Sen o chodzeniu przy SM – pierwszy raz od dawna obudziłem się naprawdę szczęśliwy
20 maja 2026
Sen o chodzeniu przy SM – pierwszy raz od dawna obudziłem się naprawdę szczęśliwy
Podsumowanie
Czasami jeden sen potrafi zrobić więcej dla psychiki niż tysiąc rozmów. Dziś po raz pierwszy od bardzo dawna obudziłem się z uczuciem, że wszystko może jeszcze wrócić do normy. Przy stwardnieniu rozsianym (SM) takie momenty dają człowiekowi ogromną siłę.
Wstęp
Po takim śnie człowiek budzi się zupełnie inaczej.
Naprawdę.
Uśmiech od ucha do ucha.
Lepszy humor.
Więcej energii.
I gdyby była taka możliwość, to chyba człowiek normalnie zacząłby fruwać.
Tej nocy praktycznie się wyspałem. Zasnęło mi się chyba dopiero około czwartej nad ranem, ale sam sen był czymś naprawdę wyjątkowym.
Przyśniło mi się, że wstaję z łóżka.
Na własnych nogach.
Sen o chodzeniu przy stwardnieniu rozsianym
To było dziwne uczucie.
Nogi nie były idealnie wyprostowane. Były trochę ugięte. Ale ja naprawdę stałem.
Sam.
Bez pomocy.
I właśnie wtedy serducho zaczęło bić szybciej.
Nie wiem, czy to była dopamina, adrenalina czy jeszcze coś innego, ale uczucie było niesamowite.
Takie bardzo budujące.
Takie… prawdziwe.
Przy stwardnieniu rozsianym człowiek zaczyna doceniać rzeczy, które kiedyś były całkowicie normalne.
Wstanie z łóżka.
Stanie na nogach.
Kilka kroków.
Dla zdrowego człowieka to nic wielkiego.
Dla osoby żyjącej z SM czasami to największe marzenie.
Dlaczego od dwóch lat śnią mi się takie rzeczy?
Zacząłem się nad tym zastanawiać.
Bo mniej więcej od dwóch lat od czasu do czasu mam podobne sny.
Czasami śni mi się, że stoję.
Czasami, że chodzę.
A czasami nagle się przewracam i wtedy dociera do mnie, że przecież w rzeczywistości tak nie funkcjonuję.
Dzisiejszy sen był jednak trochę inny.
Bo tym razem nie było upadku.
Nie przewróciłem się.
Po prostu wstałem.
I chyba właśnie dlatego tak mocno to przeżyłem.
Życie z SM i świadomość własnego ciała
Najdziwniejsze było to, że we śnie nagle sobie uświadomiłem:
„Przecież ja normalnie nie chodzę.”
I mimo tej świadomości dalej stałem.
To było bardzo dziwne uczucie.
Ale też piękne.
Przy życiu z SM człowiek bardzo mocno zaczyna odczuwać własne ciało.
Mięśnie.
Napięcia.
Zmęczenie.
Sztywność.
Wczoraj był u mnie rehabilitant i już przy pierwszej próbie pionizacji byłem strasznie spięty.
Masakrycznie.
Ale wydaje mi się, że to przez brak snu.
Bo przy SM organizm naprawdę potrzebuje odpoczynku.
Mięśnie też.
Rehabilitacja przy SM i małe sygnały poprawy
Coraz częściej mam jednak takie chwile, kiedy naprawdę chce mi się wstawać.
I chyba pierwszy raz od dawna czuję, że coś zaczyna iść w dobrą stronę.
Nie mówię, że nagle wydarzy się cud.
Ale organizm chyba zaczyna reagować inaczej.
Może:
rehabilitacja,
ćwiczenia,
zmiana myślenia,
mniej stresu,
więcej wiary…
to wszystko razem zaczyna coś zmieniać?
Nie wiem.
Ale czuję różnicę.
Stres a SM – zmiana myślenia naprawdę ma znaczenie
Jedno wiem na pewno.
Zmieniłem sposób myślenia.
Kiedyś człowiek wszystkim się przejmował:
kto co powiedział,
kto wkurzył,
kto źle spojrzał.
Dziś patrzę na to inaczej.
Jeśli ktoś mnie wkurza, to znaczy, że po prostu tak miało być.
Nie chcę już pozwalać, żeby stres przejmował kontrolę nad głową.
Bo stres a SM to naprawdę bardzo złe połączenie.
Mam wrażenie, że mózg działa trochę jak dysk.
Jeśli coś mocno się zapisze:
strach,
lęk,
negatywne myślenie,
przekonanie o chorobie…
to później bardzo trudno to usunąć.
Czy pozytywne myślenie może pomagać przy SM?
Nie mówię, że samo pozytywne myślenie wszystko naprawi.
Bo nie naprawi.
Ale psychika ma ogromne znaczenie.
Ogromne.
Kiedy człowiek:
przestaje się ciągle nakręcać,
mniej się stresuje,
zaczyna wierzyć,
daje organizmowi trochę spokoju…
to ciało też czasami reaguje inaczej.
I wiem, że wiele osób może się z tym nie zgodzić.
Ale ja naprawdę czuję zmianę.
Po co kiedyś założyłem rodzinę?
Pamiętam też moment, kiedy wiele lat temu wyszło, że mogę mieć stwardnienie rozsiane.
Wtedy postanowiłem, że założę rodzinę.
Że będą dzieci.
Że będzie dla kogo żyć.
Żeby choróbsko mnie nie ściągało psychicznie w dół.
I chyba właśnie to też dawało mi siłę przez te wszystkie lata.
Co zrozumiałem?
Zrozumiałem, że organizm bardzo mocno reaguje na:
psychikę,
sen,
stres,
emocje,
sposób myślenia.
I chyba właśnie dlatego dziś tak mocno zapamiętam ten sen.
Bo pierwszy raz od dawna obudziłem się z prawdziwą nadzieją.
Zakończenie
Trzymajcie za mnie kciuki.
Bo naprawdę czuję, że coś powoli zaczyna iść w dobrą stronę.
Może małymi krokami.
Może bardzo powoli.
Ale jednak.
Pytanie do Ciebie
Czy Tobie też przy SM śniło się kiedyś, że znowu normalnie chodzisz albo funkcjonujesz?
CTA
Jeśli chcesz, zostań na blogu.
Piszę tutaj prawdziwie o życiu z SM — bez udawania i bez wielkich sloganów.
Meta opis SEO
Sen o chodzeniu przy SM i pozytywne myślenie przy stwardnieniu rozsianym. Osobisty wpis o nadziei, rehabilitacji i życiu z SM.
Alternatywne tytuły
Przyśniło mi się, że znowu chodzę – życie z SM
Taki sen przy SM daje więcej niż tysiąc słów
Pozytywne myślenie a stwardnienie rozsiane
Życie z SM i sen, który dał mi nadzieję
Czy psychika naprawdę wpływa na SM?
Hashtagi
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻyciezSM #ObjawySM #RehabilitacjaSM #PozytywneMyślenie #ZmęczenieSM
W następnym wpisie…
Zmęczenie przy SM to temat, który ma wiele twarzy.
U mnie zaczęło się też łączyć z czymś, o czym długo nie mówiłem głośno.
Jelita. Wypróżnianie. Samopoczucie.
I pytanie, czy problemy z wypróżnianiem mogły wpływać u mnie na zmęczenie, humor i codzienne funkcjonowanie przy stwardnieniu rozsianym.
To będzie bardzo osobisty wpis.
Bez porad medycznych. Bez udawania.
Tylko moje doświadczenie z życia z SM.
Zostań na blogu — ciąg dalszy już w kolejnym wpisie.
Ważna informacja
Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym (SM).
Nie jestem lekarzem. Nie stawiam diagnoz i nie daję porad medycznych.
To, co działa u mnie, nie musi działać u innych. Każdy podejmuje decyzje na własną odpowiedzialność.
Jeśli masz problemy zdrowotne albo wątpliwości — skonsultuj się z lekarzem.
(opracowane według załączonego wzoru )


Komentarze