Budowanie mobilności poprzez stabilność. Dlaczego dziś bardziej myślę o rehabilitacji niż o pracy

 

Budowanie mobilności poprzez stabilność. Dlaczego dziś bardziej myślę o rehabilitacji niż o pracy

13 czerwca 2026

Podsumowanie

Przez ostatnie miesiące coraz częściej zastanawiam się, czy powinienem skupić się na szukaniu pracy zdalnej, czy raczej na walce o własną sprawność. Stwardnienie rozsiane nauczyło mnie, że czasami największym sukcesem nie jest zdobycie nowej pracy, ale odzyskanie kolejnego kawałka samodzielności. Ostatnie wydarzenia pokazały mi, że organizm wciąż próbuje walczyć.


Nie wstałem z wózka, ale coś się zmienia

Hej 😊

Ostatnio dużo myślę o swojej przyszłości.

Z jednej strony przeglądam oferty pracy zdalnej i zastanawiam się, czy nie wrócić do aktywności zawodowej. Z drugiej strony coraz częściej dochodzę do wniosku, że w tej chwili najważniejsza jest rehabilitacja.

Nie chodzi o to, że nie chcę pracować.

Wręcz przeciwnie.

Po prostu mam wrażenie, że organizm daje mi sygnały, których nie powinienem ignorować.

Od ośmiu lat poruszam się na wózku. Pierwsze objawy stwardnienia rozsianego pojawiły się niemal trzydzieści lat temu. Przez ten czas wiele mięśni osłabło, część praktycznie przestała pracować, a organizm nauczył się funkcjonować w zupełnie inny sposób.

Mimo to ostatnio dzieje się coś, czego nie potrafię do końca wyjaśnić.

Wstawanie wciąż jest bardzo trudne

Dwa razy w tygodniu ćwiczę z rehabilitantem.

To właśnie wtedy próbujemy wstawać.

Najgorszy jest zwykle pierwszy raz.

Po dłuższym siedzeniu nogi są sztywne, mięśnie nie chcą współpracować, a ciało zachowuje się tak, jakby zapomniało, do czego służy pozycja stojąca.

Do tego dochodzi jeszcze problem ustawienia miednicy.

Mam wrażenie, że przez lata siedzenia pojawiło się nadmierne pochylenie miednicy i bardzo duża lordoza. Organizm ciągnie mnie do przodu lub do tyłu, zamiast utrzymywać stabilną pozycję.

Dlatego każde wstawanie wymaga ogromnego wysiłku.

Ale mimo wszystko zaczynam zauważać pewne zmiany.

Dziwny moment, który dał mi do myślenia

Dzisiaj wydarzyło się coś nietypowego.

Siedziałem na wózku i próbowałem poprawić swoją pozycję. Jedną ręką trzymałem poręcz, drugą podpierałem się o podłokietnik.

Nie próbowałem wstawać.

Nie dawałem nogom żadnego świadomego sygnału.

Nagle poczułem, że lecę do tyłu.

Gdyby nie oparcie wózka, prawdopodobnie skończyłbym na podłodze.

Najciekawsze było jednak to, że miałem wyraźne wrażenie, iż wszystko zaczęło się od lewej nogi. Tej samej, która od lat sprawia mi największe problemy.

Tak jakby próbowała wykonać ruch, którego się nie spodziewałem.

Nie twierdzę, że to cud.

Nie twierdzę też, że nagle wraca pełna sprawność.

Ale było to na tyle wyraźne, że nie potrafię przejść obok tego obojętnie.

Budowanie mobilności poprzez stabilność

Kilka lat temu jedna z rehabilitantek powiedziała mi zdanie, które zapamiętałem do dziś:

„Mobilność buduje się poprzez stabilność.”

Wtedy nie do końca rozumiałem, co miała na myśli.

Dziś zaczynam rozumieć.

Jeżeli mięśnie brzucha, pleców i miednicy nie są wystarczająco silne, to nogi nie mają solidnej podstawy do pracy.

Można próbować ćwiczyć chodzenie, ale bez stabilnego tułowia wszystko staje się znacznie trudniejsze.

Przypominają mi się ćwiczenia z oddziału rehabilitacyjnego.

Leżałem na kozetce, a rehabilitant wyciągał rękę przede mną. Moim zadaniem było dotknąć jej raz prawą, raz lewą ręką.

Na pierwszy rzut oka wyglądało to banalnie.

W rzeczywistości pracowały wtedy mięśnie brzucha, szczególnie mięśnie skośne.

Być może właśnie do takich ćwiczeń powinienem wrócić.

Czy teraz ważniejsza jest praca czy rehabilitacja?

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że odpowiedź jest prosta.

Praca nie ucieknie.

Natomiast szansa na poprawę sprawności może nie trwać wiecznie.

Dlatego na ten moment chcę przede wszystkim skupić się na rehabilitacji, wzmacnianiu mięśni i odzyskiwaniu tego, co jeszcze można odzyskać.

Nie wiem, dokąd mnie to zaprowadzi.

Nie wiem, czy kiedyś samodzielnie wstanę z wózka.

Ale wiem jedno.

Jeżeli organizm wysyła sygnały, że nadal walczy, to moim obowiązkiem jest mu w tej walce pomóc.

Zakończenie

Stwardnienie rozsiane nauczyło mnie cierpliwości.

Kiedyś myślałem o efektach w skali dni lub tygodni.

Dziś wiem, że czasami trzeba patrzeć na miesiące, a nawet lata.

Jeżeli jednak po tylu latach organizm nadal próbuje odzyskiwać utracone funkcje, to znaczy, że nie wszystko zostało jeszcze powiedziane.

A dopóki jest choć odrobina nadziei, warto walczyć dalej.

Pytanie do Czytelnika

Czy zdarzyło Ci się zauważyć przy SM poprawę, której zupełnie się nie spodziewałeś?




Meta opis SEO

Budowanie mobilności poprzez stabilność przy stwardnieniu rozsianym. Moje doświadczenia z rehabilitacją, mięśniami brzucha i próbami wstawania z wózka.

Hashtagi

#StwardnienieRozsiane #SM #RehabilitacjaSM #ŻycieZSM #NiePoddawajSię







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres