Przed rehabilitacją przy SM. Trochę się boję, ale pojawiła się też nadzieja
03.06.
Przed rehabilitacją przy SM. Trochę się boję, ale pojawiła się też nadzieja
Podsumowanie
Za kilka dni zaczynam turnus rehabilitacyjny i nie ukrywam, że pojawia się stres. Jednocześnie zauważam pierwsze pozytywne zmiany, które dają mi nadzieję, że warto walczyć dalej ze stwardnieniem rozsianym.
Dzisiaj wyjątkowo dobrze poradziłem sobie z porannym wstawaniem i ubieraniem. To małe rzeczy, ale przy SM właśnie one często znaczą najwięcej.
Zwyczajny poranek, który okazał się całkiem dobry
Dzień rozpoczął się tradycyjnie.
Pobudka.
Wstawanie.
Ubieranie się.
Niby nic wielkiego, ale dzisiaj poszło mi nadzwyczaj dobrze.
Nie oznacza to oczywiście, że wszystko wróciło do normy. Nadal mam problemy z poruszaniem się i nadal są momenty, kiedy organizm przypomina mi o chorobie.
Mimo wszystko poczułem, że poranne czynności przyszły mi łatwiej niż zwykle.
Dla osoby zdrowej może to być coś zupełnie naturalnego.
Dla osoby żyjącej ze stwardnieniem rozsianym takie chwile potrafią poprawić humor na cały dzień.
Wizyta u neurolog i trochę niepewności
Za chwilę jadę do poradni pokazać się mojej pani doktor.
Jestem ciekawy, co powie.
Czy zauważy zmiany, które sam zaczynam dostrzegać?
Czy potwierdzi, że coś zaczyna się poprawiać?
Nie ukrywam też, że trochę się boję.
Nie tyle samej wizyty, ile całej organizacji wyjazdu i tego, czy poradzę sobie ze wszystkim samodzielnie.
Przy SM nawet pozornie proste sytuacje potrafią stać się wyzwaniem.
Z drugiej strony wiem, że przez ostatnie lata przeszedłem już naprawdę wiele.
Od pierwszych objawów, które opisywałem tutaj:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html
aż po moment diagnozy:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html
Patrząc na tę drogę, wiem jedno.
Jeżeli poradziłem sobie wtedy, poradzę sobie również teraz.
Czy problemy z zaparciami zaczynają się normować?
Jest jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłem.
Może jest za wcześnie na wyciąganie wniosków, ale wygląda na to, że jeden z problemów natury fizjologicznej zaczyna się powoli normować.
Mam na myśli zaparcia.
Osoby żyjące ze stwardnieniem rozsianym często wiedzą, jak duży wpływ na codzienne funkcjonowanie mogą mieć problemy z jelitami.
Rzadko się o tym mówi.
Jeszcze rzadziej pisze.
A przecież komfort życia zależy nie tylko od tego, jak chodzimy czy jak funkcjonują nasze ręce.
Czasami równie ważne są rzeczy, które dla wielu osób wydają się oczywiste.
Dlatego z dużą uwagą obserwuję ten obszar i mam nadzieję, że to początek trwałej poprawy.
W piątek zaczyna się nowy etap
Już w piątek rano muszę zameldować się na izbie przyjęć oddziału rehabilitacyjnego.
A później...
Przez minimum trzy tygodnie będę żył trochę w innym świecie.
Świecie ćwiczeń.
Rehabilitacji.
Pracy nad sobą.
I walki o każdy kolejny postęp.
Nie ukrywam, że mam wobec tego pobytu duże oczekiwania.
Jednocześnie staram się zachować rozsądek.
Wiem, że przy SM nie ma cudów.
Są za to małe kroki wykonywane każdego dnia.
Tak samo było wtedy, gdy rozpoczynałem leczenie i pierwsze zastrzyki Copaxone:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html
Nikt nie obiecywał cudownych efektów.
Ale każdy mały krok miał znaczenie.
Kilka wydarzeń mnie ominie i wcale mi to nie przeszkadza
Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz związana z pobytem na rehabilitacji.
Przez te trzy tygodnie ominie mnie kilka wydarzeń, za którymi szczerze mówiąc nie przepadam.
Jednym z nich są wybory.
Drugim Wszystkich Świętych.
Wiem, że wiele osób może mieć inne zdanie, ale dla mnie najlepszym miejscem do spotkania z rodziną jest dom.
I najlepiej robić to częściej niż raz w roku.
Podobnie jest z pamięcią o tych, którzy odeszli.
Nie potrzeba konkretnej daty w kalendarzu, żeby o kimś pamiętać.
Wspomnienia żyją każdego dnia.
Nie tylko pierwszego listopada.
Czas patrzeć do przodu
Przede mną ważny okres.
Trochę się boję.
Trochę stresuję.
Ale jednocześnie czuję też nadzieję.
Ostatnie tygodnie przyniosły kilka sygnałów, że organizm zaczyna odpowiadać inaczej niż wcześniej.
Nie wiem, co przyniosą kolejne dni.
Nie wiem, jakie efekty da rehabilitacja.
Wiem jednak, że chcę spróbować.
Bo dopóki człowiek próbuje, dopóty ma szansę coś zmienić.
Zakończenie
Za kilka dni zaczynam nowy rozdział.
Może będzie ciężko.
Może będą momenty zwątpienia.
Ale jadę tam po to, żeby walczyć o lepszą sprawność i lepszą przyszłość.
A to jest wystarczający powód, żeby się nie poddawać.
Pytanie do czytelnika
Czy przed ważnymi zmianami w życiu też odczuwacie jednocześnie strach i nadzieję?
CTA
Jeżeli chcesz śledzić moją drogę przez rehabilitację i życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i zajrzyj do kolejnych wpisów.
Wsparcie
Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165
Meta opis SEO:
Przed rehabilitacją przy SM pojawia się stres, ale także nadzieja. Opisuję przygotowania, pierwsze zmiany i codzienne życie ze stwardnieniem rozsianym.
5 alternatywnych tytułów:
Za kilka dni rehabilitacja. Moje obawy i nadzieje przy SM
Stres przed oddziałem rehabilitacyjnym. Życie ze stwardnieniem rozsianym
Czy rehabilitacja pomoże? Moje przemyślenia przed wyjazdem
Małe zmiany dają nadzieję. Kolejny dzień z SM
Przed nowym etapem walki ze stwardnieniem rozsianym
Hashtagi:
#StwardnienieRozsiane
#SM
#ŻycieZSM
#Rehabilitacja
#NiePoddawajSię


Komentarze