Rehabilitacja przy SM: jednego dnia nie chwyciłem poręczy, dwa dni później zrobiłem 30 powtórzeń

 

Rehabilitacja przy SM: jednego dnia nie chwyciłem poręczy, dwa dni później zrobiłem 30 powtórzeń




26 lipca 2026

Po bardzo ciężkim rozciąganiu mięśni czworogłowych nie potrafiłem stanąć przy poręczy, a lewa ręka odmówiła chwytu. Dwa dni później zrobiłem 30 pociągnięć gumy, ale po kilku godzinach nie miałem już siły rozciągnąć jej ani razu. Tak wygląda moja rehabilitacja przy SM: nigdy nie wiem, co ciało pokaże za chwilę.

W piątek leżałem na łóżku, a rehabilitant porządnie mnie tarmosił. Oczywiście nie dla własnej rozrywki. Chodziło o rozciągnięcie mięśni, których sam nie jestem w stanie tak mocno poruszyć.

Delikatne głaskanie po nodze można zostawić na inną okazję. Tym razem pracowaliśmy przede wszystkim nad przednią częścią ud, czyli mięśniami czworogłowymi. Dawno nie były tak intensywnie rozciągane i chyba postanowiły mi o tym przypomnieć wszystkimi dostępnymi sposobami.

Nie przypominam sobie równie ciężkiego dnia rehabilitacji. Po wszystkim czułem się tak, jakbym wykonał najcięższą pracę fizyczną, chociaż przez większość czasu leżałem na łóżku. Przy SM nawet leżenie potrafi człowieka wykończyć, jeśli ktoś w tym czasie odpowiednio zajmie się jego mięśniami.

Po co rozciągaliśmy mięśnie czworogłowe?

Nie robiliśmy tego wyłącznie po to, żebym następnego dnia pamiętał o każdym centymetrze swoich ud. Chcieliśmy sprawdzić, jak po rozciąganiu będzie wyglądała próba stania.

Od pewnego czasu podczas wstawania moje ciało potrafi zachowywać się tak, jakby ktoś ciągnął mnie do tyłu. Nogi mogą próbować pracować, ręce trzymają poręcz, a plecy i reszta tułowia mają własny pomysł na kierunek ruchu.

Dlatego celem piątkowego rozciągania było sprawdzenie, czy po rozluźnieniu przedniej części ud nadal będzie mnie ściągało do tyłu. Chciałem zobaczyć, czy uda się stanąć trochę inaczej i czy ciało zacznie współpracować.

Mam przykręconą do ściany poręcz na wysokości około 90–100 centymetrów. Nie pamiętam dokładnego wymiaru, ale nie centymetry są tutaj najważniejsze. Kiedyś, trzymając się tej poręczy, mogłem przesuwać się w prawo i w lewo. To był mój domowy odpowiednik spaceru.

Dzisiaj od dłuższego czasu nie ma już o tym mowy.

Lewa ręka nie potrafiła chwycić poręczy

Po rozciąganiu przyszedł czas na sprawdzian. Miałem spróbować stanąć przy poręczy i zobaczyć, co się wydarzy.

Nie wydarzyło się to, na co liczyłem.

Lewa ręka nie potrafiła prawidłowo chwycić poręczy. Bez pewnego chwytu trudno mówić o bezpiecznej próbie stania. Podjąłem dwa podejścia. Oba były ciężkie i oba zakończyły się bez sukcesu.

Najbardziej denerwujące jest to, że pamiętam czas, kiedy przy tej samej poręczy mogłem przemieszczać się w obie strony. Teraz problem pojawia się już na samym początku, zanim nogi dostaną prawdziwą szansę pokazania, co potrafią.

Czy rozciąganie nic nie dało? Tego nie wiem. Jedna nieudana próba niczego ostatecznie nie rozstrzyga. Wiem natomiast, że tego dnia po rehabilitacji byłem kompletnie wyczerpany. Mięśnie czworogłowe miały dosyć, ręka nie chciała współpracować, a moje wielkie testowanie musiało poczekać.

Sobota, czyli dzień, w którym niewiele się wydarzyło

Sobota była znacznie spokojniejsza. Zjadłem śniadanie, później obiad i trochę poćwiczyłem z gumami. Po intensywnej rehabilitacji poprzedniego dnia moje ciało najwyraźniej uznało, że należy mu się mniej widowiskowy program.

Nie każdy dzień przynosi odkrycie. Nie każdego dnia pojawia się nagły przypływ siły albo spektakularna porażka. Czasami największym wydarzeniem jest nuda, posiłek i kilka ruchów wykonanych z gumą.

Kiedyś pewnie próbowałbym z takiego dnia wycisnąć jakąś wielką historię. Dzisiaj wolę powiedzieć uczciwie: niewiele się działo. Był to zwykły dzień pomiędzy ciężkim piątkiem a niedzielną niespodzianką.

Trzydzieści pociągnięć gumy w jednym podejściu

W niedzielę leżałem w łóżku aż do godziny 10:00. Nie lubię tego. Chciałbym sam decydować, kiedy wstaję, ale nadal nie potrafię samodzielnie się podnieść.

