26.10.15 Rehabilitacja przy SM ruszyła pełną parą. Już bolą mnie wszystkie kości
Rehabilitacja przy SM ruszyła pełną parą. Już bolą mnie wszystkie kości
Podsumowanie
Dzisiaj rozpoczęła się prawdziwa rehabilitacja i szybko przekonałem się, że łatwo nie będzie. Już teraz czuję zmęczenie i ból mięśni, a jutro prawdopodobnie będzie jeszcze trudniej.
Mimo wszystko widzę pierwsze pozytywne sygnały. Rano wstałem sprawniej niż zwykle, a nogi wydają się silniejsze niż jeszcze kilka tygodni temu.
Noc była kiepska, ale poranek zaskoczył
Miniona noc nie należała do najlepszych.
Długo nie mogłem zasnąć.
Pewnie stres zrobił swoje.
Nowe miejsce, nowi ludzie i świadomość, że od dzisiaj zaczyna się prawdziwa rehabilitacja.
Mimo tego rano spotkała mnie miła niespodzianka.
Wstało mi się zdecydowanie lepiej.
Miałem wrażenie, że nogi są silniejsze.
Łatwiej było mi się podnieść i zacząć dzień.
Nie sądzę, żeby była to już zasługa rehabilitacji, bo przecież tak naprawdę dopiero się rozpoczęła.
Ale nie zamierzam narzekać na taki prezent od organizmu.
Badania, śniadanie i pierwsze przygotowania
Dzień rozpoczął się od badań.
Najpierw mocz.
Później krew.
Dopiero po wszystkim przyszła pora na śniadanie.
Na talerzu znalazła się mała bułka bezglutenowa, kilka plasterków wędliny i dwie niewielkie kromki chleba razowego.
Do tego była kostka masła.
Ja oddałem ją sąsiadowi przy stoliku.
Była również zupa mleczna.
Jej również nie ruszyłem.
Od dłuższego czasu staram się unikać nabiału i obserwować reakcję organizmu.
Podobnie było kiedyś, gdy testowałem różne rozwiązania żywieniowe i suplementacyjne, między innymi swoją próbę z pyłkiem pszczelim:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/07/pylek-pszczeli.html
Nie wszystko działało tak, jak oczekiwałem, ale nauczyło mnie to uważniej obserwować własne ciało.
Przed dziesiątą ruszyły zabiegi
Przed godziną dziesiątą zszedłem na rehabilitację.
I wtedy zaczęła się prawdziwa praca.
Najpierw rower.
Później fotel do ćwiczeń nóg.
Następnie nauka chodzenia.
Do tego masaż wibracyjny kręgosłupa.
Na końcu masaż nóg z Sylwią.
Łącznie zeszło około dwóch godzin.
Niby człowiek tylko ćwiczy.
Niby nic wielkiego.
A jednak po wszystkim miałem ogromny problem, żeby wrócić do pokoju.
Każdy krok był odczuwalny.
Najbardziej dawały znać nogi.
Dotarłem do łóżka i praktycznie od razu się położyłem.
Zmęczenie przy SM wygląda inaczej
Osoby zdrowe często wyobrażają sobie zmęczenie jako zwykłe znużenie po wysiłku.
Przy stwardnieniu rozsianym wygląda to trochę inaczej.
Czasami człowiek ma wrażenie, jakby organizm nagle odciął zasilanie.
Właśnie dlatego tak uważnie obserwuję każdą reakcję po ćwiczeniach.
Kiedy przypominam sobie pierwsze lata choroby:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html
oraz moment diagnozy:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html
to wiem, że nauczyłem się już słuchać swojego organizmu znacznie lepiej niż kiedyś.
Obiad i chwila oddechu
Nie zdążyłem dobrze odpocząć, a już usłyszałem dzwonek na obiad.
Trzeba było ponownie zebrać siły.
Na obiad dostałem zupę kalafiorową.
Do tego ziemniaki, sałatkę warzywną i kawałek piersi z kurczaka.
Po posiłku przyszedł czas na coś, co żartobliwie nazywam „pół godzinki dla słoninki”.
Po prostu chwila odpoczynku.
I szczerze mówiąc była bardzo potrzebna.
Integracja też jest częścią rehabilitacji
Po południu nie było już tylko ćwiczeń.
Przyszedł czas na integrację.
Graliśmy w chińczyka.
Brzmi banalnie.
Ale takie chwile również mają znaczenie.
Przy SM łatwo zamknąć się w sobie.
Łatwo skupiać się wyłącznie na chorobie.
Tymczasem rozmowy, śmiech i zwykłe spędzanie czasu z innymi ludźmi również pomagają.
Czasami nawet bardziej niż nam się wydaje.
Wieczorem zaczęły boleć kości
Teraz leżę na łóżku i piszę ten wpis.
Powiem szczerze.
Już teraz bolą mnie kości.
A mam przeczucie, że jutro rano będzie jeszcze gorzej.
Mięśnie dostały dzisiaj porządny wycisk.
Organizm również.
Ale właśnie po to tutaj przyjechałem.
Nie po wygodę.
Nie po odpoczynek.
Tylko po większą sprawność.
Podobnie było wiele lat temu, gdy rozpoczynałem leczenie:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html
Wtedy też nie było łatwo.
Ale wiedziałem, że trzeba przejść przez trudniejszy etap, żeby później było lepiej.
Niepokojąca sytuacja na sali
Wieczorem wydarzyło się jeszcze coś, co zwróciło uwagę wszystkich.
Mój 85-letni sąsiad z sali nagle osłabł.
Personel przywiózł go na wózku.
Na szczęście szybko zajęto się sytuacją.
Takie momenty przypominają, że zdrowie jest naprawdę kruche.
I że każdy z nas niesie swój własny bagaż doświadczeń.
Zakończenie
Pierwszy naprawdę intensywny dzień rehabilitacji jest już za mną.
Nie było łatwo.
Jest zmęczenie.
Jest ból mięśni.
Ale jest też satysfakcja.
Bo wiem, że dzisiaj zrobiłem kolejny krok w stronę lepszego funkcjonowania.
Pytanie do czytelnika
Czy po rehabilitacji lub większym wysiłku też zdarzało Wam się czuć ból mięśni jeszcze przez kilka kolejnych dni?
CTA
Jeżeli chcesz śledzić moją rehabilitację dzień po dniu i obserwować prawdziwe życie z SM, zostań na blogu i zaglądaj regularnie.
Wsparcie
Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165
Meta opis SEO:
Pierwszy intensywny dzień rehabilitacji przy SM. Ćwiczenia, zmęczenie, ból mięśni i pierwsze obserwacje po zabiegach.
5 alternatywnych tytułów:
Rehabilitacja przy SM dała mi wycisk. Już teraz wszystko boli
Pierwszy ciężki dzień rehabilitacji. Tak reaguje moje ciało
Zmęczenie przy SM po dwóch godzinach ćwiczeń
Rehabilitacja ruszyła na dobre. Łatwo nie będzie
Dzisiaj organizm dostał lekcję pokory podczas rehabilitacji
Hashtagi:
#StwardnienieRozsiane
#SM
#Rehabilitacja
#ZmęczeniePrzySM
#ŻycieZSM
W następnym wpisie…
Zmęczenie przy SM to temat, który ma wiele twarzy.
U mnie zaczęło się też łączyć z czymś, o czym długo nie mówiłem głośno.
Jelita. Wypróżnianie. Samopoczucie.
I pytanie, czy problemy z wypróżnianiem mogły wpływać u mnie na zmęczenie, humor i codzienne funkcjonowanie przy stwardnieniu rozsianym.
To będzie bardzo osobisty wpis.
Bez porad medycznych. Bez udawania.
Tylko moje doświadczenie z życia z SM.
Zostań na blogu — ciąg dalszy już w kolejnym wpisie.
Ważna informacja
Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym (SM).
Nie jestem lekarzem. Nie stawiam diagnoz i nie daję porad medycznych.
To, co działa u mnie, nie musi działać u innych. Każdy podejmuje decyzje na własną odpowiedzialność.
Jeśli masz problemy zdrowotne albo wątpliwości — skonsultuj się z lekarzem.


Komentarze