Czy moje stwardnienie rozsiane się zatrzymało? Moje szczere przemyślenia po latach życia z SM

 

Czy moje stwardnienie rozsiane się zatrzymało? Moje szczere przemyślenia po latach życia z SM

03.06.2026

Podsumowanie

Coraz częściej łapię się na jednej myśli. Nie sądzę, żeby moje stwardnienie rozsiane zniknęło. Nie wierzę też w cuda. Ale mam coraz większe przekonanie, że w moim przypadku choroba przynajmniej się zatrzymała. Defekty zostały, ograniczenia również, jednak dzięki rehabilitacji i codziennej pracy odzyskałem więcej, niż sam się spodziewałem.





Nie napiszę, że wyzdrowiałem

Przez lata nauczyłem się jednego.

Przy stwardnieniu rozsianym trzeba uważać na wielkie słowa.

Dlatego nie napiszę, że wyzdrowiałem.

Nie napiszę też, że SM się cofnęło.

Bo byłoby to nieuczciwe.

Wiem, że zmiany, które powstały w moim układzie nerwowym, nie zniknęły magicznie.

Wiem, że uszkodzenia pozostały.

Wiem również, że każdego dnia nadal odczuwam skutki choroby.

Ale wiem jeszcze coś.

Jest lepiej.

Kiedyś bałem się przyszłości

Pamiętam swoje pierwsze objawy.

Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że to początek walki ze stwardnieniem rozsianym.

Opisywałem to tutaj:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

Potem przyszła diagnoza.

Dzień, którego nie zapomnę do końca życia.

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

W tamtym czasie bardziej zastanawiałem się nad tym, co stracę, niż nad tym, co mogę jeszcze odzyskać.

Nie wierzyłem, że po latach będę patrzył na swoją sytuację inaczej.

Choroba została, ale ja też zostałem

Myślę, że to właśnie jest najważniejsze.

SM nadal jest częścią mojego życia.

Nie uciekłem od niego.

Nie pokonałem go jednym sposobem.

Nie znalazłem cudownego leku.

Ale też nie pozwoliłem, żeby ono całkowicie pokonało mnie.

Przez te wszystkie lata było leczenie.

Były pierwsze zastrzyki:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

Były skutki uboczne i trudniejsze momenty:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/23-03-2012.html

Były również moje własne poszukiwania różnych rozwiązań:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/07/pylek-pszczeli.html

Nie wszystko działało.

Nie wszystko dawało efekty.

Ale zawsze próbowałem.

Coraz częściej widzę poprawę

Ostatnie tygodnie dały mi sporo do myślenia.

Rehabilitanci mówią, że jestem silniejszy.

Łatwiej utrzymuję równowagę.

Robię rzeczy, które jeszcze jakiś czas temu sprawiały mi większą trudność.

Coraz częściej chodzę bez dodatkowego wsparcia.

Czy jestem zdrowy?

Nie.

Czy wszystkie problemy zniknęły?

Też nie.

Ale nie potrafię ignorować tego, że pewne rzeczy wyglądają dziś lepiej niż kilka lat temu.

Praca. Praca. Jeszcze raz praca

Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, która najbardziej mi pomogła, byłaby to właśnie praca.

Nie jednorazowy zryw.

Nie tydzień ćwiczeń.

Nie miesiąc.

Lata.

Rehabilitacja.

Powtarzanie tych samych ćwiczeń.

Wstawanie wtedy, kiedy nie miałem ochoty.

Próbowanie kolejny raz, kiedy coś nie wychodziło.

I właśnie dlatego nie wierzę, że wszystko zawdzięczam szczęściu.

Myślę, że organizm potrafi się adaptować.

Potrafi szukać nowych dróg.

Ale trzeba mu w tym pomóc.

Nadal mam wiele do zrobienia

Nie chcę nikogo oszukiwać.

Defekty nadal są.

Niektóre ograniczenia pewnie zostaną już ze mną na zawsze.

Czasami nadal brakuje siły.

Czasami pojawia się zmęczenie.

Czasami organizm przypomina mi, że mam SM.

Ale zamiast skupiać się na tym, czego nie mogę zrobić, coraz częściej patrzę na to, co jeszcze mogę poprawić.

Bo pracy przede mną jest nadal bardzo dużo.

Na zakończenie

Nie wiem, co pokażą kolejne badania.

Nie wiem, co przyniosą następne lata.

Ale wiem jedno.

Dzisiaj mam więcej nadziei niż kiedyś.

Nie dlatego, że choroba zniknęła.

Tylko dlatego, że mimo choroby nadal mogę robić postępy.

A dla człowieka żyjącego ze stwardnieniem rozsianym to naprawdę wiele.

A Ty?

Czy miałeś w swoim życiu moment, kiedy po długim czasie walki zauważyłeś, że jednak idziesz do przodu?

Jeśli chcesz śledzić moje życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i przeczytaj kolejne wpisy.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres