Przez lata myślałem, że to tylko upał. Dziś wiem, jak bardzo temperatury wpływają na moje SM

 21 czerwca 2026

Przez lata myślałem, że to tylko upał. Dziś wiem, jak bardzo temperatury wpływają na moje SM

Podsumowanie

Temperatura na zewnątrz przekroczyła ostatnio 30°C. Dla wielu osób to świetna okazja do wypoczynku, grillowania i spędzania czasu na świeżym powietrzu. Dla mnie od lat oznacza coś zupełnie innego.

Żyję ze stwardnieniem rozsianym od prawie 30 lat i przez ten czas wielokrotnie przekonałem się, że wysokie temperatury potrafią bardzo mocno wpływać na organizm. Dziś jest już lepiej niż kiedyś, głównie dzięki klimatyzacji, ale doskonale pamiętam lata, kiedy lato było dla mnie prawdziwym wyzwaniem.


Upały i SM od zawsze były trudnym połączeniem

Hej 😊

Temperatura na dworze nas nie rozpieszcza.

Wczoraj termometr pokazywał ponad 30°C i powiem szczerze, że od razu wróciły do mnie wspomnienia sprzed kilku, a nawet kilkunastu lat.

Dla wielu osób taki dzień oznacza wakacje.

Dla mnie przez długi czas oznaczał walkę z własnym organizmem.

Nie miałem siły.

Ręce opadały.

Nogi stawały się ciężkie.

Człowiek miał wrażenie, jakby ktoś nagle odciął mu połowę energii.

I właśnie wtedy najmocniej odczuwałem, czym jest życie z SM.

Kiedy zwykły spacer stawał się wyzwaniem

Pamiętam sytuacje sprzed około dziesięciu lat.

Wystarczyło kilka gorących dni i wszystko robiło się trudniejsze.

Nie chciało się chodzić.

Nie chciało się oddychać.

Nie chciało się praktycznie nic.

Organizm zachowywał się tak, jakby ktoś nagle zwiększył ciężar mojego ciała o kilkadziesiąt kilogramów.

Dzisiaj wiem, że nie byłem jedyną osobą, która tak reagowała.

Wielu chorych na stwardnienie rozsiane zauważa, że wysokie temperatury nasilają objawy SM.

U mnie wyglądało to dokładnie tak samo.

Zresztą pisałem już wcześniej o tym, jak zmęczenie przy SM potrafi odebrać energię nawet po wykonaniu prostych czynności.

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/04/zmeczenie-przy-sm-dlaczego-po-jednym.html

Lato spędzone w piwnicy

Był nawet taki okres w moim życiu, kiedy praktycznie całe lato spędzałem w piwnicy.

Brzmi dziwnie?

Może trochę tak.

Ale tam było po prostu chłodniej.

Miałem komputer, biurko i swoje miejsce.

Schodziłem na dół i siedziałem tam godzinami.

Temperatura była zdecydowanie bardziej przyjazna dla mojego organizmu niż na piętrze domu.

Pamiętam nawet chłodne ręczniki.

Kładłem je na kark, na nogi, na plecy.

Problem polegał na tym, że przy takich temperaturach bardzo szybko wysychały.

Kilka minut i po chłodzie.

Mimo wszystko dawały choć chwilową ulgę.

Klimatyzacja zmieniła więcej, niż się spodziewałem

W 2020 roku zdecydowałem się założyć klimatyzację.

Szczerze?

To była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjąłem.

Myślałem wcześniej, że będzie to luksus.

Dzisiaj uważam, że w moim przypadku była to inwestycja w komfort życia.

Od tego momentu letnie miesiące przestały być tak męczące jak kiedyś.

Nadal nie przepadam za upałami.

Nadal najlepiej funkcjonuję wtedy, gdy temperatura jest umiarkowana.

Ale różnica jest ogromna.

Nie muszę już uciekać do piwnicy.

Nie muszę walczyć o każdą odrobinę chłodu.

Mogę normalnie usiąść przy komputerze, napić się kawy i funkcjonować znacznie spokojniej.

Rehabilitacja też zrobiła swoje

Myślę jednak, że nie tylko klimatyzacja pomogła.

Przez ostatnie miesiące bardzo dużo czasu poświęciłem rehabilitacji.

Regularne ćwiczenia, próby wstawania, wzmacnianie mięśni i praca nad stabilnością sprawiły, że organizm zaczął reagować trochę inaczej.

Nie oznacza to oczywiście, że upały przestały mi przeszkadzać.

Po prostu mam wrażenie, że radzę sobie z nimi lepiej niż kiedyś.

Pisałem niedawno o tym, jak ważna okazała się dla mnie praca nad stabilnością i mobilnością.

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/budowanie-mobilnosci-poprzez-stabilnosc.html

Podobnie było w przypadku moich nóg, które coraz częściej pokazują, że wciąż mają ochotę walczyć.

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/moje-nogi-rwa-sie-do-wstawania-czy-to.html

Nie wszystko da się kontrolować

Oczywiście są rzeczy, na które nie mam wpływu.

Nie zatrzymam lata.

Nie obniżę temperatury na zewnątrz.

Ale mogę zadbać o to, co dzieje się wokół mnie.

Mogę schować się do chłodniejszego pomieszczenia.

Mogę odpocząć.

Mogę słuchać własnego organizmu.

I właśnie tego nauczyło mnie prawie 30 lat życia ze stwardnieniem rozsianym.

Nie zawsze trzeba walczyć na siłę.

Czasami warto po prostu dostosować warunki do swoich możliwości.

Wnioski

Kiedyś upały potrafiły skutecznie odebrać mi cały dzień.

Dzisiaj nadal ich nie lubię, ale radzę sobie z nimi znacznie lepiej.

Być może pomogła klimatyzacja.

Być może rehabilitacja.

A być może jedno i drugie.

Jedno wiem na pewno.

Po prawie 30 latach z SM nauczyłem się słuchać swojego organizmu i przestałem mieć wyrzuty sumienia, gdy potrzebuję odpoczynku.

A jak jest u Was?

Czy wysokie temperatury wpływają na Wasze samopoczucie?

Dajcie znać w komentarzu. Chętnie przeczytam Wasze doświadczenia.

Jeśli ten wpis był dla Ciebie pomocny

Udostępnij go komuś, kto również żyje ze stwardnieniem rozsianym lub opiekuje się osobą chorą na SM. Być może odnajdzie w nim coś dla siebie.

Przeczytaj również:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/04/zmeczenie-przy-sm-dlaczego-po-jednym.html

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/budowanie-mobilnosci-poprzez-stabilnosc.html

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/moje-nogi-rwa-sie-do-wstawania-czy-to.html

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/potrawy-z-grilla-jelita-i-sm-czy-letnie.html

https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/05/sabe-nogi-przy-sm-najpierw-upewnij-sie.html

Meta opis SEO:

Upały a stwardnienie rozsiane. Po prawie 30 latach z SM opowiadam, jak wysokie temperatury wpływały na moje życie i co zmieniła klimatyzacja.




5 alternatywnych tytułów:

  1. Po 30 latach z SM wiem jedno. Upały potrafią odebrać więcej niż siły

  2. Nie spodziewałem się, że klimatyzacja aż tak zmieni moje życie z SM

  3. SM i wysokie temperatury. Przez lata walczyłem z tym każdego lata

  4. Stwardnienie rozsiane i upały. Tak wyglądało moje lato przed klimatyzacją

  5. Odkryłem coś ważnego po latach życia z SM. Chłód naprawdę ma znaczenie

Hashtagi:

#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #ObjawySM #ZmęczeniePrzySM

Propozycja kolejnego wpisu:

„Po 27 latach z SM zauważyłem coś dziwnego. Mój organizm coraz częściej wybiera spokój zamiast stresu”

Komentarze

Optymisio pisze…
Pamiętam też okres, kiedy nie miałem jeszcze klimatyzacji.

W upalne noce budziłem się, bo organizm zwyczajnie nie dawał rady. Bywało, że wychodziłem z łóżka, otwierałem szeroko okno i siedziałem obok, licząc na choćby najmniejszy podmuch wiatru.

Dziś brzmi to może trochę dziwnie, ale osoby, które źle znoszą wysokie temperatury, doskonale wiedzą, o czym mówię.

Człowiek nie szuka wtedy wygody.

Szuka ulgi.

Szuka kilku stopni mniej.

Szuka chwili oddechu.

Na szczęście te czasy są już za mną.

Od kilku lat mam klimatyzację i naprawdę trudno mi sobie wyobrazić powrót do tamtych upalnych nocy.

Co ciekawe, nie zawsze trzeba od razu inwestować w dużą instalację montowaną na stałe. Dzisiaj dostępne są również klimatyzatory przenośne. Wystarczy wyprowadzić rurę za okno lub do przewodu wentylacyjnego, a urządzenie odprowadza gorące powietrze na zewnątrz.

Takich rozwiązań jest obecnie bardzo dużo i są znacznie tańsze niż jeszcze kilka lat temu.

Nie twierdzę, że to rozwiązanie dla każdego, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć jedno — jeśli wysokie temperatury nasilają objawy SM, warto pomyśleć o sposobach na schłodzenie mieszkania.

Dla mnie był to jeden z tych zakupów, które realnie poprawiły komfort życia. 😊❄️☀️

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres