znaczenie dla psychiki pacjenta.

Pielęgniarki z powołania powinny być nagradzane

I powiem szczerze:
te pielęgniarki z powołania powinny dostawać premie.

Naprawdę.

Bo różnica między nimi a resztą była ogromna.

Przy nich człowiek się mniej denerwował.
Atmosfera była spokojniejsza.
Nawet sam pobyt robił się trochę lżejszy psychicznie.

I właśnie takie osoby pokazują, że w tej pracy dalej są ludzie z sercem.

Rzut SM i pobyt w szpitalu psychicznie wykańczają

Sam rzut stwardnienia rozsianego jest ciężki.

Ale pobyt na neurologii też potrafi człowieka wykończyć psychicznie:

  • brak prywatności,

  • stres,

  • hałas,

  • problemy z poruszaniem się,

  • zależność od innych ludzi.

Dopóki ktoś tego nie przeżyje, ciężko mu zrozumieć, jak bardzo takie rzeczy wpływają na psychikę pacjenta.

Zakończenie

Ten pobyt na neurologii pokazał mi jedno.

Sprzęt i leki są ważne.
Ale podejście do człowieka czasem znaczy równie dużo.

Bo przy SM człowiek walczy nie tylko z objawami, ale też z własną psychiką i zmęczeniem.

I czasem zwykła normalna rozmowa albo odrobina empatii pomagają bardziej niż się ludziom wydaje.

Pytanie do czytelnika

Czy podczas pobytu w szpitalu trafiłeś kiedyś na personel, który naprawdę dawał Ci wsparcie?

CTA

Jeśli chcesz przeczytać więcej prawdziwych historii z życia ze stwardnieniem rozsianym — zostań na blogu i zaglądaj do kolejnych wpisów.

Wsparcie

Jeśli chcesz wesprzeć moje działania i rozwój bloga:
1,5% KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

W następnym wpisie…

Zmęczenie przy SM to temat, który ma wiele twarzy.

U mnie zaczęło się też łączyć z czymś, o czym długo nie mówiłem głośno.

Jelita. Wypróżnianie. Samopoczucie.

I pytanie, czy problemy z wypróżnianiem mogły wpływać u mnie na zmęczenie, humor i codzienne funkcjonowanie przy stwardnieniu rozsianym.

To będzie bardzo osobisty wpis.

Bez porad medycznych. Bez udawania.

Tylko moje doświadczenie z życia z SM.

Zostań na blogu — ciąg dalszy już w kolejnym wpisie.


Ważna informacja

Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym (SM).
Nie jestem lekarzem. Nie stawiam diagnoz i nie daję porad medycznych.
To, co działa u mnie, nie musi działać u innych. Każdy podejmuje decyzje na własną odpowiedzialność.
Jeśli masz problemy zdrowotne albo wątpliwości — skonsultuj się z lekarzem.


Meta opis SEO

Pobyt na neurologii po rzucie SM w Ostrowie Wielkopolskim. Moje doświadczenia z personelem, szpitalem i życiem ze stwardnieniem rozsianym.

5 alternatywnych tytułów

  1. Neurologia po rzucie SM. Nie każdy powinien pracować z pacjentami

  2. Pobyt na oddziale neurologii i brutalna rzeczywistość życia z SM

  3. Rzut SM i szpital w Ostrowie Wielkopolskim. Moje doświadczenia

  4. SM, neurologia i personel. Były pielęgniarki z sercem i kompletna porażka

  5. Życie z SM w szpitalu. Człowiek potrzebuje też zwykłej empatii

Hashtagi

#SM #StwardnienieRozsiane #Neurologia #RzutSM #ŻycieZSM

Źródło struktury wpisu:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres