Myślałem, że najbardziej boję się stwardnienia rozsianego. Dopiero rozmowa o pracę pokazała mi prawdę

 

Myślałem, że najbardziej boję się stwardnienia rozsianego. Dopiero rozmowa o pracę pokazała mi prawdę





16 lipca 2026

Opis: Przez długi czas wydawało mi się, że największym przeciwnikiem w moim życiu jest stwardnienie rozsiane. Dopiero przygotowując się do kolejnej rozmowy o pracę zrozumiałem, że jest coś, co potrafi sparaliżować jeszcze bardziej – strach przed odrzuceniem.


Jeszcze kilka lat temu odpowiedziałbym bez zastanowienia.

– Czego najbardziej się boisz?

SM.

To ono zabrało mi sprawność. To ono posadziło mnie na wózku. To ono sprawiło, że wiele rzeczy, które kiedyś były zwyczajne, dzisiaj wymagają planowania, cierpliwości i walki.

Tak przynajmniej myślałem.

Do czasu.

Kilka dni temu zacząłem przygotowywać się do rozmowy o pracę. Przeglądałem swoje doświadczenie zawodowe, poprawiałem LinkedIn, aktualizowałem CV. Niby nic niezwykłego.

A jednak zauważyłem coś bardzo ciekawego.

Nie stresowało mnie to, czy potrafię wykonywać pracę.

Nie stresowało mnie nawet to, że od lat pracuję z domu.

Najbardziej bałem się jednego krótkiego słowa.

„Nie”.

To dziwne uczucie.

Człowiek przez lata walczy z chorobą, rehabilitacją, własnym ciałem, a później okazuje się, że największy ciężar siedzi gdzieś głęboko w głowie.

Bo przecież odrzucenie boli.

Zwłaszcza wtedy, kiedy naprawdę bardzo się starasz.

Przyznam się Wam do czegoś.

Kiedy wysyłam CV, zawsze pojawia się myśl:

„A może znowu uznają, że się nie nadaję?”

I wiecie co?

Podejrzewam, że podobnie czuje się mnóstwo ludzi.

Nie tylko osoby z SM.

Ktoś po pięćdziesiątce.

Ktoś po chorobie.

Ktoś po długiej przerwie zawodowej.

Ktoś, kto po prostu chce jeszcze raz zacząć.

Najgorsze jest to, że bardzo często odrzucamy sami siebie, zanim zrobi to ktokolwiek inny.

To chyba największy paradoks.

Potrafimy godzinami wymieniać własne wady.

A kiedy ktoś zapyta o zalety… zapada cisza.

Sam złapałem się na tym wiele razy.

Zamiast pomyśleć:

„Mam doświadczenie.”

myślałem:

„Pewnie będzie problem.”

Zamiast:

„Poradzę sobie.”

pojawiało się:

„Na pewno znajdą kogoś lepszego.”

Brzmi znajomo?

Na szczęście ostatnie miesiące nauczyły mnie czegoś bardzo ważnego.

Przecież jeszcze niedawno byłem przekonany, że moje nogi już nigdy nie zrobią żadnego postępu.

A jednak zrobiły.

Jeszcze niedawno wydawało mi się, że każdy gorszy dzień oznacza pogorszenie choroby.

A dziś wiem, że czasami organizm potrzebuje po prostu czasu.

Skoro tyle razy moje własne przewidywania okazały się błędne…

…to dlaczego tym razem miałbym mieć rację?

Może naprawdę nie wiem, jak zakończy się ta rozmowa.

Może usłyszę „tak”.

Może usłyszę „nie”.

A może otworzą się zupełnie inne drzwi.

Jednego jestem jednak pewien.

Nie chcę już przegrywać tylko dlatego, że sam wcześniej uznałem, iż nie mam szans.

Bo wtedy przegrywam jeszcze przed startem.

I chyba właśnie to było moją największą lekcją ostatnich dni.

Stwardnienie rozsiane odebrało mi wiele rzeczy.

Ale nie może odebrać mi prawa do próbowania.

Dopóki próbuję, dopóki wysyłam kolejne CV, dopóki wierzę, że warto rozmawiać z ludźmi, dopóty coś się dzieje.

Wiecie, co jest w tym wszystkim najzabawniejsze?

Przez tyle lat myślałem, że największą odwagą jest walczyć z chorobą.

Dzisiaj coraz częściej dochodzę do wniosku, że czasami większą odwagą jest… po prostu kliknąć przycisk „Wyślij CV”. 😊

I właśnie z takim nastawieniem chcę jutro usiąść do rozmowy.

Nie po to, żeby udowodnić komuś swoją wartość.

Ale po to, żeby dać sobie kolejną szansę.


Przeczytaj również

  • Każdy gorszy dzień wydawał mi się początkiem końca. Dziś patrzę na to zupełnie inaczej.
  • To nie zawsze było SM. Czasami największym przeciwnikiem okazywał się stres.
  • Przez lata myślałem, że muszę wszystko kontrolować. Przy SM to czasem tylko przeszkadza.
  • Po ośmiu latach na wózku moje nogi zrobiły coś, czego kompletnie się nie spodziewałem.
  • Myślałem, że moje nogi przestały współpracować. Problem był gdzie indziej.

Meta opis: Czy największym problemem przy stwardnieniu rozsianym naprawdę jest choroba? Moja kolejna rozmowa o pracę uświadomiła mi, że czasami bardziej od SM paraliżuje strach przed odrzuceniem.





#StwardnienieRozsiane #SM #Niepełnosprawność #PracaZdalna #Motywacja #Rehabilitacja #JaISM #ŻycieZSM

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres