07.02.16 Dziennik- Miłe spotkanie
Hej :)) To była niedziela, której nie zapomnę. Wstałem około godziny ósmej. Śniadanie, kawa to już mój nawyk bez którego ani rusz. Obrałem ziemniaki w trakcie tej czynności pojawiła się Justyna i posłała mnie z dymem z papierosa. Zresztą tradycyjnie tutaj nikt nie może oddychać czystym powietrzem. Pomijając już ten fakt to można ironizować że SM mnie nie zabije tylko rak płuc. Nie wspomnę już o dzieciach. Każdy głupi wie że do palenia służy piwnica w której stoi piec ale co zrobić. Zamiast warzyw lepiej zrobić paznokcie bo trzeba ładnie wyglądać z wiertarką w pracy no ale nie moja kasa, w końcu nie zarabiam. Justyna jak przyszła spaliła tego wyżej wymienionego papierosa i zabrała się za obiad. Bardziej za mięso i surówkę dziś były schabowe. Oczywiście tradycyjnie oberwałem bo wykorzystałem wszystkie jajka. Jeśli nie na jajecznice na boczku to na tak zwany kogel mogel. Obiad podano o godzinie 12-tej. Jeszcze zapomniałem dodać że rano uczyłem się słówek z j...