Przez lata myślałem, że każde pogorszenie to tylko SM. Dziś wiem, że czasem warto sprawdzić coś więcej

 

6 lipca 2026

Przez lata myślałem, że każde pogorszenie to tylko SM. Dziś wiem, że czasem warto sprawdzić coś więcej



Podsumowanie

Od jakiegoś czasu coraz częściej łapię się na jednej myśli. Mam stwardnienie rozsiane, ale czy naprawdę każde pogorszenie trzeba od razu przypisywać wyłącznie SM?

Ostatnio natrafiłem na dwie wypowiedzi lekarzy. Jedna dotyczyła magnezu i witamin z grupy B, druga witaminy B1 i układu nerwowego. Nie traktuję tego jak cudownego odkrycia ani gotowej odpowiedzi na moje problemy. Raczej jak sygnał, że czasem warto porozmawiać z lekarzem i sprawdzić także rzeczy prostsze, odwracalne, takie jak niedobory.

Nie chodzi o to, żeby samemu stawiać diagnozę. Chodzi o to, żeby nie wrzucać wszystkiego automatycznie do jednego worka z napisem: „to na pewno SM”.


Nie wszystko, co wygląda groźnie, od razu znaczy to samo

Hej 😊

Dzisiaj od rana chodzi mi po głowie temat, który z jednej strony jest medyczny, a z drugiej bardzo życiowy.

Bo kiedy człowiek od lat żyje ze stwardnieniem rozsianym, zaczyna mieć pewien odruch.

Gorsza noga?

SM.

Większe zmęczenie?

SM.

Problemy z ręką?

SM.

Gorsze chodzenie, sztywność, słabość, dziwne napięcie?

Znowu SM.

I oczywiście często może tak być. Nie będę udawał, że moja choroba nie istnieje. Istnieje. Jest ze mną od lat i dobrze wiem, co potrafi zrobić z ciałem.

Ale ostatnio zacząłem się zastanawiać nad czymś innym.

Czy czasem nie przypisujemy wszystkiego SM zbyt szybko?

Dwie wypowiedzi lekarzy, które dały mi do myślenia

Najpierw trafiłem na materiał Marka Skoczylasa dotyczący suplementacji magnezu. Przy okazji pojawił się tam też temat witamin z grupy B:

Materiał Marka Skoczylasa o magnezie i witaminach

Później natrafiłem na materiał dr Kroszczyńskiego o witaminie B1 i układzie nerwowym:

Materiał dr Kroszczyńskiego o witaminie B1

Nie chcę tutaj udawać specjalisty. Nie jestem lekarzem. Nie będę też nikomu mówił: „bierz to” albo „zrób tamto”.

Ale przyznam szczerze, że coś mnie w tych materiałach zatrzymało.

Bo jeśli niedobór witaminy B1 może wpływać na układ nerwowy, osłabienie, chodzenie czy funkcjonowanie mięśni, to człowiek z SM naturalnie zaczyna się zastanawiać.

Nie dlatego, że nagle znalazł przyczynę swojej choroby.

Tylko dlatego, że być może obok SM mogą istnieć jeszcze inne rzeczy, które pogarszają codzienne funkcjonowanie.

Nie chodzi o leczenie SM witaminą

To trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie.

Nie piszę tego tekstu po to, żeby sugerować, że witamina B1 leczy stwardnienie rozsiane.

Nie leczę się internetem.

Nie chcę też, żeby ktoś po przeczytaniu tego wpisu samodzielnie uznał, że znalazł odpowiedź na wszystkie swoje objawy.

Chodzi mi o coś dużo prostszego.

Jeżeli pojawia się pogorszenie, nowe objawy albo coś, co zaczyna niepokoić, może warto zapytać lekarza nie tylko o samo SM, ale też o badania krwi, niedobory, witaminę B12, kwas foliowy, witaminę D, żelazo, ferrytynę, magnez czy właśnie witaminę B1.

Nie po to, żeby szukać cudów.

Po to, żeby nie przeoczyć czegoś, co da się sprawdzić i ewentualnie uzupełnić pod kontrolą lekarza.

Przypomniała mi się historia znad zalewu

Kiedy o tym myślałem, wróciło do mnie pewne wspomnienie sprzed lat.

Miałem około 25 lat. Było gorące lato, prawdopodobnie niedziela po mszy. Pojechaliśmy z przyszłą żoną i kolegą nad zalew w Kobylej Górze.

Ludzi było mnóstwo. Na plaży trudno było znaleźć miejsce, więc rozłożyliśmy ręczniki na skarpie w pobliżu tamy.

Potrafiłem pływać i czułem się pewnie. Wszedłem do wody, zacząłem schodzić głębiej i nagle poczułem silny nurt. Zaczął mnie ciągnąć w stronę tamy.

Na szczęście zachowałem spokój. Położyłem się na wodzie, nabrałem powietrza i spokojnie odpłynąłem z niebezpiecznego miejsca.

Pomyślałem wtedy, że wszystko jest już w porządku.

Chwilę później do wody wszedł mój kolega.

On nie potrafił pływać.

Nurt porwał go tak samo jak mnie. Zaczął się topić. Bez zastanowienia ruszyłem mu na pomoc.

I wtedy zrozumiałem, jak niebezpieczne jest ratowanie tonącego bez przygotowania. Kolega w panice złapał mnie z całej siły i zaczął wciągać pod wodę. Udało mi się wyrwać, ale po chwili znowu mnie chwycił, tym razem za spodenki.

Na szczęście na tamie było dużo ludzi. Moja przyszła żona zaczęła wołać o pomoc. Jeden z mężczyzn natychmiast wskoczył do wody i uratował mojego kolegę.

Tamtego dnia zrozumiałem coś bardzo ważnego.

Czasem z zewnątrz wszystko wygląda spokojnie, a pod powierzchnią działa siła, której nie widać.

Z chorobą bywa podobnie

Dzisiaj mam podobne wrażenie, gdy myślę o zdrowiu.

Z zewnątrz można powiedzieć: „to SM”.

I koniec tematu.

Ale pod spodem mogą być jeszcze inne rzeczy.

Niedobór witamin. Infekcja. Stres. Zmęczenie. Problemy z jelitami. Zbyt mało snu. Przegrzanie. Skutki leków. Albo coś, o czym człowiek nawet nie pomyśli.

Nie twierdzę, że tak jest u mnie.

Na razie tylko głośno myślę.

Ale coraz bardziej widzę, że przy SM trzeba uważać na jedno: żeby nie przestać szukać rozsądnych wyjaśnień tylko dlatego, że diagnoza już kiedyś została postawiona.

Stwardnienie rozsiane może tłumaczyć wiele rzeczy.

Ale nie musi tłumaczyć wszystkiego.

Moja lewa noga, lewa ręka i pytania, które wracają

Ostatnio więcej myślę też o swojej lewej stronie.

Lewa noga od dawna jest u mnie słabsza. Teraz dochodzi do tego lewa ręka, która też potrafi dawać o sobie znać.

I oczywiście pierwsza myśl jest prosta: SM.

Ale druga myśl jest już trochę bardziej rozsądna.

Może warto sprawdzić, czy obok SM nie dzieje się jeszcze coś dodatkowego?

Może warto zapytać lekarza o konkretne badania?

Może zamiast samemu kombinować, lepiej powiedzieć wprost:

„Mam stwardnienie rozsiane, ale nie chcę zakładać, że każde pogorszenie wynika wyłącznie z SM. Chciałbym wykluczyć odwracalne przyczyny. Jakie badania warto zrobić?”

Dla mnie to jest dziś najważniejszy wniosek.

Nie panika, tylko rozsądek

Ten wpis nie jest o strachu.

Nie jest też o tym, żeby biegać od razu na wszystkie możliwe badania i wydawać pieniądze bez sensu.

Jest o czymś innym.

O spokojnym podejściu.

O rozmowie z lekarzem.

O tym, żeby nie leczyć się samemu na podstawie filmów z internetu, ale też nie ignorować tematów, które mogą mieć znaczenie.

Bo jeśli istnieje coś, co może pogarszać objawy, a da się to sprawdzić z krwi, to chyba warto chociaż o to zapytać.

Nie po to, żeby znaleźć magiczne rozwiązanie.

Po to, żeby mieć spokojniejszą głowę.

Przeczytaj również

Podobny temat poruszałem już tutaj: Nie przypisuj sobie od razu SM. Objawy mogą mieć różne przyczyny.

O tym, jak stres i chaos potrafią wpływać na życie z chorobą, pisałem w tym wpisie: Chaos, stres i rehabilitacja przy SM.

Jeśli interesuje Cię temat zmęczenia i jelit, zajrzyj też tutaj: Czy jelita mają wpływ na zmęczenie przy SM?.

Więcej tekstów z tego działu znajdziesz tutaj: Dieta, jelita i niedobory przy SM.




Ważna informacja

Wszystko, co opisuję na tym blogu, wynika wyłącznie z moich osobistych doświadczeń z życia ze stwardnieniem rozsianym (SM). Nie jestem lekarzem, fizjoterapeutą ani dietetykiem i nie udzielam porad medycznych.

To, co sprawdziło się u mnie, nie musi przynieść takich samych efektów u innych osób. Każdy organizm jest inny, dlatego wszelkie decyzje dotyczące leczenia, rehabilitacji, suplementacji czy diety warto podejmować po konsultacji z lekarzem lub odpowiednim specjalistą.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres