Myślałem, że w taki upał nie dam rady. Jedna szklanka zimnej wody zmieniła więcej, niż się spodziewałem
26 czerwca 2026
Myślałem, że w taki upał nie dam rady. Jedna szklanka zimnej wody zmieniła więcej, niż się spodziewałem
Podsumowanie
Upały od lat należą do moich największych przeciwników. Stwardnienie rozsiane sprawia, że nawet niewielki wzrost temperatury potrafi odebrać mi siły. Dzisiaj jednak po raz kolejny zauważyłem coś, co dało mi do myślenia.
Wystarczyła jedna szklanka chłodnej wody, żeby organizm jakby na chwilę odżył. Nie wydarzył się cud, ale wróciła chęć do działania. Dzięki temu zrobiłem rehabilitację, której jeszcze rano wcale nie planowałem.
Dzisiaj nawet w domu było ciężko
Hej 😊
Dzisiaj od samego rana było ciepło.
Na dworze żar lał się z nieba, ale szczerze mówiąc w domu też nie było wiele lepiej.
Osoby, które żyją ze stwardnieniem rozsianym, często dobrze wiedzą, że wysoka temperatura potrafi bardzo mocno dać się we znaki. U mnie wygląda to podobnie od wielu lat.
Nie chodzi nawet o ból.
Po prostu człowiek ma wrażenie, jakby ktoś nagle odciął mu połowę energii.
Ręce stają się cięższe.
Nogi mniej chętne do współpracy.
Każda czynność wymaga więcej wysiłku niż zwykle.
To nie pierwszy raz, kiedy pisałem o wpływie temperatury na moje samopoczucie. Kilka dni temu opisywałem bardzo podobne doświadczenia:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/przez-lata-myslaem-ze-to-tylko-upa-dzis.html
Jedna szklanka zimnej wody
Usiadłem z kubkiem zimnej kranówki.
Nie oczekiwałem żadnych cudów.
Po prostu chciało mi się pić.
Po kilku łykach zauważyłem jednak coś bardzo ciekawego.
Nie wróciła od razu pełna sprawność.
Nie zniknęło zmęczenie.
Ale organizm jakby dostał sygnał do działania.
Zrobiło mi się przyjemniej.
Chłodniej.
Pojawiła się chęć, żeby jednak nie odpuszczać całego dnia.
To są właśnie takie małe momenty, które trudno wytłumaczyć komuś zdrowemu.
Czasami naprawdę niewiele potrzeba, żeby organizm choć trochę odetchnął.
Rehabilitacja mimo upału
Wczoraj odpuściłem ćwiczenia z taśmami.
Nie miałem siły.
Dzisiaj pomyślałem:
„Niech się dzieje, co chce. Spróbuję chociaż raz.”
Pierwsza seria.
Dziesięć powtórzeń.
Później kolejna.
I następna.
Finalnie wyszło około czterdziestu powtórzeń rozciągania gum w różnych kierunkach.
Nie był to rekord.
Nie chodziło też o bicie rekordów.
Najważniejsze było to, że organizm znowu dostał sygnał:
„Pracujemy dalej.”
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że rehabilitacja przy SM nie polega na robieniu spektakularnych rzeczy.
Polega na tym, żeby każdego dnia zrobić choć odrobinę więcej niż wczoraj.
Kilka dni temu opisywałem podobne przemyślenia dotyczące ćwiczeń:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/nie-spodziewaem-sie-ze-rehabilitacja.html
Rok bez baklofenu i pewna refleksja
Siedząc z tą szklanką wody zacząłem myśleć o czymś jeszcze.
Minął już prawie rok od momentu, kiedy odstawiłem baklofen.
Brałem go przez około pięć lat.
Trzy razy dziennie po 10 mg.
Na początku wydawało mi się, że pomaga.
Dzisiaj patrzę na to trochę inaczej.
Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że ten lek nie rozluźnia wyłącznie tych mięśni, które są zbyt napięte.
Mam wrażenie, że rozluźnia całe ciało.
Od mięśni rąk, przez plecy i brzuch, aż po nogi.
Zacząłem też zastanawiać się, czy właśnie dlatego przez długi czas tak trudno było mi odbudowywać siłę.
To tylko moje osobiste doświadczenie i nie chcę nikomu mówić, co powinien robić z leczeniem.
Po prostu u mnie po odstawieniu zaczęły pojawiać się zmiany, których wcześniej nie widziałem.
Coraz częściej mam wrażenie, że organizm powoli odzyskuje część swoich naturalnych możliwości.
Jeszcze nie umiem sam wstać
Nie będę udawał.
Nadal nie potrafię samodzielnie wstać z wózka.
To wciąż mój największy problem.
Ale jednocześnie widzę coś, czego jeszcze kilka miesięcy temu nie było.
Ćwiczenia przynoszą efekty.
Nogi reagują.
Mięśnie zaczynają współpracować.
Powoli.
Czasami bardzo powoli.
Ale jednak.
I właśnie to daje mi największą motywację.
Wnioski
Dzisiejszy dzień pokazał mi jeszcze jedną rzecz.
Nie każdy sukces musi wyglądać spektakularnie.
Czasami sukcesem jest wypicie szklanki zimnej wody.
Zrobienie kilku serii ćwiczeń.
Niepoddanie się mimo upału.
Może właśnie z takich małych zwycięstw buduje się później te największe.
Trzymajcie się.
I do następnego wpisu. 😊
Przeczytaj również
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/przez-lata-myslaem-ze-to-tylko-upa-dzis.html – jak wysokie temperatury wpływają na moje życie z SM.
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/jak-wyglada-rehabilitacja-przy.html – jak wygląda moja codzienna rehabilitacja.
https://ja-i-sm.blogspot.com/2026/06/moje-nogi-rwa-sie-do-wstawania-czy-to.html – pierwsze oznaki powrotu siły w nogach.
Meta opis SEO
Upał, stwardnienie rozsiane i jedna szklanka zimnej wody. Opowiadam, jak nawet małe rzeczy potrafią zmienić dzień i zmotywować do rehabilitacji.
Hashtagi
#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #Rehabilitacja #ObjawySM #Temperatura #Zmęczenie #Motywacja #Blog #NiePoddawajSię


Komentarze
Dzisiaj, pisząc ten wpis, uświadomiłem sobie jeszcze jedną rzecz.
Czasami szukamy wielkich przełomów, a organizm pokazuje nam, że wszystko zaczyna się od małych kroków.
Jedna szklanka zimnej wody. Kilka minut odpoczynku. Kilkadziesiąt powtórzeń z taśmami rehabilitacyjnymi.
Dla zdrowej osoby to może wydawać się czymś zupełnie zwyczajnym.
Dla mnie to kolejny dzień, w którym mimo stwardnienia rozsianego udało się zrobić krok do przodu.
I właśnie takich małych zwycięstw chcę szukać każdego dnia. Wierzę, że z czasem to one złożą się na coś naprawdę dużego. 💚