Pracuję nad tym, chociaż jest to znacznie trudniejsze, niż może się wydawać osobie patrzącej z boku. Wstawanie nie oznacza dla mnie tylko postawienia stóp na podłodze i poderwania tułowia. Ręce, nogi, plecy, brzuch i głowa muszą wykonać właściwe zadania w odpowiedniej kolejności. Wystarczy, że jeden element nie zadziała, a cały plan się rozsypuje.

Po godzinie 10:00 wypiłem kawę i zjadłem śniadanie. Później zacząłem ćwiczenia z gumami oraz przy poręczy.

I tutaj pojawiło się zaskoczenie.

Udało mi się wykonać 30 pociągnięć gumy w jednym podejściu. Dla kogoś może to być tylko liczba. Dla mnie każde powtórzenie oznaczało pracę mięśni i sygnał, że ciało nadal potrafi odpowiedzieć na zadanie.

Drugiego podejścia już nie zrobiłem. Zabrakło siły. Na zewnątrz było 26°C, więc temperatura również mogła mieć znaczenie. Nie twierdzę, że to ona była przyczyną. Wiem tylko, że przy cieple moje możliwości potrafią się zmieniać, a tego dnia jedno podejście było wszystkim, na co mogłem sobie pozwolić.

Piłeczka dla dłoni i nieudana próba stania na czworakach

Ćwiczyłem również dłonie przy użyciu piłeczki do ściskania. Skupiałem się na mięśniach odpowiedzialnych za zaciskanie palców, ponieważ ostatnio również z tym pojawił się problem.

Słabszy chwyt nie jest drobiazgiem, gdy ręce są potrzebne do podpierania się, chwytania poręczy i przenoszenia części ciężaru ciała. Dlatego piłeczka, która dla kogoś może wyglądać jak niepozorny gadżet, dla mnie jest kolejnym narzędziem rehabilitacji.

Wróciłem też myślami do próby wykonanej podczas rehabilitacji na łóżku. Wydawało mi się, że dam radę ustawić się na czworakach, opierając ciało na rękach i nogach.

Nie dałem rady.

Zabrakło siły. Zdenerwowałem się, bo w głowie to zadanie wyglądało na możliwe. Ciało miało jednak inne zdanie. Nerwy oczywiście nie dodały mi ani grama mocy. Człowiek się złości, napina i tylko utrudnia sobie coś, co już wcześniej było wystarczająco trudne.

O godzinie 11 mogłem, o 15 już nie

Najciekawsze wydarzyło się później. Ćwiczenia wykonywałem około godziny 11:00. Wtedy zrobiłem 30 pociągnięć gumy.

Około godziny 15:00 nie potrafiłem już rozciągnąć jej ani razu.

Ta sama guma. Ten sam człowiek. Ten sam dzień. Zupełnie inna siła.

Właśnie dlatego tak trudno jednoznacznie oceniać własne możliwości przy SM. Gdybym spojrzał tylko na poranek, powiedziałbym, że jest wyraźnie lepiej. Gdybym oceniał siebie wyłącznie o godzinie 15:00, mógłbym uznać, że wszystko się pogorszyło.

Prawda mieści się gdzieś pomiędzy tymi chwilami. Rano ciało pozwoliło mi wykonać 30 powtórzeń. Kilka godzin później odmówiło dalszej współpracy. Nie wiem jeszcze, czy zdecydowało zmęczenie, temperatura, piątkowa rehabilitacja, czy połączenie kilku rzeczy.

Raz na wozie, raz pod wozem. W moim przypadku to powiedzenie bywa aż podejrzanie dosłowne.

Nieudana próba nie przekreśla wykonanych ćwiczeń

W ciągu trzech dni przeszedłem od wyczerpującego rozciągania mięśni czworogłowych i nieudanej próby stania, przez spokojną sobotę, aż do 30 pociągnięć gumy i późniejszego całkowitego braku siły.

Nie nazwę tego przełomem. Nie powiem również, że ćwiczenia nie mają sensu tylko dlatego, że nie stanąłem i nie wykonałem drugiej serii.

Najważniejsze jest dla mnie to, że nadal próbuję sprawdzać, co działa. Rozciągam nogi, ćwiczę chwyt dłoni, pracuję z gumami i wracam do poręczy. Czasami ciało daje mi mały sukces. Innym razem pokazuje środkowy palec, chociaż lewa dłoń może nie mieć nawet siły dobrze go wyprostować.

Na zakończenie dnia jeszcze się ogoliłem, bo zarost również zaczął żyć własnym życiem. Skoro nie udało się stanąć na czworakach ani wykonać drugiego podejścia z gumą, przynajmniej twarz udało się doprowadzić do porządku.

Jutro znowu sprawdzę, co moje ciało ma do powiedzenia. Bez ogłaszania zwycięstwa i bez stawiania krzyżyka po jednym słabszym popołudniu.

Przeczytaj również

Więcej historii o ćwiczeniach znajdziesz na stronie: Rehabilitacja i odzyskiwanie sprawności przy SM.

Metaopis: Ciężkie rozciąganie, nieudana próba stania i 30 powtórzeń z gumą. Trzy dni pokazujące, jak zmienna jest rehabilitacja przy SM.



Hashtagi: #stwardnienierozsiane #SM #rehabilitacja #rehabilitacjaprzySM #ćwiczenia #niepełnosprawność #sprawność #życiezSM

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres