Po latach z SM zrozumiałem coś ważnego. Każde ćwiczenie miało znaczenie

 22 czerwca 2026

Po latach z SM zrozumiałem coś ważnego. Każde ćwiczenie miało znaczenie

Podsumowanie

Przez wiele lat miałem wrażenie, że moja gimnastyka nie przynosi żadnych efektów. Ćwiczyłem, męczyłem się, a mimo to moje możliwości stopniowo malały. Dziś jednak patrzę na to zupełnie inaczej.

Ostatnie tygodnie rehabilitacji i pierwsze oznaki poprawy sprawiły, że zacząłem się zastanawiać, czy organizm nie pracował nad tym wszystkim znacznie dłużej, niż mi się wydawało.




Przez lata nie widziałem efektów

Hej 😊

Gdybym miał powiedzieć, co najczęściej słyszałem od samego siebie przez ostatnie lata, to byłoby to chyba:

„Po co ja właściwie ćwiczę?”

Ćwiczenia były.

Rehabilitacja była.

Próby utrzymania sprawności były.

A mimo to stwardnienie rozsiane robiło swoje.

Najpierw kula.

Później druga kula.

W końcu wózek.

Trudno było wtedy uwierzyć, że te wszystkie godziny ćwiczeń mają jakiekolwiek znaczenie.

Człowiek ćwiczy i nie widzi zmian

Najgorsze jest to, że rehabilitacja przy SM często nie działa tak, jak oczekujemy.

Człowiek ćwiczy tydzień.

Potem miesiąc.

Potem kolejny miesiąc.

I nic spektakularnego się nie dzieje.

Nie pojawia się nagle nowa siła.

Nie zaczynamy biegać.

Nie odzyskujemy wszystkiego, co zabrała choroba.

Właśnie dlatego wiele osób się zniechęca.

Sam miałem takie momenty.

Bywały dni, kiedy zastanawiałem się, czy to wszystko ma sens.

Ostatnie tygodnie dały mi dużo do myślenia

Kilka tygodni temu zacząłem bardziej skupiać się na rehabilitacji.

Pojawiły się ćwiczenia z gumami.

Ćwiczenia stabilizacyjne.

Próby wstawania.

Praca nad biodrami, plecami i nogami.

Pisałem już o tym we wpisie:

👉 https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/budowanie-mobilnosci-poprzez-stabilnosc.html

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, dokąd mnie to zaprowadzi.

Z czasem zacząłem jednak zauważać drobne zmiany.

Tak małe, że ktoś z boku mógłby ich nawet nie dostrzec.

Nogi zaczęły zachowywać się inaczej

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że nogi coraz częściej zaczynają współpracować.

Nie zawsze.

Nie codziennie.

Ale coraz częściej.

Opisywałem to niedawno tutaj:

👉 https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/moje-nogi-rwa-sie-do-wstawania-czy-to.html

Jeszcze kilka miesięcy temu takie sytuacje zdarzały się znacznie rzadziej.

Dzisiaj pojawiają się coraz częściej.

To nie oznacza, że nagle wyzdrowiałem.

To nie oznacza, że jutro będę biegał.

Ale oznacza coś bardzo ważnego.

Organizm nadal potrafi się uczyć.

Czy to naprawdę wraca?

To pytanie zadaję sobie od dłuższego czasu.

Pisałem nawet osobny wpis:

👉 https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/czy-to-naprawde-wraca-pierwsze-oznaki.html

Nie znam odpowiedzi.

Nikt nie jest w stanie jej dziś dać.

Ale wiem jedno.

Widzę rzeczy, których wcześniej nie widziałem.

Widzę reakcje organizmu, których wcześniej nie było.

Widzę, że ciało próbuje.

A to daje nadzieję.

Być może każde ćwiczenie miało znaczenie

I właśnie tutaj doszedłem do wniosku, który bardzo mnie zaskoczył.

Może przez wszystkie te lata nic nie było stracone.

Może każda seria ćwiczeń.

Każda rehabilitacja.

Każde wstawanie.

Każda próba utrzymania równowagi.

Każde ćwiczenie z gumą.

Każdy dzień walki o sprawność.

Zostawiały po sobie jakiś ślad.

Być może efekty nie pojawiły się od razu.

Być może organizm potrzebował dużo więcej czasu.

Ale dziś coraz częściej mam wrażenie, że te wszystkie lata nie poszły na marne.

Kiedy przychodzi moc

Są też takie dni, kiedy nagle czuję więcej energii.

Więcej siły.

Więcej możliwości.

Opisywałem to niedawno tutaj:

👉 https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/kiedy-przychodzi-moc-przy-sm-takie-dni.html

Właśnie takie chwile przypominają mi, że warto walczyć dalej.

Bo nigdy nie wiadomo, kiedy organizm zrobi kolejny mały krok do przodu.

Wnioski

Dziś nie powiedziałbym już, że gimnastyka nic nie daje.

Powiedziałbym raczej, że czasami efekty przychodzą znacznie później, niż się spodziewamy.

I właśnie dlatego warto próbować.

Nawet wtedy, gdy wydaje się, że nic się nie zmienia.

Bo być może organizm wykonuje swoją pracę po cichu.

Tak, żeby pewnego dnia nas zaskoczyć.

A jak jest u Was?

Czy mieliście kiedyś sytuację, w której efekty rehabilitacji lub ćwiczeń pojawiły się dużo później, niż się spodziewaliście?



Dajcie znać w komentarzu. 😊

Jeśli chcesz być na bieżąco

Zapraszam do obserwowania bloga i odwiedzania nowych działów tematycznych, które ostatnio przygotowałem. Dzięki temu łatwiej znaleźć wpisy dotyczące rehabilitacji, objawów SM i codziennego życia z chorobą.

Przeczytaj również

• Budowanie mobilności poprzez stabilność
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/budowanie-mobilnosci-poprzez-stabilnosc.html

• Jak wygląda rehabilitacja przy SM
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/jak-wyglada-rehabilitacja-przy.html

• Moje nogi rwą się do wstawania. Czy to znak poprawy?
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/moje-nogi-rwa-sie-do-wstawania-czy-to.html

• Czy to naprawdę wraca? Pierwsze oznaki poprawy
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/czy-to-naprawde-wraca-pierwsze-oznaki.html

• Kiedy przychodzi moc przy SM. Takie dni przypominają mi, że warto walczyć
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/kiedy-przychodzi-moc-przy-sm-takie-dni.html

Meta opis SEO:

Przez lata myślałem, że ćwiczenia przy SM nic nie dają. Dziś widzę pierwsze oznaki poprawy i zaczynam patrzeć na rehabilitację zupełnie inaczej.

5 alternatywnych tytułów:

  1. Przez lata myślałem, że rehabilitacja nic nie daje. Dziś zmieniam zdanie

  2. Czy organizm pamięta lata ćwiczeń? Moje obserwacje po 27 latach SM

  3. Nie spodziewałem się, że właśnie teraz zobaczę pierwsze efekty

  4. Czy przy SM warto ćwiczyć mimo braku efektów?

  5. Odkryłem coś ważnego o rehabilitacji po wielu latach SM

Hashtagi:

#SM #StwardnienieRozsiane #RehabilitacjaPrzySM #ŻycieZSM #ObjawySM

Propozycja kolejnego wpisu:

„Największa zmiana, jaką zauważyłem po odstawieniu baklofenu”

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres