Pierwszy dzień na rehabilitacji przy SM. Jest lepiej, niż się spodziewałem

06.0

Pierwszy dzień na rehabilitacji przy SM. Jest lepiej, niż się spodziewałem

Podsumowanie

Dzisiaj rozpocząłem pobyt na oddziale rehabilitacyjnym i już od samego rana wydarzyło się kilka rzeczy, które dały mi sporo optymizmu. Co najważniejsze – wstałem i chodziłem bez problemów, jakich jeszcze niedawno doświadczałem.

Przede mną minimum trzy tygodnie rehabilitacji. Nie wiem, jakie będą efekty, ale pierwszy dzień daje mi nadzieję, że warto było tutaj przyjechać.


Obudziłem się jak nowo narodzony

Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem taki poranek.

W nocy wstałem praktycznie bez żadnych problemów.

Nie było walki z własnym ciałem.

Nie było problemu z podniesieniem się.

Nie było problemu z chodzeniem.

Po prostu wstałem.

Rano sytuacja wyglądała podobnie.

Ubrałem się bez większych trudności i szybko się ogarnąłem.

Dla wielu osób to nic niezwykłego.

Dla osoby żyjącej ze stwardnieniem rozsianym takie poranki są jednak czymś, co naprawdę poprawia nastrój.

Zwłaszcza kiedy jeszcze kilka dni wcześniej wyglądało to znacznie gorzej.

Dotarłem do Grębanina

Przed godziną dziewiątą zameldowałem się w Grębaninie.

Formalności poszły sprawnie.

Jeszcze przed dziesiątą miałem już przydzielone łóżko.

Przy przyjęciu pojawiło się również pytanie o dietę.

Odpowiedziałem, że stosuję dietę bezglutenową i bez nabiału.

Teraz pozostaje obserwować, czy rzeczywiście uda się utrzymać takie żywienie podczas całego pobytu.

Jak wiadomo, teoria i praktyka nie zawsze idą w parze.

Na szczęście pierwszy dzień wygląda całkiem obiecująco.

Mój nowy pokój i pierwsze znajomości

Trafiłem do pięcioosobowego pokoju.

Dwóch kolegów jest mniej więcej w moim wieku.

Jeden ma około czterdziestu lub pięćdziesięciu lat.

Jest też jeden pan, który ma osiemdziesiąt pięć lat.

I tutaj pojawiło się coś, co wywołało u mnie jednocześnie podziw i uśmiech.

Ten pan chodzi lepiej ode mnie.

Takie sytuacje pokazują, że wiek nie zawsze jest najważniejszy.

Czasami człowiek może się od innych wiele nauczyć.

Bez względu na liczbę lat.

Pielęgniarki są w porządku, a fizjoterapeutka wzbudziła zainteresowanie

Pierwsze wrażenia są pozytywne.

Pielęgniarki okazały się miłe i pomocne.

Poznałem również fizjoterapeutkę.

Miła blondynka.

I tutaj od razu odezwali się koledzy z pokoju.

Usłyszałem, że jeśli trafię właśnie do niej, to podobno już taki smutny nie będę.

Przyznam, że wywołało to trochę śmiechu.

Humor na oddziale jest potrzebny równie mocno jak ćwiczenia.

Bo rehabilitacja to nie tylko praca nad ciałem.

To również walka o dobre nastawienie.

Dieta na pierwszym miejscu

Po przyjęciu przyszedł czas na jedzenie.

Muszę przyznać, że nie było źle.

Na obiad dostałem makaron bezglutenowy, warzywa oraz jajko sadzone.

Jak na warunki szpitalne wyglądało to całkiem przyzwoicie.

Wieczorem pojawił się paprykarz oraz dwie bułki, które prawdopodobnie również były bezglutenowe.

Do tego niewielka ilość masła.

Nie zamierzam na razie szukać problemów tam, gdzie ich nie ma.

Pierwszy dzień oceniam pozytywnie.

Pierwsze ćwiczenia już za mną

Po obiedzie rozpoczęła się prawdziwa część pobytu.

Ćwiczenia.

Najpierw rower.

Później urządzenie przypominające krzesło, na którym za pomocą specjalnej wajchy podnosiło się ciężarki przypięte do nogi nad stopą.

Nie były to może najbardziej widowiskowe ćwiczenia świata.

Ale każdy, kto przeszedł rehabilitację, wie, że właśnie od takich rzeczy często zaczynają się największe zmiany.

To trochę przypomina leczenie, które rozpocząłem wiele lat temu:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

Wtedy również nie było spektakularnie.

Liczyła się systematyczność.

I cierpliwość.

Nowy etap walki ze stwardnieniem rozsianym

Kiedy przypominam sobie pierwsze objawy choroby:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

oraz moment diagnozy:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

widzę, jak długą drogę już przeszedłem.

Dlatego dzisiejszy dzień traktuję jako początek kolejnego etapu.

Nie wiem, co wydarzy się przez najbliższe trzy tygodnie.

Nie wiem, jak duże będą efekty.

Ale wiem jedno.

Przyjechałem tutaj walczyć.

I zamierzam wykorzystać ten czas najlepiej, jak potrafię.

Zakończenie

Pierwszy dzień rehabilitacji okazał się znacznie lepszy, niż się spodziewałem.

Dobre poranne samopoczucie.

Miła atmosfera.

Pierwsze ćwiczenia.

I odrobina nadziei na przyszłość.

To całkiem dobry początek.

Pytanie do czytelnika

Czy mieliście kiedyś sytuację, kiedy przed czymś bardzo się stresowaliście, a później okazało się, że było znacznie lepiej, niż zakładaliście?

CTA

Jeżeli chcesz śledzić moją rehabilitację krok po kroku i obserwować walkę ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i zaglądaj regularnie.

Wsparcie

Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165


Meta opis SEO:

Pierwszy dzień rehabilitacji przy SM. Lepsze chodzenie, pierwsze ćwiczenia, dieta bezglutenowa i nowe wyzwania na oddziale rehabilitacyjnym.


5 alternatywnych tytułów:

  1. Pierwszy dzień rehabilitacji przy SM. Jest lepiej niż myślałem

  2. Wstałem bez problemu i rozpocząłem rehabilitację

  3. Nowy etap walki ze stwardnieniem rozsianym

  4. Rehabilitacja rozpoczęta. Moje pierwsze wrażenia

  5. Grębanin dzień pierwszy. Nadzieja wraca

Hashtagi:

#StwardnienieRozsiane
#SM
#Rehabilitacja
#ŻycieZSM
#NiePoddawajSię

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres