Myślałem, że problem tkwi w sile nóg. Odkryłem coś zupełnie innego przy SM
29 czerwca 2026
Myślałem, że problem tkwi w sile nóg. Odkryłem coś zupełnie innego przy SM
Podsumowanie
Przez ostatnie dni próbowałem zrozumieć, dlaczego raz wstawanie z łóżka idzie mi lepiej, a innym razem moje nogi zachowują się tak, jakby ktoś je po prostu odłączył od reszty ciała.
Dzisiaj mam bardzo osobistą obserwację. Nie traktuję jej jak diagnozy i nikomu nie chcę mówić, że u niego musi być tak samo. Opisuję tylko to, co zauważyłem na własnym organizmie po wielu latach życia ze stwardnieniem rozsianym.
Może komuś ta obserwacja pomoże spojrzeć inaczej na własne ciało.
Od kilku dni coś mi nie pasowało
Hej 😊
Ostatnio dużo pisałem o upale, rehabilitacji i porannym wstawaniu. Były dni, kiedy miałem wrażenie, że wszystko idzie do przodu. Były też takie poranki, kiedy człowiek najchętniej rzuciłby wszystko w diabły.
Kilka dni temu miałem bardzo trudny poranek. Moje nogi praktycznie nie chciały pomóc przy wstawaniu. Opisałem to szerzej we wpisie „Myślałem, że to przez upał. Dzisiaj moje nogi całkowicie odmówiły posłuszeństwa przy SM”.
Wtedy najbardziej rzucał się w oczy upał. Temperatura była kosmiczna, ciało zmęczone, głowa trochę przytępiona, a nogi jakby nie chciały brać udziału w żadnej współpracy.
Ale później zacząłem się zastanawiać, czy problem naprawdę był tylko w temperaturze.
Zauważyłem ruch, którego nie potrafiłem zatrzymać
Leżąc w łóżku, zacząłem uważniej obserwować swoje nogi.
I zauważyłem coś, co wcześniej chyba mi umykało.
Moje kolana miały tendencję do mocnego przyciągania się w stronę klatki piersiowej. Tak, jakby nogi same chciały się zwinąć. Do tego potrafiły rozchodzić się na boki.
Najdziwniejsze było to, że nie był to delikatny ruch, który mogłem sobie łatwo zablokować ręką.
To przyciąganie było na tyle mocne, że miałem problem, żeby samodzielnie wyprostować nogi.
Nie piszę tego jako lekarz. Piszę to jako człowiek, który od lat żyje z SM i coraz częściej próbuje rozumieć własne ciało nie z książki, tylko z codziennego doświadczenia.
Pozycja trochę jak u noworodka
Najprościej opisując, moje nogi w pewnym momencie układały się trochę jak u noworodka.
Kolana bliżej brzucha, biodra jakby bardziej otwarte, nogi rozchodzące się na boki. Oczywiście nie twierdzę, że dzieje się u mnie to samo, co u dziecka. Chodzi mi tylko o obraz, który zobaczyłem.
I właśnie ten obraz dał mi do myślenia.
Bo jeżeli nogi przed wstawaniem są już ustawione w zgięciu, napięciu i rozjechane na boki, to później całe podnoszenie się z łóżka może być dużo trudniejsze.
Wtedy nie chodzi tylko o to, czy mam siłę w nogach.
Chodzi też o to, z jakiej pozycji próbuję wystartować.
Następnego dnia zrobiłem mały eksperyment
Dzisiaj rano postanowiłem czegoś dopilnować.
Zanim zaczęło się wstawanie, pilnowałem, żeby obie nogi leżały możliwie prosto na łóżku. Tak trochę „na baczność”. Bez walki z kolanem, które ciągnie do klatki piersiowej. Bez tego dziwnego ustawienia, które później utrudnia każdy ruch.
I wiecie co?
Wstało mi się wyraźnie lepiej.
Nie idealnie. Nie nagle cudownie. Ale lepiej.
To był moment, który poprawił mi humor bardziej niż niejedna dobra wiadomość.
Bo przy SM czasami jedna drobna rzecz potrafi zmienić cały poranek.
To nie była diagnoza, tylko obserwacja
Chcę to bardzo jasno napisać.
Nie wiem, czy to właśnie ustawienie nóg było główną przyczyną lepszego wstawania. Nie wiem, czy chodziło o napięcie mięśni, spastyczność, zmęczenie, temperaturę, czy jeszcze coś innego.
Wiem tylko, co zauważyłem u siebie.
Wczoraj nogi układały się źle, ciągnęły kolanami w stronę klatki piersiowej i trudno było je wyprostować. Dzisiaj świadomie pilnowałem, żeby leżały prościej, i wstawanie poszło lepiej.
I właśnie dlatego uważam, że warto obserwować własny organizm.
Podobnie było z rehabilitacją. Jeszcze niedawno pisałem, że rehabilitacja przy SM nauczyła mnie czegoś więcej niż sama choroba. Dzisiaj dopisałbym do tego jedno: rehabilitacja uczy też patrzenia na szczegóły.
Siła nóg to nie zawsze cała odpowiedź
Przez długi czas myślałem prosto.
Nie mogę wstać, czyli nogi są za słabe.
Ale im dłużej obserwuję swoje ciało, tym bardziej widzę, że to nie zawsze takie proste.
Czasami problemem może być ustawienie nóg. Czasami napięcie. Czasami zmęczenie przy SM. Czasami stres. Czasami upał. A czasami wszystko naraz.
O pierwszych sygnałach, że moje nogi jednak próbują wracać do pracy, pisałem we wpisie „Moje nogi rwą się do wstawania. Rehabilitacja pokazała mi, gdzie naprawdę tkwi problem”.
Dzisiaj patrzę na to jeszcze inaczej.
Może moje nogi nie tylko potrzebują siły.
Może potrzebują też dobrego ustawienia, spokoju, czasu i mniejszej walki z własnym napięciem.
Dzisiaj najbardziej zapamiętam jedno zdanie
Nie zawsze problem tkwi w tym, że nogi nie mają siły. Czasami problem zaczyna się jeszcze zanim człowiek spróbuje wstać.
Małe zwycięstwo dnia
✅ Zauważyłem coś ważnego u siebie.
✅ Spróbowałem inaczej ułożyć nogi przed wstawaniem.
✅ Wstało mi się lepiej.
✅ Humor od razu poszedł w górę.
Co zabieram z dzisiejszego dnia
Po 27 latach życia z SM nadal uczę się swojego organizmu.
I chyba właśnie to jest jedna z najważniejszych lekcji tej choroby.
Nie wszystko da się od razu zrozumieć. Nie wszystko da się nazwać. Ale czasami wystarczy zacząć uważniej patrzeć, żeby zobaczyć coś, co wcześniej było tuż przed oczami.
Dzisiaj nie odkryłem lekarstwa. Odkryłem mały szczegół, który może mieć dla mnie duże znaczenie.
Wnioski
Życie z SM bywa bardzo zmienne.
Jednego dnia człowiek czuje, że wszystko się sypie. Drugiego dnia ten sam organizm potrafi pozytywnie zaskoczyć.
Dlatego nie chcę już oceniać swojej rehabilitacji po jednym poranku.
Chcę obserwować. Zapisywać. Porównywać. I szukać tych małych rzeczy, które mogą pomóc mi funkcjonować lepiej.
Bo czasami wielka zmiana zaczyna się od czegoś bardzo małego.
Pytanie do czytelnika
Czy też macie takie własne obserwacje, które z pozoru wydają się drobiazgiem, ale później okazują się ważne w codziennym funkcjonowaniu?
Jeśli tak, zostawcie komentarz. Może komuś innemu właśnie taka mała obserwacja da do myślenia.
Przeczytaj również
- Myślałem, że to przez upał. Dzisiaj moje nogi całkowicie odmówiły posłuszeństwa przy SM – wcześniejszy wpis, od którego zaczęła się ta obserwacja.
- Nie spodziewałem się, że rehabilitacja przy SM nauczy mnie tego bardziej niż sama choroba – o cierpliwości i zmianach, które nie zawsze widać od razu.
- Moje nogi rwą się do wstawania. Rehabilitacja pokazała mi, gdzie naprawdę tkwi problem – wpis o pierwszych sygnałach poprawy i pracy nóg.
- Przez lata myślałem, że to tylko upał. Dziś wiem, jak bardzo temperatura wpływa na moje SM – o tym, jak pogoda potrafi zmieniać funkcjonowanie organizmu.
Meta opis SEO
Osobista obserwacja życia z SM. Zauważyłem, że ustawienie nóg przed wstawaniem może wpływać na poranne funkcjonowanie i rehabilitację.
5 alternatywnych tytułów
- Nie spodziewałem się, że moje nogi pokażą mi coś takiego przy SM.
- Przez lata myślałem, że problem tkwi tylko w sile nóg.
- Odkryłem mały szczegół, który może zmienić moje poranki z SM.
- Moje nogi układały się jak u noworodka. Dzisiaj zacząłem to rozumieć.
- Po 27 latach z SM nadal uczę się swojego organizmu.
Hashtagi
#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #RehabilitacjaPrzySM #ObjawySM #NiePoddajęSię #Nadzieja
Propozycja kolejnego wpisu
„Nie spodziewałem się, że jeden szczegół przed wstawaniem może tak zmienić cały dzień.”


Komentarze